Reprezentacja Polski przegrała wyjazdowe spotkanie eliminacji do mistrzostw Europy z Albanią 0:2. W praktyce nie powinniśmy już mieć nadziei na awans bezpośredni – wstydliwą furtką pozostają baraże. O ile wcześniej krytykowaliśmy przede wszystkim zawodników, o tyle w 100% zasadna, a zarazem konieczna, jest krytyka Fernando Santosa.
Nie trafiasz ze składem, ale za to… nie trafiasz ze zmianami
System gry naszej reprezentacji na przestrzeni całego meczu zmieniał się. Była i klasyczna czwórka z tyłu, była także piątka i trójka. Jednak niezależnie od tego, ilu obrońców by nie było na boisku, można zadać pytanie, dlaczego zagrał Jan Bednarek? Sam piłkarz Southampton swoją prezencją wydaje się krzyczeć: „Ja się nie nadaję!” A mimo wszystko jest wystawiany. Na Wyspy Owcze, z małym ryzykiem, Fernando Santos powinien dać szansę Wietesce i Dawidowiczowi i na podstawie tego meczu zadecydować o tym, kto zagra z Albanią.
Zagrał Bednarek, bo Fernando Santos bał się rotować przed meczem z potężnymi Wyspami Owczymi. I, pomijając fakt, że już samo wystawienie Bednarka w tym meczu nie powinno mieć miejsca, to gdy 27-latek musiał zejść z boiska, nie do końca było wiadomo, kto powinien wejść. Wszedł Wieteska i też nie zakończyło się to dobrze, chociaż w grze byłego zawodnika Legii pozytyw wymienić można. Przede wszystkim nie bał się wyprowadzać piłki, co umie robić. Wciąż jednak pozostawiamy wiele przypadkowi.
Obok Bednarka oczywiście bez zrozumienia traktujemy pierwszy skład Krychowiaka. Powołanie? Dobrze. Wyspy Owcze? W porządku. Ale wyjściowa jedenastka na mecz, który decyduje o być albo nie być? Dużo lepszą opcją byłby Damian Szymański, który piłkarsko i fizycznie jest lepszy od Krychowiaka.
Chociaż słabo zagrał Kamiński, to nie będziemy akurat za niego Santosa krytykować, w końcu kto by powiedział przed meczem, że reprezentacja Polski powinna zagrać bez Kamińskiego? Pamiętajmy też, że fatalnie z Wyspami Owczymi wyglądał Michał Skóraś, z czego już selekcjoner wnioski wyciągnął. Jednak w kontekście Kamińskiego dziwi fakt, że Santos w jego miejsce nie wpuścił będącego w świetnej dyspozycji od początku sezonu Pawła Wszołka, a Kamila Grosickiego, który wyraźnie zjechał z formą. Kamil Grosicki nie dał powodów, żebyśmy uważali go za pożytecznego zawodnika, bo pierwsze co zrobił po wejściu, to stracił piłkę w akcji bramkowej. Jeszcze bardziej dziwi zmiana Sebastiana Szymańskiego, która zaczynał wyglądać lepiej. I jeżeli już pod koniec meczu Santos chciał wpuścić skrzydłowego za Grzegorza Krychowiaka, to powinien być to Paweł Wszołek, a nie Micha Skóraś.











