Lechia Gdańsk zakończyła swoją serię zwycięstw. Rozpędzoną drużynę z Trójmiasta zdołała zatrzymać Puszcza Niepołomice, zajmująca przed tym meczem… ostatnie miejsce w tabeli Betclic 1 Ligi. Zespół prowadzony przez Tomasza Tułacza bardzo mądrze rozegrał te spotkanie i wygrał 2:1 przed własną publicznością. Ponownie zatem Lechia nie dała rady temu rywalowi i ich bilans z Puszczą stał się jeszcze gorszy.
Puszcza niewygodnym rywalem Lechii
Lechia Gdańsk przed tym starciem miała bardzo niekorzystną historię bezpośrednich spotkań z Puszczą Niepołomice. Dotychczas obie drużyny mierzyły się sześciokrotnie, w tym aż cztery razy w rozgrywkach Pucharu Polski. W rozgrywkach ligowych dwa razy górą była Puszcza, wygrywając w sezonie 2024/25 u siebie aż 4:1 i w Gdańsku 2:0. Dodatkowo zespół z Niepołomic dwa razy eliminował Lechię z Pucharu Polski – raz w regulaminowym czasie gry, a raz po rzutach karnych.
Lechia Gdańsk zaledwie dwukrotnie okazywała się lepsza od swojego sobotniego rywala i to dwukrotnie w Pucharze Polski. W 2015 roku pewnie wygrała na wyjeździe 5:1, a w zeszłym roku również na wyjeździe wygrała po dogrywce 3:1. Nic więc dziwnego, że w środowisku kibiców Lechii były różne nastroje przed tym starciem, skoro historia niezbyt przemawiała na korzyść spadkowicza z PKO BP Ekstraklasy.
Lechia na fali, Puszcza w kryzysie
Za Lechią Gdańsk przemawiała jednak bardzo dobra forma. Przed spotkaniem różnica między obiema drużynami była wyraźna. Zespół prowadzony przez Władysława Łupaszkę miał serię czterech zwycięstw z rzędu, a dodatkowo był napędzony po pokonaniu Arki Gdynia w Derbach Trójmiasta. Znakomite punktowanie pozwoliło po 11 kolejkach wskoczyć na trzecią pozycję w tabeli Betclic 1 Ligi. Strata do prowadzącej Pogoni Grodzisk Mazowiecki wynosiła zaledwie dwa punkty. W tle jednak było spotkanie w środku tygodnia z Jagiellonią Białystok, przez co trener zdecydował się na lekką rotację w składzie.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja Puszczy Niepołomice. Zespół Tomasza Tułacza zajmował ostatnie miejsce w tabeli, mając na koncie zaledwie dziewięć punktów. W 11 spotkaniach odniósł trzy zwycięstwa i poniósł osiem porażek. Niepołomiczanie przegrali ostatnio 0:2 z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, a ich forma nie dawała wielu powodów do optymizmu. Spotkanie z rozpędzoną Lechią stanowiło dla gospodarzy szansę na przełamanie, ale poprzeczka była zawieszona wysoko. Gdańszczanie mieli wyraźną przewagę w tabeli i znacznie lepszą serię wyników, choć historia bezpośrednich pojedynków przypominała, że nie mogli lekceważyć rywala.
W pierwszej części Puszcza Niepołomice bliska prowadzenia
W pierwszej połowie idealnie sprawdziło się to, że Lechia Gdańsk nie miewa łatwych przepraw z Puszczą. Gospodarze starali się mocno, by niwelować mocne strony przyjezdnych i wychodziło im to bardzo dobrze. Kevin Dodaj i Artur Szach nie mogli rozwinąć skrzydeł, a najlepszą sytuację stworzył sobie w 31. minucie Michał Głogowski. Napastnik świetnie zachował się w polu karnym i po udanym zwodzie zagroził bramce młodego Wiktora Kowala. Bramkarzowi Puszczy pomógł obrońca, który skutecznie wybił piłkę.
Nieco więcej konkretów pod drugą bramką miała jednak Puszcza Niepołomice. Chwilę przed wspomnianą akcją, po (a jakże) stałym fragmencie gry po strzale głową Amarildo Gjoniego piłka odbiła się od słupka. Nie był to mocny strzał, ale wystarczający do tego, by zrobić wiele zamieszania w defensywie Lechii. Finalnie udało się wyjaśnić sytuację i nie doszło do dobitki. W 36. minucie mało brakowało do tego, by Puszcza Niepołomice objęła prowadzenie. Piłkę w bramce strzeżonej przez Axela Holewińskiego umieścił Mateusz Cholewiak, lecz po interwencji VAR arbiter Damian Sylwestrzak tego gola anulował. Chwilę wcześniej na pozycji spalonej był Konrad Stępień, który brał udział w tej akcji.
