Passa pięciu meczów bez porażki. Solidna gra z zespołami ze środka tabeli i mieszanka doświadczenia z młodością. To wszystko sprawiło, że ekipa z północnej części Pomorza widzi w oddali zaplecze ekstraklasy. Radunia Stężyca wywalczyłaby drugi awans z rzędu. Na boisku wszystko wygląda jak należy, ale co z infrastrukturą?
Przed obecnym sezonem trudno było wskazać faworytów do awansu czy zajęcia miejsca w strefie barażowej. Chojniczanka Chojnice i Wigry Suwałki liczyły na błyskawiczny powrót do Fortuna 1. Ligi. Swoje aspiracje zgłaszały zespoły Motoru Lublin i Stali Rzeszów, a w sezonie 2020/2021 w barażach zagościł KKS Kalisz. Z beniaminków można się było spodziewać walki Ruchu Chorzów o najwyższe cele. Dość niespodziewanie do tego grona wskoczyła Radunia Stężyca.
Mieszanka idealna
W zespole Sebastiana Letniowskiego trudno wskazać lidera, ale to raczej dobra cecha. Nawet po klasyfikacji strzelców widać, że bramki rozkładały się równomiernie. Po dziewięć goli zdobyli Dawid Retlewski i Janusz Surdykowski, a z ośmioma trafieniami sezon zasadniczy zakończył Wojciech Łuczak. Do tego grona doświadczonych zawodników trzeba dodać Damiana Piotrowskiego czy Rafała Kosznika.
Jednak dla równowagi Radunia Stężyca ma w swoim składzie wielu młodych graczy. Jan Kopania w przeszłości grał w rezerwach Lechii Gdańsk, Kuba Lizakowski przyszedł z Bytovii Bytów, a Jakub Letniowski występował w Bałtyku Gdynia i zadebiutował w Chojniczance Chojnice. Jak można zauważyć, większość graczy pochodzi z północy Polski. To też buduje pewną renomę na polskiej scenie piłkarskiej, ponieważ stworzenie dobrego zespołu z zawodników głównie z regionu to sztuka. Wygląda na to, że ten fakt jest bardzo istotny dla zespołu, który chętnie podkreśla swoje kaszubskie pochodzenie.
Wszystkie oczy zwrócone na Rzeszów
Patrząc na sam szczyt tabeli, Radunia Stężyca nie była w stanie postawić się Stali Rzeszów i Chojniczance Chojnice. W czterech meczach między tymi ekipami drużyna z Kaszub zanotowała bilans 2:12. Jednak schodząc nieco niżej, podopieczni Sebastiana Letniowskiego pokonali Ruch Chorzów na wyjeździe oraz wygrali i zremisowali z Motorem Lublin.
Wygląda na to, że ofensywny futbol zdał egzamin. Zespół z północy Pomorza na przestrzeni całego sezonu strzelił 60 goli, ale stracił też sporo, bo 50 – wymiana ciosów popłaciła. Najlepsze przykłady to wygrana ze Zniczem Pruszków 5:0 i pokonanie Hutnika Kraków 5:2. Mimo aż trzynastu porażek w sezonie Radunia Stężyca zdołała zaklepać sobie ostatnie miejsce w strefie barażowej.











