Gospodarze bardzo pewnie zwyciężyli, aż czterokrotnie pokonując Roberto. Na listę strzelców wpisali się Gonzalo Higuain i Angel Di Maria, którzy uzyskali swoje trafienia w odstępie zaledwie dwóch minut, oraz Essien i Modrić.

Real rozpoczął mecz z Saragossą osłabiony brakiem dwóch podstawowych defensywnych pomocników. Alonso pauzował za pięć żółtych kartek, a Sami Khedira jest obecnie kontuzjowany. „Królewscy”, wychodząc na plac gry Santiago Bernabeu, okazali wsparcie swojemu koledze z drużyny – Marcelo – którego czeka jeszcze długa przerwa w grze w piłkę, prezentując okolicznościowe koszulki z napisem „Animo Marcelo”.
Gospodarze rozpoczęli mecz bardzo ofensywnie, chcąc jak najszybciej uzyskać prowadzenie, które umożliwiłoby spokojne kontrolowanie dalszej części pojedynku. Ta sztuka im się nie udała i spotkanie w następnych minutach straciło na wartości. Real przeważał, ale miał problemy z zagrożeniem bramce strzeżonej przez Roberto. Udało się to po raz pierwszy w 14. minucie, kiedy to po podaniu z prawej strony boiska główkował Cristiano Ronaldo, ale piłka po jego strzale nieznacznie minęła słupek. Cztery minuty później Portugalczyk uderzał głową po raz drugi, ale tym razem wykonanie było dużo gorsze. 120 sekund później bardzo dobrą akcję przeprowadzili goście i tylko świetna interwencja Casillasa sprawiła, że Postiga nie wpisał się na listę strzelców.
W 23. minucie Real objął wreszcie prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Di Maria, piłkę uderzał głową Albiol, jego strzał zdołał odbić jeszcze bramkarz Saragossy, ale był już bezradny wobec dobitki Higuaina. To kolejny mecz w tym sezonie, w którym Argentyńczyk otworzył wynik. 120 sekund później gospodarze prowadzili już dwoma trafieniami. Di Maria zdecydował się na strzał z ostrego kąta, uderzenie byłego piłkarza Benfiki Lizbona zdołał obronić Roberto, ale po raz drugi w tym meczu nie miał nic do powiedzenia z powodu dobitki. Chwilę później Real ponownie poważnie zagroził bramce przyjezdnych, tym razem jednak strzał Ronaldo nieznacznie minął lewy słupek.
W kolejnym fragmencie mecz się uspokoił, dwie minuty, po których Real zdobył bramki, wyraźnie wstrząsnęły zespołem gości, który mógł już chyba porzucić marzenia o jakimkolwiek dobrym wyniku. Podopieczni Jose Mourinho spokojnie kontrolowali spotkanie, długo utrzymywali się przy piłcę, ale nie wykazywali wielkiej chęci do podwyższenia rezultatu. W 36. minucie sędzia po raz pierwszy wyciągnął żółtą kartkę i ukarał nią Lukę Modricia za faul na Jose Marim. Cztery minuty przed końcem pierwszej połowy po raz kolejny błysnął na skrzydle Di Maria, ale nikt nie zamknął jego dośrodkowania. W ostatnich minutach goście przejęli nieznacznie inicjatywę, ale nie przyniosło to przełożenia w jakiejś sytuacji podbramkowej.










