Remis w Gdańsku


W 19. kolejce Ekstraklasy Lechia Gdańsk zremisowała z Polonią Warszawą 1:1. Strzelcem bramki dla gospodarzy był Łotysz, Olegs Laizans, a dla przyjezdnych strzelił Daniel Gołębiewski.


Udostępnij na Udostępnij na

Przed meczem Lechii Gdańsk z Polonią Warszawa większość ekspertów wskazywała na zwycięstwo drużyny z miasta leżącego nad morzem. Podopieczni Tomasza Kafarskiego w pierwszym spotkaniu po wznowieniu rozgrywek pokazali się z dobrej strony. Mimo, że wynik 0:0 z Odrą nie wszystkich zadowolił, to warto przypomnieć, iż tylko genialnej grze Arkadiusza Onyszki jakąkolwiek zdobycz punktową zawdzięczają piłkarze z Wodzisławia. W zupełnie odmiennym nastroju jest zespół Polonii. Warszawianie ulegli Lechowi Poznań aż 0:3 i właściciel drużyny, Józef Wojciechowski nie szczędził gorzkich słów graczom, jak i trenerowi Bakero. W tej kolejce miało być zupełnie inaczej i było.

Już w drugiej minucie pierwszy strzał oddali gospodarze, jednak uderzenie Olegsa Laizansa pewnie złapał Sebastian Przyrowski. 60 sekund później znów zrobiło się niebezpiecznie pod bramką przyjezdnych. Tomasz Jodłowiec sfaulował Tomasza Dawidowskiego i Lechia miała dobrą sytuację do zdobycia bramki z rzutu wolnego, lecz Paweł Buzała przymierzył prosto w mur. 

Pierwszą, ofensywną akcję goście przeprowadzili w siódmej minucie za sprawą Janusza Gancarczyka. Skrzydłowy Polonii ładnie zaszarżował na lewej stronie boiska, jednak nie popisał się przy wykończeniu i jego strzał spokojnie wybronił bramkarz.

W 14. minucie bardzo dobrym uderzeniem z odległości popisał się Łukasz Surma, ale Przyrowski był na posterunku i po ładnej interwencji nie dopuścił do utraty gola przez swój zespół. Przez kolejny kwadrans na boisku panowały wszelakiej maści niedokładności, serie błędów przerwała dopiero świetna akcja Lechii z 30. minuty. Piotr Wiśniewski pociągnął prawym skrzydłem, zagrał piłkę do Olegsa Laizansa, a Łotysz strzałem z pierwszej piłki nie dał szans golkiperowi Polonii.

Ta sytuacja sprokurowała hiszpańskiego trenera do nakazania swoim piłkarzom zdecydowanie bardziej ofensywnego podejścia do gry, lecz zawodnicy najwyraźniej nie mieli nastroju do słuchania poleceń, gdyż dalej ich poczynania wyglądały bezbarwnie. W przerwie Jose Maria Bakero musiał błysnąć genialnymi umiejętnościami motywacji, gdyż drugą część spotkania gracze ze stolicy rozpoczęli rewelacyjnie. Po wrzutce z rzutu wolnego i odegraniu piłki głową dopadł do niej Michał Gołębiewski i z zimną krwią pokonał bramkarza przeciwników.

W 56. minucie Gancarczyk miał sytuację do wyprowadzenia Polonii na prowadzenie. Stanął oko w oku z Pawłem Kapsą, ale zbyt mocno wypuścił sobie futbolówkę i zmarnował dogodną okazję. W kolejnych fragmentach widać było, iż obie ekipy tracą siły i w ich poczynania coraz częściej wkradał się chaos i już do końca meczu kibice nie uświadczyli akcji, która mogłaby zdecydować o zwycięstwie.

 

Najnowsze