Real Madryt przyzwyczaił swoich kibiców do wygrywania. W białej części stolicy Hiszpanii zwycięstwo nie budzi większych emocji. Inaczej ma się sprawa w przypadku remisów i porażek. Z powodu katarskiego mundialu terminarz europejskich klubów jest obecnie napięty do granic możliwości. Real ma swoje kłopoty, ale do tej pory nieźle sobie radzi z graniem co kilka dni.
Obecny sezon jest wyjątkowy z powodu mistrzostw świata, które odbyły się na przełomie listopada i grudnia. Jesienny mundial nie był wyzwaniem jedynie dla selekcjonerów, lecz także dla trenerów klubowych, którzy musieli inaczej zaplanować przygotowania swoich zespołów. Jakby tego było mało, cztery hiszpańskie drużyny rywalizowały o superpuchar tego kraju w Arabii Saudyjskiej.
Superpucharowe fiasko
Formuła Superpucharu Hiszpanii budzi sporo kontrowersji. W tego rodzaju rozgrywkach z reguły mistrz kraju mierzy się ze zdobywcą krajowego pucharu. Tymczasem cztery kluby hiszpańskie rywalizują o to trofeum w Arabii Saudyjskiej. Główną motywacją sprzyjającą takiemu rozwiązaniu są oczywiście finanse. Gospodarz tych rozgrywek płaci wysokie kwoty zarówno związkowi, jak i klubom biorącym w nich udział.
Z pewnością jednak Superpuchar Hiszpanii nie zajmuje czołowych lokat na liście priorytetów takich drużyn jak Real Madryt czy Barcelona. Dużo ważniejsze są rozgrywki ligowe oraz europejskie puchary. Zwłaszcza „Królewskim” rozgrywanie superpucharu mogło być w tym roku mocno nie po drodze. Real ciągle jest w grze o Ligę Mistrzów, a w lidze musi gonić Barcelonę.
To właśnie „Blaugrana” została triumfatorem saudyjskich zmagań, w finale pokonując Real w stosunku 3:1. Jej zwycięstwo nie było ani przez chwilę zagrożone, honorowe trafienie Benzemy miało miejsce dopiero w 93. minucie. Tym samym Xavi zdobył swoje pierwsze trofeum z Barceloną, z kolei Ancelotti musiał przełknąć gorzką pigułkę. Włoch nie przyzwyczaił się do przegrywania finałów, więc porażka musiała być dla niego sporym rozczarowaniem.
Powrót na dobre tory
Zmęczenie Realu Madryt chciał wykorzystać Villarreal. „Żółta Łódź Podwodna” ma sposób na mistrza Hiszpanii. 7 stycznia podopieczni Quique Setiena pokonali „Królewskich” w meczu ligowym. Spotkanie w ramach krajowego pucharu również układało się po myśli klubu z El Madrigal. Gospodarze prowadzili już dwoma bramkami. Wtedy jednak Carlo Ancelotti posłał do boju Daniego Ceballosa, a ten odmienił losy meczu.












