Nowym zawodnikiem 6. drużyny poprzedniego sezonu Jupiler Pro League został Michał Skóraś – siedmiokrotny reprezentant Polski, który jeszcze dwa lata temu uchodził za spory talent. Nie bez powodu Club Brugge, które wtedy pozyskało go z Lecha Poznań, zapłaciło za niego aż 6 milionów euro. „Kolejorz” zabezpieczył się dodatkowo procentem od kolejnego transferu, który teraz zasili budżet Mistrza Polski. Dlaczego kolejny talent z akademii Lecha nie zdołał zabłysnąć na arenie międzynarodowej? Jakie propozycję odrzucił? I dlaczego ostatecznie zdecydował się na pozostanie w Belgii?
Nieco ponad miesiąc temu agent zawodnika, Tomasz Magdziarz, w rozmowie na antenie Meczyków przyznał, że Michałem latem interesowało się kilka klubów z czołowych europejskich lig. W tamtym momencie – zdaniem Magdziarza – Club Brugge nie miało jednak zamiaru rozstawać się z Polakiem. Od tego czasu sytuacja w Brugii nieco się zmieniła. Przede wszystkim klub zdecydował się na wzmocnienie skrzydeł. Zmusił ich do tego transfer dotychczas grającego po prawej stronie ataku Chemsdine Talbiego, który zdecydował się na przenosiny do beniaminka Premier League – Sunderlandu. W jego miejsce sprowadzono dwóch zawodników: Mamadou Diakhnę ze Stade de Reims oraz Carlosa Forbsa z Ajaxu Amsterdam. W związku z tymi transferami stało się jasne, że Club Brugge będzie musiało pozbyć się jeszcze kogoś. Mimo spływających ofert, nie zdecydowano się na sprzedaż Christosa Tzolisa. Kolejny w kolejce do odejścia był więc Michał Skóraś.
Peron Poznań
Michał Skóraś swoją piłkarską karierę rozpoczynał w rodzinnym Jastrzębiu-Zdroju, skąd w styczniu 2015 roku trafił do akademii Lecha Poznań – jednej z najlepszych w Polsce. Już jako nastolatek wyróżniał się dynamiką, pracowitością i zaangażowaniem. Dzięki konsekwentnej pracy szybko awansował do drużyny rezerw. Droga do pierwszego zespołu nie była jednak tak łatwa. Konkurencja była duża, a Skóraś potrzebował regularnej gry. Dlatego zdecydowano się na dwukrotne wypożyczenie nastolatka.
Pierwszym klubem, do którego trafił, była Bruk-Bet Termalica Nieciecza – wówczas zespół z 1. ligi. Choć jego statystyki ofensywne (jeden gol, trzy asysty) nie rzucały na kolana, Skóraś zdobył cenne doświadczenie w seniorskim futbolu. Regularna gra pozwoliła mu nabrać pewności siebie i przygotować do wyzwań na wyższym poziomie. Jeszcze ważniejsze okazało się dla niego wypożyczenie do beniaminka PKO Ekstraklasy – Rakowa Częstochowa. Tam trafił pod skrzydła Marka Papszuna, który przetestował go na nowej pozycji – środkowego pomocnika. Dobra postawa w pierwszej części sezonu skłoniła Lecha do skrócenia wypożyczenia i ściągnięcia go z powrotem już zimą.











