Co tu dużo mówić. Pierwszy mecz nie należał do tych, które pamiętamy latami. Wręcz przeciwnie, chcielibyśmy wymazać go z pamięci. W rewanżu jednak sytuacja się trochę zmieniła. Atalanta nie miała wyjścia, musiała atakować. To mogło oznaczać tylko same dobre rzeczy dla widowiska. To już musiało być prawdziwe ME-CZY-CHO.
Sytuacja zmieniła się nie tylko pod względem samego wyniku startowego. Choć Real zaczynał z przewagą jednej bramki, to każdy gol dla gości powodowałby dużą nerwowość w szeregach „Los Blancos”. U gospodarzy było kilka bardzo ważnych czynników, które zmieniły się przez trzy tygodnie. Po pierwsze, do gry wrócił Sergio Ramos. Nie chodzi nawet o poziom sportowy, para Nacho – Varane spisała się w Bergamo znakomicie. Ważniejsza jest mentalność lidera, jeśli Real będzie mieć kłopoty, kapitan pociągnie swój zespół za uszy.
Nie mniej istotny był powrót najlepszego strzelca zespołu – Karima Benzemy. Bez niego gra „Królewskich” wyglądała fatalnie. Zidane w tym meczu, patrząc na ławkę, nie musiałczuć przerażenia. Najgorsza dla gospodarzy była wymuszona absencja Casemiro, którego zastąpił Fede Valverde. Atalanta podchodziła do meczu właściwie w takim samym składzie personalnym. W porównaniu z pierwszym meczem zagrać nie mógł jedynie Freuler, który zobaczył czerwoną kartkę. Pozostało „zapiąć pasy” i czekać na emocjonujące widowisko.
Optyczna dominacja Atalanty
Zidane zaskoczył już przed pierwszym gwizdkiem sędziego Makkelie. Real wyszedł w ustawieniu 3-5-2, czego żadna z hiszpańskich gazet raczej nie przewidywała. Zdecydowanie lepiej mecz rozpoczęła Atalanta. Robin Gosens miał swoją okazję już w 4. minucie, ale jego rachityczny strzał obronił z łatwością Courtois. Pressing gości jednak nie ustawał, Real w pierwszych pięciu minutach właściwie nie istniał.
Starał się Vinicius, był najaktywniejszym z zawodników gospodarzy. Jego rajd lewym skrzydłem spokojnie mógł zakończyć się asystą Brazylijczyka. Ten sam „Vini” powinien mieć gola, a przynajmniej celny strzał. Kolejny szybki atak lewym skrzydłem, znakomita dwójkowa akcja z Benzemą i strzał młodego skrzydłowego zatrzymał się na plecach jednego z zawodników Atalanty.










