Juventus jechał do Danii w roli niekwestionowanego faworyta, ale o mało tego meczu nie przegrał. Natrafili na mur, który trudno było pokonać, a nazywał się on Jesper Hansen. Ozdobą spotkania była piękna bramka Beckmanna z rzutu wolnego.
Ten mecz nie mógł rozpocząć się inaczej niż od znacznej przewagi gości. Juventus początkowo próbował uderzeń z dystansu, na które decydowali się kolejno De Ceglie, Vidal i Pirlo, jednak tym strzałom brakowało precyzji. Aktywny był Giovinco, który w 12. minucie zaprzepaścił doskonałe prostopadłe podanie Andrei Pirlo. Pierwsze pół godziny gry toczyło się w słaby tempie, Duńczycy postawili defensywny mur zbudowany z siedmiu, ośmiu zawodników, a Włochom brakowało celnych uderzeń. Jednak ekipa Nordsjaelland potrafiła również rozegrać kilka kombinacyjnych akcji na połowie przeciwnika.

Dopiero w 31. minucie zawrzały trybuny – przed pole karne wybiegł Buffon, by zatrzymać szarżującego Johna, i wydawało się, że włoski golkiper zagrał piłkę ręką. To była sporna sytuacja, jednak arbiter nie odgwizdał przewinienia. Na pięć minut przed gwizdkiem świetnym dryblingiem popisał się Giovinco, ale jego strzał obronił Hansen.
Do przerwy nie zobaczyliśmy już nic ciekawego na boisku i do szatni piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie. Słaba postawa Juventusu mogła być niespodzianką, w końcu przyjechał tu w roli zdecydowanego faworyta.
Druga część meczu zaczęła się od niebezpiecznego strzału Marchisio, ale i tym razem świetnie spisywał się bramkarz Nordsjaelland. Nie minęło 60 sekund, a kolejny raz gospodarzy ratuje Hansen – bomba Giovinco ląduje na rękawicach 27-latka. W 50. minucie stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Beckmann uderzył z rzutu wolnego, piłka przeleciała łukiem nad murem i wpadła do siatki, Buffon bez szans. Duńczyk nieprzypadkowo nosi nazwisko podobne do eksperta w dziedzinie strzałów ze stojącej piłki – Davida Beckhama. Juventus rzucił się do odrabiania strat, ale na przeszkodzie i tym razem stawał niesamowity Henson. Najpierw obronił główkę najniższego na boisku Giovinco, a później dobrze zachował się przy dobitce Matriego.
Kolejne próby przyjezdnych były bardzo chaotyczne, większość strzałów była nieprzygotowana. Gospodarze zamknięci na własnej połowie nie potrafili wyprowadzić piłki w bezpieczną strefę. W 69. minucie wyczyn Beckmanna prawie skopiował Pirlo, jednak na przeszkodzie stanął… a jakże, Jesper Hansen.
15 minut przed końcem spotkania na boisku pojawił się Bendtner i chwilę później miał doskonałą okazję do wyrównania, ale jest strzał z kilku metrów w nieprawdopodobnym sposób obronił bramkarz gospodarzy. Ale jak mawia przysłowie – przyszła kryska na matyska – i nawet mający swój dzień Hansen musiał skapitulować. 81. minuta – dokładne dośrodkowanie Chilijczyka Isli i wprowadzony wcześniej Vucinić pakuje piłkę do siatki. W końcówce Juventus mógł przeważyć szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale Bendtner nieczysto główkował.










