Jagiellonia Białystok przystępuje do walki w eliminacjach do Ligi Europy. Rywalem „Dumy Podlasia” w III rundzie kwalifikacyjnej będzie jeden z dwóch największych szkockich klubów – Rangers FC. Chociaż historia polsko-szkockich pojedynków w europejskich pucharach nie działa na naszą korzyść, „Jaga” nie jest w tym starciu bez szans. Jakim zespołem są rywale Jagiellonii i czego możemy się spodziewać po tym dwumeczu?
Tym, co od ponad 100 lat napędza piłkarzy i kibiców Rangers, jest zacięta walka z Celtikiem Glasgow o prymat na szkockich boiskach. Przez wiele lat to „The Gers” byli w tej rywalizacji na prowadzeniu, jednak w XXI wieku Celtic zgarnął aż 20 na 26 mistrzowskich tytułów, wychodząc w ten sposób na prowadzenie w historycznej klasyfikacji. W tym czasie Rangers popadli w długi, przez co w 2012 roku zostali zdegradowani na czwarty poziom rozgrywkowy. Choć odbudowa okazała się błyskawiczna, Celtic zdołał przez te kilka lat odjechać reszcie stawki zarówno sportowo, jak i finansowo.

W pogoni za sukcesem
Ostatnie lata upływają dla 55-krotnych mistrzów Szkocji pod znakiem oczekiwania na kolejny wielki sukces. W sezonie 2021/2022 doszli oni aż do finału Ligi Europy, gdzie dopiero po rzutach karnych ulegli Eintrachtowi Frankfurt, ale kolejne lata były już mniej udane. Rok później trudna grupa Ligi Mistrzów z Liverpoolem, Napoli i Ajaxem zakończyła się dla Szkotów bolesną weryfikacją i kompletem porażek. Późniejsze sezony to kolejno: 1/8 finału, ćwierćfinał oraz odpadnięcie w fazie ligowej Ligi Europy.
Z kolei na krajowym podwórku Rangers od dłuższego czasu regularnie oglądają plecy Celtiku Glasgow. Po raz ostatni sięgnęli po mistrzostwo w 2021 roku, co już wtedy było przerwaniem dziewięcioletniej passy zwycięstw „The Celts”. W minionym sezonie nie tylko nie nawiązali równej walki z odwiecznymi rywalami, ale dodatkowo ulegli drużynie Hearts, spadając na dopiero 3. miejsce w tabeli. Przyczynił się do tego przede wszystkim fatalny początek sezonu z zaledwie jednym zwycięstwem w pierwszych siedmiu kolejkach. Później było już dużo lepiej, dzięki czemu po zakończeniu fazy zasadniczej Rangers znaleźli się nawet o dwa oczka przed Celtikiem i tylko jedno za sensacyjnie prowadzącym Hearts. Rywalizacja w grupie mistrzowskiej zakończyła się jednak absolutną katastrofą. Cztery porażki i zaledwie jedno zwycięstwo sprawiły, że 55-krotni mistrzowie kraju mogli co najwyżej pooglądać z daleka trwającą do ostatnich minut potyczkę o mistrzostwo.
Letnia ofensywa transferowa
Po nieudanym zeszłym sezonie Szkoci postawili na stanowczą przebudowę składu. Z drużyną pożegnali się chociażby doświadczony golkiper Jack Butland czy skrzydłowy Oliver Antman, zasilając szeregi kolejno Hull City oraz Anderlechtu. Ponadto zespół opuścił grający na prawej stronie defensywy wieloletni kapitan James Tavernier.

W drugą stronę, z Hull do Rangers przeniósł się bramkarz Ivor Pandur, mający za sobą niezwykle udany sezon zakończony awansem do Premier League. Sporym wzmocnieniem może się również okazać wypożyczenie Bena Godfreya z Atalanty. Angielski defensor ma za sobą kilka lat gry dla Evertonu, a nawet dwa występy w naszpikowanej gwiazdami reprezentacji. W Serie A się jednak nie sprawdził, co zaowocowało serią wypożyczeń. Godfrey trafiał do Ipswich Town, Sheffield United, a nawet do duńskiego Brondby, a tego lata wylądował właśnie w Rangers. Anglik ma już za sobą debiut w nowych barwach, który jednak zakończył się dla niego przedwcześnie z uwagi na uraz.
Do klubu zawitała także trójka pierwszoplanowych postaci wspomnianego wcześniej Hearts. Defensywny pomocnik Cammy Delvin, napastnik Lawrence Shankland oraz przede wszystkim trener Derek McInnes. 55-letni szkoleniowiec jest na Wyspach kojarzony z defensywnym i niezbyt widowiskowym, ale bardzo skutecznym stylem gry. W spotkaniu z podopiecznymi Adriana Siemieńca możemy się więc spodziewać bezpośredniego futbolu, pełnego długich podań i dośrodkowań.
Historia przemawia na korzyść Szkotów
Rzut oka na historyczny bilans polskich drużyn w starciach z Rangersami niestety nie napawa optymizmem. Jedynym zespołem, któremu udało się pokonać Szkotów, był Górnik Zabrze… 56 lat temu. Dwumecz w 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów zakończył się zwycięstwem Polaków 6:2, między innymi po trzech golach Włodzimierza Lubańskiego.
Kolejne potyczki naszych drużyn ze Szkotami to już seria rozczarowań. Najpierw w 1988 roku Szkoci wzięli rewanż na Górniku, eliminując „Trójkolorowych” z Pucharu Zdobywców Pucharów. Rok później podobny los spotkał GKS Katowice. W wyjazdowym spotkaniu Ślązacy ulegli Rangersom 1:0, a u siebie, mimo zaciętej walki, przegrali 4:2.
Na następne polsko-szkockie starcie musieliśmy poczekać aż do sezonu 2004/2005. Wówczas naprzeciw Szkotów w 1. kolejce Pucharu UEF-y stanęła Amica Wronki, co skończyło się dla niej bolesną porażką 5:0.
Kolejne pojedynki z Rangers miały miejsce stosunkowo niedawno. Najpierw w 2019 roku Szkoci rywalizowali z Legią Warszawa w ostatniej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Pierwsza i jednocześnie jedyna bramka w tym dwumeczu padła dopiero w doliczonym czasie rewanżowego starcia na Ibrox Stadium. Na nasze nieszczęście należała ona do gości, przez co legioniści w dramatycznych okolicznościach pożegnali się z marzeniami o fazie grupowej. Tym samym czekała nas trzecia z rzędu jesień bez polskich drużyn w Europie.

Ta kompromitująca seria została przerwana dopiero rok później, gdy w Lidze Europy zameldował się Lech Poznań. „Kolejorz” pewnie przebrnął przez eliminacje, tracąc w nich zaledwie jednego gola, ale faza grupowa okazała się znacznie większym wyzwaniem. W niej los ponownie skojarzył Polaków z Rangersami, co poskutkowało dwiema kolejnymi porażkami – 1:0 na wyjeździe i 2:0 u siebie.
Łączny bilans prezentuje się następująco: dwa zwycięstwa, dwa remisy i aż siedem porażek. Pozostaje mieć nadzieję, że Jagiellonia, która nie miała jeszcze okazji mierzyć się ze Szkotami, odwróci ten negatywny trend. Jedno jest pewne – jeżeli chcemy, aby nasza liga nadal pięła się w górę w rankingu UEF-y, muszą za tym iść zwycięstwa w takich meczach, jak ten.