Legia Warszawa inaugurowała sezon 2024/2025 meczem z Zagłębiem Lubin. Dość długo nie oglądaliśmy goli, natomiast najpierw w 86. minucie bramkę zdobył Rafał Augustyniak, a później trafieniem po powrocie do ekstraklasy popisał się Luquinhas. Mecz zakończył się wynikiem 2:0. Z samego przebiegu tego spotkania możemy powiedzieć, że był to rezultat jak najbardziej sprawiedliwy.
Legia Warszawa meczem z Zagłębiem Lubin zakończyła poprzedni sezon – wówczas wygrała wynikiem 2:1. Na inaugurację tego sezonu ponownie przyszło im się mierzyć z „Miedziowymi”, a sukces został powtórzony – znowu zwycięstwo.
Kto wypadł najlepiej? Jak zaprezentowały się oba zespoły? O tym w artykule…
Legia wygrała zdecydowanie i w pełni zasłużenie
Legia Warszawa zwyciężyła, co specjalnym zaskoczeniem dla nikogo nie było. Właściwie wszystko układało się pod dyktando stołecznego klubu. Czerwona kartka dla Michała Nalepy oczywiście wpłynęła na większą swobodę drużyny gospodarzy w ataku, jednak umówmy się – nie ustaliła wyniku. „Wojskowi” byli dużo lepsi, nawet grając 11 na 11. Choć trzeba przyznać, że Zagłębie Lubin nie było w tym meczu kompletnie bezzębne, a także dzielnie broniło się po osłabieniu, jednak wygrała drużyna zdecydowanie lepsza.
Jak wypadło Zagłębie? Do czerwonej kartki mieli swoje akcje, natomiast całość zakończyła się ostatecznym zawodem. Pierwsza połowa była najlepszym czasem dla Zagłębia, które po tym przez chwilę nawet wyrównanym boju z warszawiakami nie zdołało na dobre wrócić do meczu. Z plusów naprawdę dzielnie się bronili, co nie było taką codziennością w poprzednim sezonie. Generalnie kibice Zagłębia Lubin nie mogą być specjalnie źli po tym spotkaniu, gdyż mimo porażki nie zaprezentowali się na tle tak mocnej Legii słabo. „Miedziowi” są przegranymi tego spotkania, gdyż wracają do Lubina bez punktów, natomiast warto dodać, że robią to bez wstydu.
Luquinhas, jakiego zapamiętaliśmy
Najlepszy zawodnik meczu Legia Warszawa – Zagłębie Lubin? Trudno wskazać jednego, więc należy wymienić kilku, którzy najbardziej się wyróżnili… Byli to zdecydowanie Pankov, Ziółkowski, Augustyniak, Goncalves, Marc Gual oraz Luquinhas. To właśnie na tym ostatnim chcielibyśmy się skupić. Brazylijczyk przyszedł do Legii po kilkuletniej rozłące z klubem. Czy była ona udana? Nie do końca… Na dłuższą metę został negatywnie zweryfikowany przez MLS, a następnie wrócił z podkulonym ogonem do swojego kraju. Warto dodać, że tam też nie szło mu dobrze. Dlatego nie dziwiły głosy, które negowały słuszność transferu popularnego „Luquiego” do stolicy. Klub kupił bowiem piłkarza, który od dłuższego czasu nie grał dobrze i o ile umiejętności się nie zapomina, forma tego zawodnika była jednak zniżkowa.











