Liga Mistrzów 2018/2019 wkracza w kluczową fazę. W walce o końcowe zwycięstwo pozostały cztery zespoły. „Jurorzy” z całego świata z wypiekami na twarzy oczekiwali na starcia o finał. Wtorkowy występ Tottenhamu i Ajaxu już za nami. Przed nami czas na gorące hiszpańskie tango. Czy „Barca” wyjdzie z tego zwycięsko?
Ten sezon może być nawiązaniem do ery Pepa Guardioli oraz Luisa Enrique. Ernesto Valverde i jego podopieczni marzą o potrójnej koronie, a ich ambicje napędza chęć przełamania hegemonii ich rywala – Realu Madryt. Dziś o 21 muszą jednak zmierzyć się z Liverpoolem, z pewnością będą musieli wznieść się na wyżyny, aby nie ucierpieć przed rewanżem. Takie starcia to jednak chleb powszedni dla Katalończyków. Cofnijmy się wstecz i przypomnijmy sobie ich starcia sprzed lat z europejskimi gigantami.
„Barca” vs Liverpool – ostatnie starcie
Historia starć obu drużyn nie jest zbyt rozległa. Do ostatniego pojedynku pomiędzy tymi ekipami doszło w sezonie 2006/2007 na etapie 1/8 finału. Liverpool zwyciężył w dwumeczu dzięki bramkom strzelonym na wyjeździe (2:2) i dotarł aż do finału, w którym uległ AC Milanowi. Składy obu drużyn zdecydowanie się pozmieniały, mimo to jest jedna osoba, która pamięta tamte pojedynki. Jest nią Leo Messi, który na pewno zrobi wszystko, aby skończyć to spotkanie z tarczą.
https://www.youtube.com/watch?v=3d6Pm3uHQbg
W meczu spotkało się dwóch poprzednich mistrzów. FC Liverpool triumfował w 2005 roku, po pamiętnym spotkaniu w Stambule. FC Barcelona koronowała się w Paryżu, zabierając sprzed nosa królewski atrybut „Kanonierom”. W pierwszym spotkaniu na Camp Nou zabrakło Samuela Eto’o, którego w ataku zastępował Javier Saviola. „The Reds” wygrali ten mecz 2:1 po golach Craiga Bellamy’ego oraz Johna Arne Riise. Na nic zdała się bramka otwierająca wynik, strzelona przez Deco.
Podczas rewanżu z odsieczą przybyć miał Samuel Eto’o – wielki nieobecny pierwszego meczu. Zastąpił on w składzie Saviolę, który zawiódł podczas pierwszego spotkania. Pierwsze minuty były bardzo pechowe dla Johna Arne Riise. Norweg regularnie ostrzeliwał bramkę strzeżoną przez Victora Valdesa, jednak jego strzały minimalnie mijały światło bramki. Wraz z upływającym czasem mecz stał się wyrównany i obie strony prezentowały wyrównany poziom. Gudjohnsen strzelił jedyną bramkę w tym spotkaniu, a „Blaugranie” zabrakło jednego ciosu do wyjścia zwycięsko z tej batalii.

Upadek pod Rzymem
Rok temu wydarzyło się coś, co dla jednej ze stron było cudem, a dla drugiej jedną z największych wtop w dziejach klubu. „Duma Katalonii” po pewnym rozprawieniu się z rywalem na własnym boisku 4:1 przystępowała do rewanżu z zabukowanymi biletami na drogę do półfinału. Nikt nie spodziewał się, że nadmierna pewność siebie może odbić się czkawką.
Mocno jednostronne spotkanie na Camp Nou. Zawodnicy Barcelony nie włączyli najwyższych obrotów, a i tak zwyciężyli pewnie, z trzybramkowym zapasem. Trochę pomogli w tym zawodnicy z Rzymu – Kostas Manolas i Daniele De Rossi wpakowali piłkę do własnej siatki.










