Po pierwszych meczach Ligi Europy rozgrywanych od 19:00 możemy się już doszukiwać pierwszych niespodzianek. Z pewnością do zdarzeń codziennych nie należą bezbramkowe remisy tak rozpoznawalnych klubów jak Newcastle i M’Gladbach z takimi klubikami jak Maritimo oraz AEL Limassol. Najbardziej zaskakuje jednak porażka PSV z ukraińskim Dnipro.
CS Maritimo Funchal – Newcastle 0:0
Portugalsko-angielski pojedynek pomiędzy Maritimo a Newcastle od początku zapowiadał się niezwykle wyrównanie. Choć gospodarze z Półwyspu Iberyjskiego nie są doświadczeni w europejskich pucharach, to i zespół z Anglii nie wygląda ostatnio zbyt dobrze. Nie powinien dziwić więc fakt, że niemal we wszystkich aspektach gry widniały remisowe rozstrzygnięcia. Co prawda Anglicy mieli ze trzy naprawdę dobre okazje, przy zaledwie jednej gospodarzy, ale do przerwy widniał remis. W drugiej połowie, a szczególnie w samej końcówce niezwykłą aktywność wykazywali zawodnicy z Wysp Brytyjskich, ale mimo wszystko nie zmieniło to wyniku z pierwszej części meczu.
AEL Limassol – Borussia M’Gladbach 0:0
Całkowicie inny przebieg miało spotkanie na Cyprze, gdzie AEL Limassol podejmował Borussię Moenchengladbach. Zespół, który podobnie jak APOEL przed rokiem chciał przebojem przedrzeć się do Ligi Mistrzów, w meczu Ligi Europy z Niemcami od początku musiał nastawić się na defensywę. Goście mieli niemal trzy razy więcej okazji strzeleckich, ale zdecydowanie brakowało im skuteczności. Szczególnie aktywny był grający na szpicy Hanke, jednak zarówno jemu, jak i innym zawodnikom z Niemiec nie udało się przełamać defensywy Cypryjczyków, dlatego spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
Dnipro Dnipropietrowsk – PSV Eindhoven 2:0
Najbardziej zaskakujący rezultat padł jednak na Ukrainie, gdzie tamtejsze Dnipro mierzyło się z PSV Eindhoven. Choć spotkanie ogólnie nie obfitowało w zbyt wiele spektakularnych akcji podbramkowych, to jednak w tych groźniejszych sytuacjach przewagę mieli goście z Holandii. A mimo wszystko indywidualne błędy zadecydowały o tym, że ostatecznie to Ukraińcy cieszyli się ze zwycięstwa. A wystarczyło im do tego pierwsze kilkanaście minut pierwszej połowy. Już w 50. minucie na listę strzelców wpisał się Matheus, a osiem minut później napastników gospodarzy wyręczył Hutchinson, który wpakował piłkę do własnej bramki. Dodajmy tylko, że obrońcy nie można obarczać za stratę tego gola, a w zespole PSV nie bronił dziś Tytoń.










