Ferencvárosi TC sprawdzi dyspozycję Górnika Zabrze w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europy, będąc zdecydowanym faworytem w tym dwumeczu. Wicemistrzowie Węgier są obeznani w europejskim rytmie i ta rywalizacja powinna być dla nich kolejnym krokiem do fazy ligowej. Jednak Michal Gašparik udowodnił w poprzednim starciu, że Zabrzanie potrafią postawić się silniejszym rywalom. Czy ta historia może się powtórzyć na tle kolejnej ogranej ekipy na Starym Kontynencie?
Wielka marka
Ferencvárosi TC możemy nazwać bez najmniejszego wahania jako najbardziej utytułowany klub na Węgrzech, ponieważ robi ogromne wrażenie liczba zdobytych mistrzostw i pucharu kraju. Drużyna z Budapesztu radowała się 36 razy z triumfu w walce o miano najlepszego zespołu na własnym podwórku oraz 25 wygranych finałów Pucharu Węgier. Pierwsze trofeum do gabloty zostało przypieczętowane w sezonie 1902/1903. W tylko jednym dziesięcioleciu XX wieku nie zapisaliśmy ani jednego mistrzostwa w lidze węgierskiej, a było to w latach 50-siątych ubiegłego stulecia.
Ferencvárosi TC dominowało w ostatnich kampaniach rywalizację o Puchar Mistrzostw jak nazywa się laur dla najlepszej drużyny na Węgrzech, ponieważ Győri ETO przerwało siedmioletnią serię „Zielonych Orłów”. Dla świeżo upieczonego mistrza był to piąty sukces w historii, a pierwszy od 13 lat. Balázs Borbély poprowadził swój zespół na tyle dobrze, że zepchnął z tronu ligowego potentata. Słowak pokonał „Fradi” w dwóch z trzech ligowych potyczek i ten fakt okazał się niesamowicie istotny, ponieważ tylko punkt dzielił oba kluby po 33 kolejkach.
Zapraszamy na oficjalny trening w Budapeszcie! 🔽@EuropaLeague pic.twitter.com/aVdmVnWenF
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) August 4, 2026
Europejskie doświadczenie
Ferencvárosi TC nie marnowało potencjału i jako mistrz kraju wkraczał z podniesioną przyłbicą po swoich wyczynach na arenie międzynarodowej. Piłkarze klubu z Budapesztu mają wyrównany bilans występów w Lidze Konferencji i Lidze Mistrzów. Węgierscy hegemoni uczestniczyli raz w najnowszych oraz najbardziej elitarnych rozgrywkach na Starym Kontynencie, a zadomowili się na poziomie Ligi Europy. Aż pięć ostatnich eliminacji na przestrzeni siedmiu lat kończyło się dla „Zielonych Orłów” zmaganiami w tych rozgrywkach. Raków Częstochowa, Lech Poznań i Legia Warszawa wylądowały w turnieju rozpoczętym w sezonie 1971/1972 jednokrotnie. To pokazuje z jak doświadczonym zespołem zmierzy się Górnik Zabrze, który wraca na salony.
Ferencvárosi TC chciałoby wrócić do końcówki 2020 roku, gdy ten klub awansował do Ligi Mistrzów. FC Barcelona, Juventus i Dynamo Kijów ustawili w szeregu ekipę z Węgier, która wyszarpała zaledwie punkt przeciwko drużynie z Ukrainy. Lionel Messi, Ousmane Dembele, Pedri czy Alvaro Morata i Cristiano Ronaldo wpisywali się na listę strzelców w grupie G w meczach przeciwko kopciuszkowi.
Wicemistrzowie Węgier wywalczyli dwukrotnie awans z grupy w Lidze Europy i odpadali na etapie 1/8 finału. Bayer Leverkusen ograł „Zielone Orły” w edycji 2022/2023, a trzy lata pózniej SC Braga zatrzymała rywala Górnika Zabrze. Jednak przeciwnik z Portugalii miał problemy w tym dwumeczu, ponieważ pierwszy mecz premiował Ferencvárosi TC. Finalnie wygrana 4:0 pozbawiła jakichkolwiek złudzeń „Fradi”.
Rotacja
Ferencvárosi TC uczy się nowego szkoleniowca, który pokrzyżował plany w poprzedniej kampanii. Robbie Keane prowadził najbardziej utytułowany węgierki klub od 6 stycznia 2025 roku przez półtora roku. Irlandczyk sięgnął po mistrzostwo, lecz nie obronił tytułu. Włodarze postanowili zatrudnić fachowca, który okazał się sprytniejszy – Balázsa Borbély. Słowak nie odmówił „Frani” i przeniósł się z drużyny mistrza do wicemistrza Węgier.
Balázs Borbély wrócił na rejony, które są mu znane doskonale, ponieważ trenował zespoły młodzieżowe kilka lat temu. 46-latek uczy się prowadzenia zespołu seniorskiego, bo Győri ETO było pierwszym miejscem o takim wyzwaniu. Jego praca przekuła się w tytuł, a teraz szkoleniowiec chce znów rozpalić blask Ferencvárosi TC.
W III. rundzie eliminacji do @EuropaLeague zmierzymy się z węgierskim Ferencvárosi TC.
I. mecz | Budapeszt | środa, 05.08.2026 | godz. 20:15.
II. mecz | Zabrze | czwartek, 13.08.2026 | godz. 19:00.Proces sprzedaży biletów na rewanżowe starcie w Zabrzu wystartuje po zakończeniu… pic.twitter.com/ZAiOUhcC6P
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) July 30, 2026
Nie tacy straszni…
Ferencvárosi TC nie szaleją na rynku transferowym, choć zakotwiczyli się w europejskich pucharach na stałe. Włodarze klubu wydali najwięcej trzy miliony euro na Matheusa Saldanhę i Franko Kovacevicia. Poza ceną łączy ich pozycja na jaką zostali sprowadzani, ponieważ obydwaj mieli zapewniać gole dla „Frani”.
Brazylijczyk nie zasiedlił się na długo na Węgrzech, ponieważ poprzedniego lata zmienił otoczenie na Al-Wasl w Zjednoczonych Emiratach Arabskich za pięć milionów euro. Ta kwota jest jedną z wyższych jeśli chodzi o sprzedaż. Za większe pieniądze odchodzili dwa młode talenty, które zostały skradzione do Bundesligi i Premier League. Eintracht Frankfurt zaopiekował się Krisztiánem Lisztesem za sześć milionów euro, a AFC Bournemouth wyłożyło 12 milionów za Alexa Tótha.
Gabi Kanichowsky jest najwyżej wycenianym zawodnikiem w zespole prowadzonym przez Balázsa Borbély. Reprezentant Izreala porusza się jako ofensywny pomocnik i transferem na Węgry opuścił swoją ojczyznę po raz pierwszy. Tutaj skoczyła jego wartość do czterech milionów euro.
Kadra Ferencvárosi TC daję iskierkę nadziei Górnikowi Zabrze, ponieważ nie doszukamy się dużych nazwisk w tej drużynie. Ten zespół nie składa się z nazwisk jak Mason Greenwood czy Marco Asensio. Rywal wicemistrzów Polski posiada podobne doświadczenie na arenie międzynarodowej, lecz nie jest tak silny na papierze. Jeżeli piłkarze Michala Gašparika mają zagwarantować sobie grę jesienią w europejskich pucharach to muszą zrobić to teraz…