W grupie F do niespodzianek nie doszło. Faworyci wygrali swoje mecze, nie pozostawiając szans swoim rywalom. Okazale zaprezentowało się PSG. Paryżanie po dobrym meczu odprawili z kwitkiem Red Bull Salzburg.
PSG – Red Bull Salzburg

Trener Kombouare, zestawiając jedenastkę na ten mecz, dał wyraźny sygnał, że interesują go tylko trzy punkty. Pierwsze minuty pokazały, że o zwycięstwo paryżanom nie będzie łatwo. Chwilę po rozpoczęciu gry Leonardo miał świetną szansę do pokonania Doucheza. Bramkarz spisał się w tej sytuacji wzorowo. PSG uruchomiło się około 20. minuty. Wówczas swoje szanse mieli Erding oraz Pastore. Dopiero 35. minuta przyniosła gospodarzom spodziewane efekty. Wówczas rzut karny na bramkę zamienił Nene. Strzelony gol rozochocił podopiecznych Kombouarego. Zamiast z korzystnym wynikiem dotrwać do przerwy, paryżanie zdecydowali ostro ruszyć do ataku. Taka postawa została szybko nagrodzona. Tuż przed gwizdkiem oznajmującym przerwę PSG przeprowadziło akcję, która dała podwyższenie rezultatu. Z zagrywanej przez Erdinga piłki użytek zrobił Bodmer.
Bramka stracona tuż przed przerwą wyraźnie podłamała zawodników z Salzburga. Od początku drugiej odsłony to PSG uzyskało przewagę. W 51. minucie świetną szansę miał aktywny Nene, ale po jego strzale piłka nie zmierzała do celu. Paryżanie dobili swoich rywali w 68. minucie. Wówczas znakomitym uderzeniem popisał się Jeremy Menez, który do tej pory był niewidoczny. Po chwili Red Bull mógł zmniejszyć rozmiary porażki, ale Hierlander strzelił niecelnie. Podopieczni trenera Kombouarego chcieli jeszcze okazalej wygrać ten mecz. Jednak mimo wielu ataków nie udało się im podwyższyć rezultatu. W 87. minucie to niespodziewanie goście zdobyli bramkę. Dośrodkowanie Jantschera na bramkę zamienił Sekagya. To trafienie miało charakter honorowy. Ostatecznie po dobrym meczu PSG pewnie wygrało 3:1
Slovan Bratysława – Athletic Bilbao

Athletic był faworytem tego meczu, gdyż miał zawodnika, który robi różnicę. Mowa o Ikerze Munianie. Młody Hiszpan już w 13. minucie błysnął swoim kunsztem. To po jego podaniu Markel Susaeta zdobył gola otwierającego wynik. Slovan długo nie potrafił stworzyć dogodnej sytuacji. Gdy już taką stworzył, to od razu padł gol. Miało to miejsce w 34. minucie. Niewiele później Iker Munian wykorzystał dogranie Llorente i Hiszpanie znów wyszli na prowadzenie. Właściwie w pierwszej połowie zbyt wiele się nie działo, ale paradoksalnie padły w niej aż trzy gole.











