Puszcza Niepołomice w końcu doczekała się zwycięstwa. W pierwszym meczu domowym w tym sezonie wygrała ze Stalą Mielec 1:0. To bardzo dobry prognostyk na przyszłość i skok mentalny dla „Żubrów”. To był idealny moment na pierwsze zwycięstwo i tak też się stało. Po dwóch porażkach przyszła pora na zgarnięcie pierwszych punktów.
Puszcza Niepołomice zaskoczyła składem
Tomasz Tułacz od pierwszych minut niespodziewanie na ławce rezerwowych posadził Roka Kidricia, a w wyjściowym składzie pojawił się Konrad Stępień. Słoweniec w ostatnich dwóch meczach był wyróżniającą się postacią, jednak trener gospodarzy miał inny pomysł na to spotkanie. Na jego pozycji zaczął Kamil Zapolnik, który wcześniej grał za plecami Roka Kidricia.
Konrad Stępień zaczął jako defensywny pomocnik obok Jakuba Serafina i Wojciecha Hajdy. Puszcza Niepołomice wyszła dość defensywnym ustawieniem i personaliami. Być może założenia były takie, żeby czyhać na przeciwnika, skutecznie odebrać piłkę i potem skontrować.
W ekipie gości również dość nieoczekiwanie na ławce od pierwszych minut usiadł Ilja Szkurin. Napastnik z bardzo dobrej strony pokazał się zwłaszcza w pierwszym meczu z Cracovią. Strzelił gola oraz zanotował asystę. W jego miejsce przeciwko Puszczy Niepołomice pojawił się Kai Meriluoto.
Wymiana ciosów w pierwszej połowie
Przez pierwszy kwadrans przeważała Puszcza Niepołomice. Stal Mielec zostawiała dość dużo miejsca rywalom, którzy potrafili to wykorzystać i stworzyli kilka ciekawych sytuacji. Gospodarze jednak nie mieli żadnej stuprocentowej możliwości na zdobycie bramki i wynik dalej pozostawał bezbramkowy.
Potem do głosu doszli goście. Już w 19. minucie bardzo dobrym strzałem popisał się Hinokio. Kewin Komar byłby bez szans, gdyby piłka zmieściła się w bramce. Szybko jednak odpowiedziała Puszcza za sprawą Artura Siemaszki. Napastnik parę minut później miał bardzo dobrą okazję, by strzelić gola z główki.
Stal Mielec poczuła, że Puszcza Niepołomice spuściła nogę z gazu i zaczęła mocniej atakować. W 24. minucie ponownie Hinokio oddał bardzo groźny strzał, a kilka minut później ciekawą wrzutką popisał się Maciej Domański, lecz nie znalazł się nikt, by wykończyć tę akcję.
Końcówka pierwszej połowy to wymiana ciosów. Najpierw w 39. minucie Mroziński miał świetną okazję na zdobycie bramki, aczkolwiek kąt był bardzo ostry. Ostatni akcent należał do gości i ponownie do o. Japończyk był najlepszym piłkarzem do 45. minuty.