Pierwsza odsłona spotkania zakończyła się zatem bez bramek.
Lechia Gdańsk zatrzymana
Nie udało się przed przerwą, udało się w drugiej odsłonie spotkania. Puszcza Niepołomice nieco lepiej weszła w drugą połowę od swojego rywala i w 60. minucie Andrzej Trubeha uszczęśliwił obecnych na stadionie kibiców gospodarzy. Jedno długie podanie Filipe Nascimento za linię obrony wystarczyło, by zaskoczyć Lechię. Do samego końca z rywalem walczył Kacper Łopata, jednak przy próbie wybicia piłki środkowy obrońca nastrzelił rywala, po czym piłka wpadła do bramki.
Ten gol jeszcze mocniej utrudnił życie drużynie gości. Puszcza Niepołomice mocniej ustawiła się w tyłach i Lechia Gdańsk musiała regularnie próbować zaskoczyć rywala w ataku pozycyjnym. W tej kwestii tego dnia niewiele im wychodziło, bo regularne doskoki Puszczy mocno uprzykrzały im próbę rozgrywania piłki. Ostatni kwadrans co prawda był nieco żywszy w wykonaniu Lechii, ale nie na tyle, by odwrócić losy spotkania. Za mało było konkretów z ich strony.
Konkrety za to były ze strony Puszczy, która wyczekała swojego rywala i w samej końcówce skutecznie go skasowała. W 90. minucie świetnie w polu karnym zachował się Konrad Kasolik i dobił obronioną piłkę przez Axela Holewińskiego. 29-latek uprzedził interweniującego Indrita Mavraja i strzelił na 2:0.
W ostatnich sekundach Lechia Gdańsk zdołała jeszcze odpowiedzieć jednym golem, którego autorem był Artur Szach. Stało się to jednak zbyt późno i to Puszcza wygrała ten mecz 2:1.
Ważna wygrana
Triumf z Lechią to bardzo ważny moment dla Puszczy Niepołomice. Drużyna Tomasza Tułacza ma teraz na swoim koncie 12 punktów i na moment wydostała się nie tylko z ostatniego miejsca, ale także i ze strefy spadkowej. Tuż za nią znajdują się Odra Opole, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Unia Skierniewice. Tylko Podbeskidzie ma przed sobą jeszcze mecz w tej kolejce, więc i tak jest już pewne, że Puszcza notuje skok w tabeli po 12. kolejce Betclic 1 Ligi.
Puszcza Niepołomice zostaje teraz u siebie i w środę zmierzy się z Wisłą Płock w Pucharze Polski. Następnie czeka ich wyjazd do Rzeszowa na mecz ze Stalą, która znajduje się w środku tabeli. Na pewno pokonanie Lechii doda drużynie więcej pewności siebie i przywróci wiarę w swoje umiejętności. Być może zdoła to Puszczę napędzić i te problemy zostaną już za nimi.
Lechia Gdańsk musi się szybko otrząsnąć
Porażka po czterech zwycięstwach z rzędu nie jest dużym alarmem dla Lechii, lecz na pewno trzeba wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski. Trudno mieć wrażenie, że porażkę spowodowały lekkie rotacje, skoro największe gwiazdy i tak niewiele zdołały pokazać przez całe spotkanie. Zawiodła tutaj cała organizacja w ofensywie i brak pomysłu na to, jak zaskoczyć zagęszczającego pole gry rywala. Lechia Gdańsk pogarsza swój bilans z Puszczą Niepołomice i może w rundzie rewanżowej, gdy zagra u siebie w końcu zdoła ich pokonać w lidze.
Najbliższy ich czas to dwa mecze domowe. W środę do Gdańska zawita mocno poobijana Jagiellonia Białystok i nic dziwnego, że są chęci, by wykorzystać ich problemy. Mimo klasy rywala można wierzyć w to, że uda się awansować dalej w Pucharze Polski. W sobotę za to Lechia podejmuje u siebie Unię Skierniewice, czyli obecnie ostatnią drużynę w tabeli. To też będzie dla całej drużyny okazja na to, by szybko wrócić na odpowiednie tory i utrzymać się w ścisłej czołówce Betclic 1 Ligi.











