Raczej nikt w momencie ogłaszania tego transferu nie sądził, że od początku sierpnia będziemy w Ligue 1 zachwycać się tym, jak wygląda Przemysław Frankowski, a nie Leo Messi i spółka z Paryża. Wejście polskiego zawodnika do ligi francuskiej spokojnie można nazwać „wejściem z drzwiami”. Frankowski nawiązuje do tytułu „Franek łowca bramek”.
Czyli coś, czego nikt po nim raczej nie oczekiwał. Ludzie regularnie oglądający MLS z ręką na sercu twierdzą, że ten Frankowski, którego widzimy we Francji, a Frankowski z USA to praktycznie dwaj inni piłkarze. W Chicago Fire grał on głównie jako prawy napastnik/prawy skrzydłowy. We Francji doszło do zmiany pozycji, która zdecydowanie wyszła mu na dobre.
Francuski trener Franck Haise, podobnie jak selekcjoner reprezentacji Polski, widzi Frankowskiego jako jednego z wahadłowych. Początek sezonu Przemka we Francji wskazuje na to, że przestawienie polskiego zawodnika na tę właśnie pozycję okazało się strzałem w dziesiątkę.
Jak rozkochać swoich kibiców w tydzień?
Prezentuje Przemysław Frankowski. 18 września Lens grało derbowy mecz z obecnym mistrzem Francji – Lile. Biedniejszy klub z północy Francji nie wygrał spotkania derbowego od ponad dekady. Ostatnie jego zwycięstwo przypadało na wrzesień 2007 roku. Prawie 15 lat zwycięskiej posuchy Lens.
Można trochę humorystycznie powiedzieć, że to właśnie Przemysław Frankowski okazał się brakującym elementem do zwycięstwa nad lokalnym rywalem. Fakty są jednak takie, że to dzięki bramce reprezentanta polski kibice RC Lens w końcu poczuli długo wyczekiwany smak zwycięstwa. Przemek, zbiegając z lewego wahadła, pokonał bramkarza Lile technicznym strzałem w długi róg bramki strzeżonej przez Ivo Grbicia.
Jakby tego było mało, dosłownie tydzień później zaprezentował się z być może jeszcze lepszej strony. Marsylia prowadzona przez Jorge Sampaolego w tym sezonie Ligue 1 jeszcze nie poniosła porażki, aż do spotkania z Lens i Przemysławem Frankowskim. Reprezentant Polski w meczu z Lile strzelił gola, grając na lewym wahadle. Z kolei w meczu z Marsylią zdobył być może bramkę kolejki, grając na wahadle prawym. Jest to uniwersalny zawodnik.
To właśnie na tę uniwersalność uwagę zwraca nasz ekspert – Michał Bojanowski, komentator Canal + i dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” na co dzień zajmujący się właśnie ligą francuską. Teoretycznie zamurowana jest, ale w praktyce przy takiej formie Frankowskiego może dojść do pewnych przetasowań.












