Za mocni na Ligue 1, za słabi na Champions League – kolejne trofeum do paryskiej gabloty


Paris Saint-Germain triumfuje na krajowym podwórku, ale w kwestii Ligi Mistrzów paryżanie ponownie muszą obejść się smakiem

7 maja 2019 Za mocni na Ligue 1, za słabi na Champions League – kolejne trofeum do paryskiej gabloty
Kamil Warzocha

Podopieczni Thomasa Tuchela niedawno zapewnili sobie triumf na krajowym podwórku. Dla paryżan zdominowanie Ligue 1 to jednak o wiele za mało. Swoje spojrzenia kierują oni bowiem w stronę najbardziej elitarnych rozgrywek w Europie, czyli Champions League. Każdego roku muszą jednak obejść się smakiem. W tym czasie pojawia się wiele pytań. Czy zespół ze stolicy powinien zwolnić trenera? Co wydarzy się w klubie latem? Czy w przyszłym roku drużyna uniknie blamażu w Lidze Mistrzów? Na te i wiele innych zagwozdek postanowiliśmy poszukać odpowiedzi.


Udostępnij na Udostępnij na

Przed rozpoczęciem każdego kolejnego sezonu na francuskich boiskach murowanym faworytem jest drużyna Paris Saint-Germain. Z reguły paryżanie nie zwykli zawodzić na krajowym podwórku, gdzie do rozstrzygnięcia dochodzi dość szybko. O wiele większe problemy pojawiają się, jeśli wspomnimy o Lidze Mistrzów.

To właśnie blamaże w tych rozgrywkach przyczyniły się do prześmiewczego traktowania klubu ze stolicy Francji. Remontada Barcelony czy chociażby odpadnięcie z bardzo osłabionym Manchesterem United – te wydarzenia wpłynęły na taki stan rzeczy. I choć PSG co roku wymieniane jest w roli faworyta do triumfu, to rzeczywistość zwykle szybko weryfikuje oczekiwania francuskiego zespołu.

Cel minimum został wykonany

Dla Paris Saint-Germain triumf na krajowym podwórku z biegiem czasu stał się celem minimum. Nic w tym dziwnego, skoro potencjał paryskiej drużyny jest naprawdę spory. To on pozwala wierzyć sympatykom tego zespołu, że musi przyjść wreszcie czas, w którym PSG złamie wszelkie stereotypy. Ani rusz, za każdym razem muszą zderzyć się ze ścianą.

Podopieczni Thomasa Tuchela mimo mocarnej dominacji w rozgrywkach ligowych nie zdołali wygrać Coupe de France. Przegrali w finale, w którym mierzyli się ze Stade Rennais. Co prawda porażka nastąpiła dopiero w serii rzutów karnych, jednak okazała się ona dla paryżan swoistym kubłem zimnej wody.

Brak sukcesu w pucharze kraju pokazuje, że tak naprawdę ten sezon dla klubu znad Sekwany okazał się dość przeciętny. Może się to wydawać dziwne, bo jak drużyna zdobywająca czempionat może mówić o bezbarwnym sezonie, jednak pamiętajmy, że mowa o ogromnej marce. Właśnie taką niewątpliwie jest Paris Saint-Germain.

Niespełnione ambicje, czyli kolejny blamaż w Champions League

Przypomnijmy sobie sytuację z początku roku kalendarzowego. 1/8 finału Ligi Mistrzów. PSG wygrywa dwoma bramkami na Old Trafford i wydaje się, że formalnością będzie meldunek w kolejnej fazie rozgrywek. Do rewanżu w stolicy Francji „Czerwone Diabły” przystąpiły dość osłabione. Wszystko wskazywało, że będą oni tylko biernym obserwatorem popisów paryżan.

Rzeczywistość okazała się zgoła inna, a piłkarze z Manchesteru dość szybko otworzyli wynik spotkania, skrupulatnie wykorzystując błąd francuskiej drużyny. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Juan Bernat szybko wyrównał stan tego meczu. W ekipie Tuchela zdecydowanie zawodziły aspekty mentalne, przez które United w dość krótkim czasie wróciło na prowadzenie. Oznaczało to, że jeden gol może przesądzić o losie paryskiego zespołu. Nie trzeba oczywiście mówić, że tak się właśnie stało. Tym razem w zdobywaniu bramek wyręczył Anglików Presnel Kimpembe.

Dla Paris Saint-Germain nie był to pierwszy taki blamaż na boiskach Ligi Mistrzów. Jako pierwsza myśl nasuwa się niezwykle emocjonujący dwumecz z FC Barcelona, kiedy paryżanie roztrwonili czterobramkową zaliczkę. Zastanówmy się jednak, co tkwi w bezsilności „Les Rouge-et-Bleu” w europejskich pucharach.

Największym problemem tej drużyny jest brak stabilności kadry. Co z tego, że jest w zespole kilka indywidualności potrafiących kreować grę do przodu… To nie wystarczy. W Lidze Mistrzów wszystkie braki wychodzą na wierzch. Kamil Tybor, iGol.pl

– Największym problemem tej drużyny jest brak stabilności kadry. Co z tego, że jest w zespole kilka indywidualności potrafiących kreować grę do przodu… To nie wystarczy. W Lidze Mistrzów wszystkie braki wychodzą na wierzch i jeśli PSG nie chce powtarzać blamaży, powinno pomyśleć o sprowadzeniu naprawdę wartościowych graczy. Mam na myśli głównie zawodników defensywnych i bramkarza – tłumaczy nasz redakcyjny ekspert od ligi francuskiej, Kamil Tybor.

