Krzysztof Koton został piłkarzem 10. ekipy zeszłego sezonu Jupiler Pro League. W barwach Dender w ubiegłym sezonie występował już jeden Polak – obecnie zawodnik pierwszoligowej Wieczystej Kraków – Karol Fila. Jakim piłkarzem jest Koton? Do jakiego klubu trafia i, przede wszystkim, jakie ma szanse na regularną grę w Belgii?
Krzysztof Koton – sylwetka
Krzysztof Koton to 22-letni pomocnik, mogący grać zarówno na pozycji defensywnego środkowego, jak i ofensywnego pomocnika. Z Polonią Warszawa, której jest wychowankiem, przeszedł długą drogę – od 3. ligi do baraży o PKO Ekstraklasę. W barwach „Czarnych Koszul” przez cztery sezony uzbierał 126 występów, które zwieńczył 10 bramkami i dziewięcioma asystami. Na przestrzeni lat jego pozycja na boisku uległa zmianie. W czasach gry w 3. lidze pełnił funkcję pomocnika ofensywnego, odpowiedzialnego głównie za kreację. Dowodem takiej gry był m.in. ustrzelony przez niego dublet w ikonicznym już dla kibiców Polonii meczu z Legionovią Legionowo.
Po awansie do 2. ligi Polonia znacząco wzmocniła ofensywę. Transfery Michała Bajdura czy Mateusza Michalskiego zepchnęły Kotona w hierarchii. Z uwagi na obowiązujący przepis o młodzieżowcu, trener Rafał Smalec zmuszony był jednak do wymyślenia mu nowej roli. Zaczęto wystawiać go jako cofniętą „ósemkę”, odpowiedzialną głównie za działania destrukcyjne. Szybko okazało się jednak, że nie była to optymalna pozycja dla Kotona, który mimo zaangażowania w odbiór piłki, często gubił krycie.
Udany sezon
W ubiegłym sezonie 22-latek stał się jedną z kluczowych postaci zespołu prowadzonego przez Mariusza Pawlaka. Rozegrał w nim blisko 2000 minut. W nowym ustawieniu 4-1-4-1 Koton zaczął pełnić funkcję jednej z wyżej ustawionych „ósemek”, co dało mu więcej swobody i ograniczyło konieczność skupiania się na zadaniach defensywnych. 22-latek w sezonie 2024/2025 w pojedynczych meczach pełnił nawet funkcję kapitana. Miało to miejsce m.in. w starciu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to zastępował on nieobecnego wówczas Mateusza Kuchtę. Mimo obecności w drużynie bardziej doświadczonych zawodników, Mariusz Pawlak zdecydował się powierzyć opaskę kapitańską właśnie jemu. Trener w ten sposób nagrodził go za oddanie drużynie, a na boisku u młodego zawodnika już wtedy zauważyć można było cechy przywódcze.
Niepowodzenia Czubaka i Borysa przestrogą
Belgijskie kluby od lat regularnie stawiają na polskich piłkarzy, jednak w ostatnim czasie trudno było mówić o jakimkolwiek świetnym ruchu naszego reprezentanta na tym rynku. W ciągu ostatnich trzech lat Polskę w Jupiler Pro League reprezentowało dziewięciu zawodników, wśród których znaleźli się m.in. Kamil Piątkowski i Kacper Kozłowski. Żaden z nich nie spełnił jednak w pełni pokładanych w nim nadziei. Bez wątpienia jednym z najbardziej rozczarowujących transferowych niewypałów ostatnich lat było przejście Karola Borysa ze Śląska Wrocław do KVC Westerlo. Mimo niewielkiego doświadczenia w profesjonalnej piłce, młody pomocnik na tyle zaimponował skautom belgijskiego klubu, że ten zapłacił za niego 2 miliony euro. Uczyniło go to piątym najdroższym nabytkiem w historii klubu. 18-latek nie odnalazł się jednak w nowym środowisku. Po półrocznym okresie bez gry został wypożyczony na dwa lata do NK Maribor. Obecnie wraca do formy po kontuzji pięty, której nabawił się w styczniowym meczu towarzyskim.











