Puszcza Niepołomice jako jedyny z beniaminków w PKO BP Ekstraklasie jeszcze nie zdobyła punktu. Co więcej, ŁKS Łódź oraz Ruch Chorzów wygrali już swoje pierwsze spotkania. „Żubry” mają teraz ku temu świetną okazję, ponieważ podejmują w meczu domowym Stal Mielec, która jest typowana jako zespół, który w tym sezonie będzie walczyć o utrzymanie. Czy Puszcza w końcu odniesie upragnione zwycięstwo?
Mecze domowe w rundzie jesiennej zespół Tomasza Tułacza będzie rozgrywać przy ul. Kałuży w Krakowie. Tam swój dom ma Cracovia, która jest operatorem tego obiektu. Czy „Żubry” będą czuć się tam jak u siebie? Raczej nie, dlatego Puszcza chce czym prędzej rozgrywać spotkania w Niepołomicach. Jednak być może stadion w stolicy Małopolski będzie dla Puszczy szczęśliwy? Pierwsza domowa potyczka ze Stalą Mielec i po niej dowiemy się czegoś więcej.
Sama jakość składu to za mało
Spośród wszystkich trzech beniaminków Puszcza Niepołomice poczyniła najmniej wzmocnień oraz ruchów transferowych. Zapytaliśmy Michała Trelę, komentatora i eksperta Canal+ Sport, czy w zespole spod Krakowa jest wystarczająco dużo jakości pod względem personalnym: – Nie mam wątpliwości co do tego, że jeśli chodzi o jakość, to Puszcza Niepołomice odstaje od ekstraklasy i będzie odstawać. To nie jakością piłkarską „Żubry” awansowały do ekstraklasy. Inne atuty, takie jak zespołowość, taktyka, stałe fragmenty gry i ambicja oraz wiele innych takich cech, pozwoliły nadrobić braki w samej jakości.
Jednakże na pewno trzeba było trochę podnieść tę jakość. Puszcza Niepołomice na miarę swoich możliwości to zrobiła, lecz jeśli będziemy mierzyć tylko czystymi umiejętnościami piłkarskimi, to drużyna Tomasza Tułacza dalej będzie kandydatem numer jedendo spadku. Nie oznacza to, że spadnie, bo potrafiła w poprzednich sezonach właśnie trochę oszukiwać tę jakość piłkarską i pokazywać, że nie tylko to wpływa na wyniki.
Na papierze Puszcza Niepołomice nie jest groźną drużyną. Jednakże już nie raz pokazywała, że na boisku liczy się coś więcej niż samo nazwisko na plecach. „Żubry” potrafią zrobić coś z niczego. Tomasz Tułacz umiejętnie znajduje sposoby, żeby wyeksponować najmocniejsze strony swoich podopiecznych, by w jak największym stopniu pomogli drużynie zwyciężyć.











