Reprezentacja Hiszpanii po monotonnym meczu zwyciężyła z Belgami dzięki bramce w 88. minucie meczu i awansowała do półfinałów mistrzostw świata. W 1/2 finału zagra z Francuzami – tym samym powtórzy się sytuacja sprzed dwóch lat.
Do meczu obie drużyny przystępowały z roszadami w środku pomocy. W Belgii, na krótko przed meczem, podczas rozgrzewki z powodu kontuzji wypadł Youri Tielemans – gwiazda Aston Villi. – Kiedy twoje ciało mówi stop, nie powinieneś zmuszać go do niczego. Jesteśmy profesjonalnymi sportowcami, staramy się dawać z siebie wszystko. Widzieliśmy, że wielu zawodników było zmęczonych i wypalonych – mówił w wywiadzie pomeczowym jeden z niekwestionowanych liderów belgijskiej kadry, jednocześnie pełniący funkcję kapitana drużyny. W spotkaniu thrillerze z Senegalem w 1/16 finału, gdy reprezentacja Belgii była niemal za mundialową burtą, został jej największym bohaterem. W 89. minucie, po dośrodkowaniu piłki w pole karne przez Leandro Trossarda, wbił ją głową do siatki rywala. Przedłużył wówczas turniejowe marzenia Belgów, wyrównując stan meczu na 2:2. W doliczonym czasie dogrywki pewnie wykonał rzut karny i przeniósł drużynę do ćwierćfinału. Kluczowa postać tych mistrzostw.
Z kolei z podstawowego składu Hiszpanii wypadł Pedri. Decyzja o posadzeniu Hiszpana na ławce nie była jednak pokłosiem urazu – tak jak w przypadku Tielemansa. Od początku przyjazdu do USA zawodnik Barcelony gra zdecydowanie poniżej oczekiwań. Wygląda na wykończonego fizycznie, przemielonego kondycyjnie przez ubiegły sezon. Nie przypomina piłkarza, do którego już przyzwyczaił – piekielnie inteligentnego na boisku, z szybkim myśleniem z piłką przy nodze, niezmiernie zachwycającego swoim naturalnym geniuszem. Wszystkie te cechy zatracił, bez wątpienia potrzebuje odpoczynku. Jego miejsce zajął Fabian, ważne ogniwo mistrzowskiego PSG, z którym po raz drugi sięgnął po najważniejsze europejskie trofeum, Ligę Mistrzów.
Monotonia pierwszej części spotkania Hiszpanii z Belgią
Przed meczem z Belgią Unai Simon i hiszpańscy obrońcy mogli pochwalić się mianem drużyny przez nikogo niepokonanej. We wszystkich pięciu poprzednich spotkaniach żadna drużyna nie była w stanie strzelić jej bramki. Nie zdołało tego zrobić ani Cabo Verde, choć w tym przypadku wynikiem 0:0 nie wypada się chwalić, ani Arabia Saudyjska i Urugwaj, czyli pozostali dwaj rywale w grupie H. W fazie pucharowej bezradne pozostawały reprezentacje Austrii i Portugalii – w rezultacie Hiszpanie pozbawili marzeń o pucharze największego piłkarskiego święta m.in. Cristiano Ronaldo, dla którego mundial 2026 był ostatnim w jego bogatej karierze.
Pierwsza część spotkania przebiegała monotonnie, żmudnie. Hiszpanie kontrolowali mecz, przeważali w posiadaniu piłki, nieustannie wymieniali między sobą podania. W owej pierwszej części było sporo niedokładności, strat piłki. Gra była dość chaotyczna, pozbawiona przemyślanej płynności. Doszło w niej do kuriozalnej sytuacji – sędzia Michael Oliver zderzył się z Danim Olmo, zatrzymując hiszpańską akcję.
Wyrażeniem „pierwsza część” zamiast „pierwsza połowa” epatuję nieprzypadkowo. Jak wszyscy dobrze wiedzą, podczas największego piłkarskiego święta mecz podzielono na amerykańskie kwarty. Wliczając więc przerwy na bloki reklamowe, spotkanie dzieli się teraz na cztery części, a nie na dwie, jak to bywało w piłkarskim zwyczaju.
Pierwsze konkrety w meczu Hiszpanii z Belgią
Po tzw. hydration break obraz diametralnie się zmienił. Akcje wyraźnie przyspieszyły – przestały nużyć widza, zaczęły go angażować. Pierwsze efekty zobaczyliśmy już kilka minut później. W 30. minucie Lamine Yamal obsłużył podaniem świetnie atakującego prawą przestrzeń Pedro Porro. Dograł nisko do Daniego Olmo – za pierwszym razem Thibaut Courtois zdołał obronić strzał. Za drugim nie zdołał już uchronić belgijskiej kadry przed stratą bramki. Fabian Ruiz, który zastąpił Pedriego, po dobitce trafił z bliskiej odległości do siatki. 1:0.
Nieustannie zachwycał w tym spotkaniu Dani Olmo. Osoby oglądające FC Barcelona, częściej lub rzadziej, zapewne zdają sobie sprawę z sinusoidalności formy Hiszpana. Często bywa irytujący, mimo genialnej techniki użytkowej – nierzadko wręcz drewniany. Wczoraj uwolnił swoje najbardziej pożądane cechy, pokazywał swoją wirtuozerię, kunsztowność. Wyeksponował najlepszą wersję Daniego Olmo na największej futbolowej arenie podczas największej piłkarskiej imprezy. Nie mógł wybrać lepszego momentu.