– Al-Khelaifi, Henrique i Tuchel powinni zbudować mocny kręgosłup tej drużyny. Choinka bez mocnego korzenia przewróci się, kiedy zawiesimy na niej kilka dużych, świecących bombek. Prawda? Ale kiedy ten trzon będzie naprawdę solidny, wtedy te bombki mogą zacząć swobodnie błyszczeć. Nie tylko w Ligue 1 – dodaje Kamil.

Rozdzierający tercet – koszmar całej Ligue 1

Klucz do sukcesu to w dużej liczbie przypadków bramkostrzelna ofensywa. Włodarze paryskiego klubu nie mają w tej kwestii powodu do narzekań. Posiadają w końcu jeden z najlepszych tercetów ofensywnych na całym świecie. Neymar, Mbappe i Cavani – na papierze to zestawienie wygląda wręcz fenomenalnie. Na krajowym podwórku wspomniany tercet jest postrachem wszystkich francuskich drużyn. Nic w tym dziwnego, skoro Urugwajczyk, Brazylijczyk i Francuz łącznie na boiskach Ligue 1 zdobyli 61 bramek.

Liczby te nie są proporcjonalne do goli zdobytych w Champions League, gdzie statystyki tego tercetu były trochę bardziej ograniczone. Nic nie wskazuje na to, by paryżanie mieli latem stracić swoją największą siłę rażenia. – Mbappe już potwierdził, że zostaje, w jednym z wywiadów. Neymar? Sądzę, że zostanie, tym bardziej że w następnym sezonie będzie pewnie chciał udowodnić, że uda mu się doprowadzić PSG do zwycięstwa w LM – wyjaśnia Łukasz Król.

Trochę inaczej całą sytuację widzi Kamil Tybor: – Mbappe to gorący kąsek na rynku transferowym, a Ligue 1 jest dla niego zdecydowanie za mała. Młodzian pojawia się w wizjach wielu klubów, w tym Zinedine’a Zidane’a i Realu Madryt. On sam też chciałby spróbować szczęścia gdzieś indziej. Jest głodny dużych sukcesów, a na razie w Paryżu na takie liczyć nie może. Jeżeli Kylian odejdzie, to będzie to niewątpliwie ogromna strata i trudno będzie go zastąpić i znaleźć gracza o chociaż podobnej charakterystyce. Z Neymarem natomiast jest jak z rozkapryszonym dzieckiem. Raz mu się podoba, raz chce odchodzić i tupie nogami. Ja uważam, że mimo wielu spekulacji Brazylijczyk dobrze czuje się w Paryżu, a wszystkie dziwne zachowania to gra mająca na celu wzbudzenie jeszcze większego zainteresowania jego osobą i klubem. W końcu PSG równa się pieniądz. 

Co z Thomasem Tuchelem?

Każda kolejna nieudana przygoda w Champions League zwiastuje falę spekulacji. Głównym tematem sporów jest nie tylko potencjalna rewolucja latem, ale także posada trenerska. W tym wypadku chodzi o losy Thomasa Tuchela, który, jak wiemy, jest obecnie szkoleniowcem paryskiego zespołu.

Media w tej kwestii nie mają zamiaru milczeć i co rusz pojawiają się nowe pogłoski na temat przyszłości niemieckiego trenera. – Na ten moment we Francji mówi się, że Tuchel jest pewny pozostania mimo gorszych wyników. Chociaż to też pewnie zależy od alternatyw, czy uda się przekonać Mourinho, ale na ten moment Tuchel zostaje – mówi Łukasz Król, który z ligą francuską ma naprawdę sporo wspólnego.

– Co do nastrojów w mediach to te zmieniają się co dwa dni. Według różnych tytułów Tuchel raz jest na wylocie, a raz ma pewną pozycję, dlatego nie brałbym tych wszystkich spekulacji na poważnie – tak Kamil Tybor przedstawił swoje stanowisko na temat przyszłości Thomasa Tuchela w stolicy Francji.

Jak widzimy, ta kwestia nie jest jeszcze w stu procentach przesądzona i ciągle czeka na rozwiązanie. Wiele wskazuje, że Tuchel dostanie szansę kontynuacji swojej misji w Paryżu. W końcu to szkoleniowiec, który w trakcie swojej kariery trenerskiej zdążył już kilka razy przekonać nas o swojej wartości.

Kolejne mistrzostwo, ale co dalej?

Niewątpliwie w trakcie letniego okienka transferowego francuska drużyna dokona kilku cennych wzmocnień. Nieustannie spekuluje się, kto może trafić na Parc des Princes, a nazwiska są najróżniejsze. Nie będziemy teraz przytaczać piłkarzy, którzy mogą zasilić zespół znad Sekwany, bo to temat na dłuższe wywody. Skupimy się jednak na rewolucji, która już za kilka miesięcy może niczym huragan przejść przez stolicę Francji.

O zdanie na ten temat poprosiliśmy naszego redakcyjnego eksperta od piłki francuskiej: – Na pewno w lecie coś musi się w Paryżu zmienić. Jeżeli klub chce zostać poważnym europejskim graczem, a nie tylko do tego miana aspirować, to włodarze muszą zdać sobie sprawę z tego, że szaleńcza polityka transferowa nigdzie nie prowadzi… 

– Wydaje się, że tegoroczna klęska w europejskich pucharach i porażka w finale Coupe de France była takim zimnym kubłem wody na rozgrzane paryskie głowy i może otworzy oczy sternikom klubu – dodaje Kamil Tybor.

– Według wiadomości francuskiego Canal+ drużyny nie czeka ogromna rewolucja. Pojawić się mają natomiast przemyślane wzmocnienia newralgicznych pozycji. Ja za taką uznałbym obsadę bramki, w której Areola nie gwarantuje odpowiedniego poziomu, a Buffon, wiadomo, swoje lata ma i swoje już zrobił, ale w Juventusie – kończy nasz redaktor.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze