W środowy wieczór oczy całego piłkarskiego świata zwrócone będą na dwa stadiony – Volkswagen Arena i Parc des Princes. Na tym drugim obiekcie rozegrany zostanie symboliczny pojedynek drużyn, których istnienie w obecnym kształcie nie byłoby możliwe, gdyby nie pieniądze szejków z krajów arabskich. Szykują się zatem petrodolarowe derby.
Paris Saint-Germain
Forma
Jako najwcześniejszy mistrz z wielkich lig paryżanie ostatnie mecze traktują jako solidną jednostkę treningową. Po najefektowniejszym przyklepaniu mistrzostwa w nowoczesnej historii piłki (wyjazdowe 9:0 z Troyes) stołeczna ekipa przegrała u siebie z Monaco (0:2) i wygrała z OGC Nice 4:1.
1/8 finału

Choć wynik dwumeczu z Chelsea (4:2) sugeruje bezpieczną przewagę nad „The Blues”, oba mecze pełne były emocji i zwrotów akcji. Zarówno paryskie, jak i londyńskie starcie spokojnie zaliczyć można do Top 5 najlepszych spotkań minionej rundy. Widzieliśmy Anglików w lepszej formie niż w lidze, jednak to PSG miało w swoim składzie pewnego rosłego Szweda, który jak zawsze okazał się niemożliwy do upilnowania. Gdyby nie Ibrahimović, ekipa z Francji najprawdopodobniej nie cieszyłaby się z awansu – dwie bramki i asysta, oto jego dorobek z tego dwumeczu.
Kontuzje
Potężnym osłabieniem gospodarzy jest brak Marco Verrattigo. Włoski pomocnik to kluczowe ogniwo ekipy Laurenta Blanca. Zastąpi go najprawdopodobniej Adrien Rabiot, o którym mówi się, że nie jest jeszcze piłkarzem na taką drużynę.
Manchester City
Forma

Daleka od optymalnej. „The Citizens” balansują na granicy awansu do przyszłorocznej Champions League, zajmując obecnie czwarte miejsce w tabeli Premier League. Ostatnie wyjazdowe zwycięstwo przeciwko Bournemouth (4:0) napawa optymizmem, martwić powinna jednak domowa porażka w derbach Manchesteru sprzed dwóch tygodni. Ekipa Pellegriniego nie zachwyca stylem, zatraciła gdzieś zdolność dominacji nad rywalami. Na papierze to jednak bardzo mocny zespół, w dodatku dziś po raz pierwszy od dawien dawna stanie do pojedynku w nietypowej dla siebie roli – to Francuzi są faworytem starcia z „Obywatelami”, którzy nigdy wcześniej nie dotarli do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
1/8 finału
W poprzedniej rundzie Anglicy wylosowali najszczęśliwiej jak tylko mogli – gdyby natrafili na kogoś mocniejszego niż Dynamo Kijów, rywal z pewnością wykorzystałby ich dołek i o awans do ćwierćfinału byłoby niezwykle trudno. Wyjazdowa wygrana 3:1 przesądziła o wszystkim, w rewanż był jednym z najgorszych meczów całej obecnej edycji Champions League – niesamowicie nudne 0:0, po którym mieszkańcy jednego z bardziej depresyjnych miejsc w Europie mieli jeszcze jeden powód do chandry.











