Radomiak znowu, jak feniks, odradza się z popiołów. W dwóch pierwszych konfrontacjach rundy wiosennej stracili łącznie aż 10 goli. Pojawiło się coraz więcej opinii, że do zaciętej walki o utrzymanie dołącza jeszcze jeden, mocny kandydat. Południowomazowiecki zespół uniknął na razie kompromitacji numer trzy. Od bezbramkowego remisu z Wartą Radomiak Radom pokonał Stal Mielec i Piasta Gliwice. Czy Jagiellonia ma się czego bać?
Nie ma wielu bardziej fascynujących zagadnień od polityki transferowej Radomiaka Radom, skupionej na pozyskiwaniu głównie Portugalczyków i Brazylijczyków, którym albo powinęła się noga, albo nie mieli jeszcze okazji udowodnić swojej przydatności w wielkim futbolu. Do Radomia przychodzi się po to, żeby przejść katharsis, zagłębić się w bagnie polskiej piłki, by wyjść z tego silniejszym do piłkarsko lepszego świata.
Tak uczynił jeden z czołowych zawodników Radomiaka Radom z jesieni, czyli Edi Semedo. 24-latek wyróżniał się na tle drużyny, był kluczowym zawodnikiem. W ekstraklasie zanotował cztery trafienia do bramki. Po półrocznej przygodzie szary i zimny Radom zamienił na słoneczny i tętniący życiem Cypr. Jego nowym pracodawcą został Aris Limassol.
Radomiak zatem w łatwy sposób stracił swój istotny punkt, ale znowuż zaczęło się masowe sprowadzanie portugalskojęzycznych chłopaków w nadziei na to, że ktoś spośród nich ma w sobie coś z Viniciusa Juniora czy Diogo Joty.
Imponujące CV, beznadziejna gra
Takim kimś miał być chociażby Bruno Jordao. 25-lat, więc jak na polskie warunki jeszcze młody talent. Jak na piłkarza ekstraklasy Jordao ma naprawdę bogate CV. Portugalczyk może pochwalić się przygodami z Bragą, Lazio czy Wolverhamtpon, z którego to trafił pod skrzydła Kędziorka.
O nim jednak ciężko powiedzieć coś dobrego. Okres, w którym Jordao mógł cieszyć się dobrą opinią, w zasadzie się skończył w momencie przyjścia na Molineux Stadium za kwotę aż 9 milionów euro. Od tego czasu władze Wolves naiwnie liczyły, że to wszystko się zwróci. Portugalczyka wypożyczano do Grasshoppers, Famalicao czy SC Santa Clara. Tej zimy rozwiązano z nim umowę, na czym skorzystał Radomiak Radom.
Słowo „skorzystał” w tym kontekście budzi jednak wiele wątpliwości. Jordao nie pokazał bowiem ani razu swoich walorów technicznych, waleczności, umiejętności kreowania sytuacji dla partnerów w ofensywie, czy przeglądu pola – w zasadzie nie pokazał żadnej cechy pożądanej od piłkarza operującego w środku pola.
W meczu z Piastem Gliwice z kibicami nowego zespołu przywitał się poprzez spowodowanie rzutu karnego i dwie szybkie żółte kartki. Jeżeli coś jeszcze zostało z tego Jordao, który był bohaterem youtubowych filmików „Bruno Jordao – Best skills&passes”, za którego duży, angielski klub zapłacił prawie 10 milionów euro, to musi być to zakryte grubą warstwą rdzy i prawdziwym wyzwaniem dla trenera Kędziorka będzie przypomnienie Portugalczykowi, o co chodzi w tej całej piłce nożnej. Na razie wygląda to trochę na misson impossible, ale nie takie przypadki świat futbolu widział.











