W Walencji w pierwszym meczu 1/8 finału LM spotkały się drużyny Valencia CF i Paris Saint-Germian. Po emocjonującym i szybkim meczu 2:1 wygrał zespół gości. Bramki dla PSG strzelili Ezequiel Lavezzi i Javier Pastore, a dla gospodarzy Adel Rami. Taki wynik daje paryżanom dużą zaliczkę przed meczem na własnym boisku, lecz w rewanżu piłkarze Ancelottiego będą musieli radzić sobie bez Ibrahimovicia.
Dzisiejszego wieczoru na europejskie boiska powróciły elitarne rozgrywki Ligi Mistrzów. W hiszpańskiej Valencii naprzeciwko siebie stanęły jedenastki Valencia CF i Paris Saint-Germian. Przed meczem trudno było wskazać faworyta, a spotkanie zapowiadało się niezwykle emocjonująco.
Od początku spotkania piłkarze Valencii wyszli bardzo naładowani energią. Stosowali wysoki pressing i próbowali odebrać piłkę zawodnikom PSG już pod ich bramką. Kilka razy im się to udało, jednak obrońcy klubu z Francji byli czujni, gdy piłka była w posiadaniu gospodarzy. Goście wydawali się zdezorientowani, ale tylko do 7. minuty…
W 8. minucie po podaniu Zlatana Ibrahimovicia fantastycznym strzałem z 25 metrów popisał się Lucas Moura, ale trafił w słupek. Już dwie minuty później było jednak 1:0 dla gości. Po dwójkowej akcji Lavezziego z Pastore ten pierwszy znalazł się w polu karnym gospodarzy i piekielnie mocnym strzałem pokonał bezradnego Guaitę. Argentyńczyk zdobył swojego czwartego gola w piątym meczu LM i dał PSG prowadzenie.
Valencia chciała natychmiast odpowiedzieć, ale po dobrym dośrodkowaniu Guardado Soldado został uprzedzony przez Sakho. Po stracie bramki gra Hiszpanów nie była już taka energiczna, z kolei zawodnicy z Paryża zaczęli konstruować ataki pozycyjne. Bardzo aktywni byli Lavezzi i Moura, którzy siali popłoch w defensywie gospodarzy.
W 20. minucie groźny strzał na bramkę Sirigu oddał Banega, ale piłka przeszła obok słupka. Valencia ponownie zaczęła dominować i utrzymywać się przy piłce dłużej niż gracze Carlo Ancelottiego. W 23. minucie swoich sił spróbował lewy obrońca gospodarzy, Guardado, ale jego strzał z ostrego kąta nie przyniósł wyrównania.
Sytuacja z pierwszych minut meczu mogła się powtórzyć. Gdy na boisku dominowała drużyna Valencii, bliski podwyższenia na 2:0 był Lucas Moura, który dwukrotnie strzelał na bramkę Guaity. Najpierw piłka poleciała daleko od bramki golkipera gospodarzy, a później wykazał się on dobrą interwencją. W 34. minucie blisko doprowadzenia do remisu był Jonas, który po dośrodkowaniu Costy z rzutu wolnego główkował minimalnie niecelnie. W odpowiedzi, po wycofaniu piłki przez Pastore w polu karnym, uderzał Lavezzi, ale tym razem górą był Guaita.
W 42. minucie Guaita skapitulował po raz drugi i było już 2:0 dla PSG. Po indywidualnej akcji z prawej strony boiska Lucas zagrał dokładnie do Pastore, który zdobył gola precyzyjnym strzałem pomiędzy nogami bramkarza Valencii. W ostatnich minutach pierwszej połowy wynik się już nie zmienił i piłkarze PSG zeszli do szatni z dwubramkową zaliczką.
Zaraz po przerwie trener Valencii, Ernesto Valverde, zdecydował się na wzmocnienie linii ofensywnej swojego zespołu, wpuszczając na boisko Valdeza i Canalasa. Poskutkowało to tym, że drużyna PSG została zepchnięta do defensywy, a zespół gospodarzy wykonywał raz za razem rzuty rożne. Jednak dobrze dysponowany tego wieczoru Sirigu był za każdym razem bardzo czujny. Valencia robiła wszystko, aby zdobyć bramkę kontaktową, lecz w dalszym ciągu defensywa paryżan grała bezbłędnie.










