Pod koniec minionego sezonu stało się jasne, że Rafał Pietrzak nie przedłuży umowy z krakowską Wisłą. Po dobrym sezonie lewy obrońca był zdeterminowany, aby rozpocząć karierę za granicą. Mało kto wyjeżdża z naszej ligi w wieku 27 lat, a zatem była to dla niego ostatnia szansa na zagraniczny transfer. Liga belgijska w ostatnich latach nieco straciła na popularności wśród polskich piłkarzy, ale niektórzy z nich na dobre zapisali się na kartach jej historii.
Z nowym zespołem Pietrzak związał się 3-letnim kontraktem. Zanim jednak przeniósł się do Belgii, kilkukrotnie odrzucił oferty gry w Legii Warszawa. To pokazuje, jak bardzo zależało mu na spróbowaniu swoich sił za granicą.
Polacy w Belgii
Liga belgijska od lat sprzyjała naszym rodakom. Najlepszym tego przykładem jest Włodzimierz Lubański, który do dziś uchodzi za legendę Lokeren. Skupmy się jednak na najnowszej historii. Od połowy lat 90. w belgijskiej najwyższej klasie rozgrywkowej zagrało łącznie 28 Polaków.
Najwięcej meczów w Eerste Klasse rozegrali bracia Żewłakowie. Marcin w czterech klubach (KSK Beveren, Excelsior Mouscron, KAA Gent, FCV Dender EH) wystąpił w 254 spotkaniach, Michał zaś, grając w trzech zespołach (KSK Beveren, Excelsior Mouscron), wybiegł na boisko w 213 meczach.
Szczególnie pozytywnie Polacy zapisali się w historii Anderlechtu. Oprócz Michała Żewłakowa w barwach “Fiołków” występowali Marcin Wasilewski i Łukasz Teodorczyk. Popularny “Wasyl” w ciągu swojego sześcioletniego pobytu w stolicy Belgii stał się ulubieńcem kibiców. Swoją walecznością i zadziornością porywał tłumy, a jego powrót po koszmarnym złamaniu nogi był oznaką niezłomnego charakteru. Kibice Anderlechtu nie zapomnieli o Wasilewskim i za każdym razem, gdy pojawiał się na Stade Constant Vade Stock, witali go owacją na stojąco. Tak było chociażby po zdobyciu przez Leicester City z Polakiem w składzie mistrzostwa Anglii.
Łukasz Teodorczyk w Brukseli spędził dwa sezony. Wystarczyło to do zdobycia korony króla strzelców i sięgnięcia po mistrzostwo Belgii. Dla Anderlechtu zdobył łącznie 37 bramek i dzięki temu wzbudził zainteresowanie wielkich klubów. Wątpliwości budziły jedynie jego pozaboiskowe zachowania. Niemniej jednak tytuł najskuteczniejszego strzelca Jupiler Pro League jest sporym osiągnięciem.











