Mecz 1/8 Ligi Mistrzów pomiędzy Lyonem, a Realem Madryt zakończył się remisem 1:1. Wynik otworzył Karim Benzema, a ustalił Bafetimbi Gomis.
Od początku inicjatywa należała do gospodarzy, którzy już na starcie groźnie atakowali bramkę Casillasa. W 10. minucie niebezpiecznie zrobiło się na prawej stronie „Królewskich”, kiedy Delgado zdecydował się na rajd, a zrezygnowany Sergio Ramos musiał faulować, za co obejrzał żółtą kartkę. Minutę później bardzo bliski otwarcia wyniku był Cris, jednak piłka po jego strzale minimalnie minęła bramkę Realu.
Podopieczni Jose Mourinho nieźle radzili sobie w środkowej i defensywnej strefie boiska, gorzej już było z grą w ataku. Znakomitą okazję dla Lyonu zmarnował po pół godzinie gry Gomis, który przejął piłką zacentrowaną przez Bastosa, po szybkim kontrataku. Gomis, niestety dla gospodarzy, nie potrafił trafić w światło bramki z zaledwie 10 metrów. Na chwilę przed zakończeniem pierwszej połowy Bastos mógł jeszcze zmienić wynik spotkania, ale jego strzał głową znakomicie wychwycił Casillas.
Do przerwy mieliśmy zatem ciekawe widowisko, w którym brakowało jedynie bramek. Lyon w śmiały sposób próbował pokonać Casillasa, z kolei Real miał spore problemy, by przenieść ciężar gry na połowę rywala.
Druga odsłona przyniosła nam na początku swoistą metamorfozę sportową piłkarzy Realu. Widocznie „The Special One” musiał użyć jakichś magicznych słów w szatni „Królewskich”, którzy ostro ruszyli do ataku. Najpierw na dalszy słupek uderzał Cristiano Ronaldo, jednak piłka po jego strzale tylko zatrzymała się na słupku. Nie minęła minuta, a kolejną okazję miał Ramos, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Özila, skierował futbolówkę w poprzeczkę.
Kluczowym momentem meczu okazało się istne wejście smoka, jakim popisał się Karim Benzema. Były napastnik Lyonu zmienił słabo spisującego się Emmanuela Adebayora, żegnanego gwizdami. Francuz odebrał piłkę Toulalanowi, po czym oddał ją do jednego z partnerów. Benzema wbiegł w pole karne, otrzymując podanie, które rozerwało szyki obronne gospodarzy, następnie bez problemów posłał futbolówkę do siatki rywala.
Francuzi nie mieli jednak najmniejszego zamiaru oddać takiego wyniku za darmo, stąd walka do końca opłaciła się. Rzut wolny egzekwowany z prawej strony trafił wprost na Crisa, który zgrał futbolówkę pod nogi Gomisa, a ten nie dał żadnych szans bezradnemu Casillasowi. Jeszcze w końcówce Lyon zdołał przejąć inicjatywę, jednak gospodarzom zabrakło już czasu, aby wyjść na prowadzenie. Rewanż pozostaje sprawą otwartą.