Przewaga bramkowa Hiszpanów nie trwała jednak długo. Sytuacja zaczęła się od Jeremiego Doku zagrywającego w okolice 11. metra. Następnie piłka powędrowała na prawą stronę boiska, a stamtąd świetnie dośrodkował Timothy Castagne. Akcję zwieńczył Charles De Ketelaere precyzyjnym uderzeniem głową. Mecz wrócił do stanu pierwotnego. Belgom wystarczył jeden zryw, jedno dokładne zagranie, by ukąsić Hiszpanów i wymierzyć im cios niszczący poprzednie starania.
Belgijski zawód
Belgom, którzy – przypomnijmy – na obecnie rozgrywanym mundialu przeżyli istny renesans. W grupie zawodzili. Dwa pierwsze mecze zakończyli remisem – 1:1 z Egiptem i 0:0 z Iranem. Jedyną bramką zdobytą przez reprezentację Belgii był gol samobójczy Mohameda Hany’ego. W spotkaniu z Iranem przez ostatnie 30 minut grali w osłabieniu – fatalny błąd popełnił Nathan Ngoy, następnie nieudolnie próbował go skorygować, powalając rywala na ziemię. Ostatecznie udało im się utrzymać jeden punkt.
By przejść do fazy pucharowej, musieli osiągnąć korzystny rezultat z Nowozelandczykami, co w obliczu dwóch wcześniejszych sensacji oczywiste nie było. Nową Zelandię finalnie pokonali pewnie, 5:1, i tym samym wyszli z grupy, choć nie bez szwanku. W 1/16 finału czekał na nich Senegal, który odniósł tylko jedno zwycięstwo – z Irakiem, jednocześnie zapewniło ono mu awans. Z Francją i Norwegią przegrał, odpowiednio 1:3 i 2:3, ale z pewnością nie był drużyną, którą można zlekceważyć. Kadra naszpikowana gwiazdami grającymi w Europie, niezmiernie groźna reprezentacja.
Renesans reprezentacji Belgii
Do 86. minuty Senegalczycy z Belgią wygrywali. Dominowali i tłamsili Belgów, wyglądali nieporównywalnie lepiej. Otrzymali dwa szybkie ciosy, kolejno od wpuszczonego z ławki weterana Romelu Lukaku i kapitana Youriego Tielemansa. Decydujący cios zadali w dogrywce, Tielemans strzelił na 3:2 z rzutu karnego. Wtedy nastąpiło odrodzenie reprezentacji Belgii, wydawałoby się przechodzącej już do roli europejskiego średniaka. Powoli przemijającej wraz z jej ostatnimi wielkimi nazwiskami – Kevinem De Bruyne, Romelu Lukaku, Thibautem Courtois, nieaktywnym już zawodowo Edenem Hazardem.
Odrodzili się również wizerunkowo. Kompromitująca decyzja FIFA i Gianniego Infantino o odwołaniu czerwonej kartki Folarina Baloguna, po osobistym apelu prezydenta USA Donalda Trumpa, dotknęła właśnie ich. To przed ich meczem ze Stanami Zjednoczonymi zaakceptowano tę jakże absurdalną apelację o zniesienie zawieszenia dla Amerykanina. Wygrali 4:1, a po ostatnim golu wspólnie wykonali cieszynkę imitującą słynny taniec Donalda Trumpa, mającą ośmieszyć amerykańskiego prezydenta. Tak też się stało, filmik z grupowym tańcem obiegł internet. Zyskali tym licznych fanów, dokonali renesansu w trakcie turnieju.
After Belgium scored their 4th goal vs USA, the whole team mocked President Donald Trump by doing his signature dance move
Pretty savage troll, especially on US soil & after Trump fought to have FIFA review the bogus red card suspension on Balogun.
Well played 🤝 pic.twitter.com/HRgRwUUzNH
— Jon Root (@JonnyRoot_) July 7, 2026
Niechlubny bohater
Wróćmy jednak do ćwierćfinałowego starciu Belgów z Hiszpanami. Druga połowa w dużej mierze wskazywała na dogrywkę. Obie reprezentacje miały swoje okazje, jednak przychodziły one bez większych efektów. Do wymuszonej przez uraz zmiany w belgijskiej bramce doszło w 70. minucie. Kontuzjowanego Thibauta Courtois, niejednokrotnie ratującego z opresji Belgów, zastąpił młodziutki, 24-letni Senne Lammens, dla którego był to dopiero trzeci mecz w seniorskiej kadrze.
I to on został niechlubnym bohaterem meczu. W 88. minucie z dystansu uderzał Pau Cubarsi, bramkarz Belgii felernie odbił piłkę przed siebie, a jego koszmaru dopełnił Mikel Merino, hiszpański kat z ławki. Zawodnik Arsenalu wyrzucił już drugą reprezentację na tym mundialu. Wcześniej w doliczonym czasie gry odesłał do domu Portugalczyków, wczoraj odesłał Belgów. Stał się asem w rękawie selekcjonera Luisa de la Fuente.
Najtrudniejszy przeciwnik dopiero przed reprezentacją Hiszpanii
W półfinale Hiszpanie zmierzą się z Francuzami. Dla hiszpańskiej reprezentacji będzie to nie lada wyzwanie – Francja na obecnych mistrzostwach świata jest piekielnie groźna. Kwartet Kylian Mbappe – Desire Doue – Michael Olise – Ousmane Dembele sieje postrach u każdej reprezentacji na mundialu, terroryzując rywali porażającą jakością ofensywną. Tym samym powtórzy się sytuacja sprzed dwóch lat, gdy właśnie te dwie drużyny stanęły naprzeciwko sobie w 1/2 finału Euro 2024. Wówczas Hiszpanie z Francuzami wygrali, ostatecznie podnosząc trofeum dla najlepszej europejskiej ekipy.
Więc kto, jak nie mistrzowie Europy, ma powstrzymać rozpędzoną Francję?