Przemysław Frankowski podbija serca kibiców Ligue 1!


Polak notuje znakomite wejście do ligi francuskiej

27 września 2021 Przemysław Frankowski podbija serca kibiców Ligue 1!
feednews.com

Raczej nikt w momencie ogłaszania tego transferu nie sądził, że od początku sierpnia będziemy w Ligue 1 zachwycać się tym, jak wygląda Przemysław Frankowski, a nie Leo Messi i spółka z Paryża. Wejście polskiego zawodnika do ligi francuskiej spokojnie można nazwać "wejściem z drzwiami". Frankowski nawiązuje do tytułu "Franek łowca bramek".


Udostępnij na Udostępnij na

Czyli coś, czego nikt po nim raczej nie oczekiwał. Ludzie regularnie oglądający MLS z ręką na sercu twierdzą, że ten Frankowski, którego widzimy we Francji, a Frankowski z USA to praktycznie dwaj inni piłkarze. W Chicago Fire grał on głównie jako prawy napastnik/prawy skrzydłowy. We Francji doszło do zmiany pozycji, która zdecydowanie wyszła mu na dobre.

Francuski trener Franck Haise, podobnie jak selekcjoner reprezentacji Polski, widzi Frankowskiego jako jednego z wahadłowych. Początek sezonu Przemka we Francji wskazuje na to, że przestawienie polskiego zawodnika na tę właśnie pozycję okazało się strzałem w dziesiątkę.

Jak rozkochać swoich kibiców w tydzień?

Prezentuje Przemysław Frankowski. 18 września Lens grało derbowy mecz z obecnym mistrzem Francji – Lile. Biedniejszy klub z północy Francji nie wygrał spotkania derbowego od ponad dekady. Ostatnie jego zwycięstwo przypadało na wrzesień 2007 roku. Prawie 15 lat zwycięskiej posuchy Lens.

Można trochę humorystycznie powiedzieć, że to właśnie Przemysław Frankowski okazał się brakującym elementem do zwycięstwa nad lokalnym rywalem. Fakty są jednak takie, że to dzięki bramce reprezentanta polski kibice RC Lens w końcu poczuli długo wyczekiwany smak zwycięstwa. Przemek, zbiegając z lewego wahadła, pokonał bramkarza Lile technicznym strzałem w długi róg bramki strzeżonej przez Ivo Grbicia.

Jakby tego było mało, dosłownie tydzień później zaprezentował się z być może jeszcze lepszej strony. Marsylia prowadzona przez Jorge Sampaolego w tym sezonie Ligue 1 jeszcze nie poniosła porażki, aż do spotkania z Lens i Przemysławem Frankowskim. Reprezentant Polski w meczu z Lile strzelił gola, grając na lewym wahadle. Z kolei w meczu z Marsylią zdobył być może bramkę kolejki, grając na wahadle prawym. Jest to uniwersalny zawodnik.

To właśnie na tę uniwersalność uwagę zwraca nasz ekspert – Michał Bojanowski, komentator Canal + i dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” na co dzień zajmujący się właśnie ligą francuską. – Na każdym kroku podkreślają jego wszechstronność, ale widzę go na lewym wahadle, bo prawa strona jest niemal zamurowana przez Jonathana Claussa. Teoretycznie zamurowana jest, ale w praktyce przy takiej formie Frankowskiego może dojść do pewnych przetasowań.

Frankowski uczy się defensywy

Podstawową i najbardziej znaczącą różnicą względem gry w USA jest oczywiście pozycja, na jakiej gra dziś Frankowski. W barwach Chicago Fire był zawodnikiem, który nastawiony jest właściwie całkowicie na ofensywę. Mimo to nie zrobił za oceanem fenomenalnych liczb, na które patrzylibyśmy z niedowierzaniem. W 64 meczach strzelił 10 goli i zaliczył 10 asyst.

W barwach Lens po zaledwie ośmiu rozegranych spotkaniach ma już dwie bramki i trzy asysty. Dodatkowo Frankowski dwukrotnie wybierany był przez „L’Equipe” do jedenastki kolejki Ligue 1. Średnia jego not za ten sezon wystawianych przez dziennikarzy francuskiego dziennika wynosi równe 6. Ta szóstka to naprawdę bardzo dobry wynik.

Trzeba podkreślić, że Frankowski znakomicie wygląda motorycznie, co uwypukla nasz ekspert. – Motoryczność – Ligue 1 jest pod tym względem bardzo wymagająca, dlatego stanowi idealne zaplecze dla klubów Premier League – tak odpowiada Michał na pytanie o najmocniejszą cechę Frankowskiego i to, jak widzą go sami Francuzi.

Nie można nie zwrócić też uwagi na to, jak poprawił się Frankowski, jeśli chodzi o grę w defensywie. Zmiana pozycji tego wymagała, ale progres widoczny jest gołym okiem.

 

Liczby defensywne, jakie wykręcił Frankowski we Francji, już zbliżają się do tych, jakie udało mu się osiągnąć w USA. Musimy pamiętać, że rozegrał ledwie ponad połowę liczby spotkań, w których wystąpił w poprzednim sezonie MLS.

Dobra forma a reprezentacja Polski

Oczywiste jest, że na pewno rywalizacja na naszych kadrowych wahadłach zdecydowanie wzrasta. To oznacza, że Paulo Sousa powinien mieć większy dylemat przy wyborze wahadłowych. Do jego dyspozycji na październikowe zgrupowanie są: Kamil Jóźwiak, Bartosz Bereszyński, Tomasz Kędziora, Maciej Rybus, Tymoteusz Puchacz oraz właśnie Przemysław Frankowski.

Ilu z tych piłkarzy gra na wahadle w swoim klubowym zespole? Jedynie Przemysław Frankowski i to powinno być jego olbrzymim plusem w walce o miejsce w wyjściowej jedenastce reprezentacji Polski. Możemy domniemywać, że na tę pozycję nadawałby się Bartosz Bereszyński, ale selekcjoner Sousa ma inne zdanie.

Maciej Rybus i Tomasz Kędziora w swoich klubach grają jako klasyczni boczni obrońcy, a Tymoteusz Puchacz praktycznie nie gra. Kamil Jóźwiak w Derby County postrzegany jest jako piłkarz stricte ofensywny. On z kolei nie generuje żadnych konkretnych liczb ofensywnych, a  nieraz pokazał, że najlepiej sprawdza się w roli dżokera.

Wydawać by się mogło, że Frankowski powinien być dziś pierwszym wyborem Sousy na którekolwiek z wahadeł naszej reprezentacji. Potrafi zagrać na obu, strzela gole prawą i lewą nogą. Idealny kandydat, w końcu odnaleźliśmy swojego wahadłowego z prawdziwego zdarzenia. Czy z niego skorzystamy?

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze