Olimpia Grudziądz nie wykorzystała okazji do opuszczenia strefy spadkowej drugoligowej tabeli. Podopieczni trenera Pawlaka polegli 0:1 w starciu z KKS-em Kalisz, który to triumfował po raz ostatni pod koniec marca. Bramkę na wagę kompletu punktów zdobył w drugiej połowie spotkania Hubert Sobol.
Kluczowe rozstrzygnięcia
Olimpia Grudziądz przystępowała do sobotniego pojedynku bezpośrednio po wyjazdowym triumfie w Olsztynie (1:0). Podopieczni trenera Pawlaka pokonali Stomil po samobójczej bramce w doliczonym czasie drugiej połowy. Dla „Dumy Warmii” był to zasadniczo gwóźdź do trumny, pieczętujący degradację. Olimpia złapała z kolei oddech, utrzymując się w walce o zachowanie ligowego bytu.
Goście z Kalisza udali się zaś do Grudziądza z nadzieją na upragnione przełamanie. Niemoc KKS-u ciągnęła się już od końcówki marca i zwycięstwa w starciu z Chojniczanką. Od tej pory kaliszanie przegrali cztery mecze, dwukrotnie dzieląc się ponadto punktami. Słaba postawa drużyny kosztowała trenera Ozgę utratę posady – jego miejsce zajął dotychczasowy asystent Marcin Woźniak.
W obliczu problemów rywali, triumf zagwarantowałby Olimpii opuszczenie strefy spadkowej. KKS walczył z kolei o odbudowanie osuwającej się stopniowo pozycji w czołówce tabeli. Dla obu drużyn stawka sobotniego spotkania była zatem całkiem niebagatelna w kontekście końcowych rozstrzygnięć.
Bezbramkowa pierwsza połowa
Początek spotkania stanął pod znakiem wzajemnego „badania się” obydwu drużyn, nie obfitując przy tym w sytuacje bramkowe. Dopiero w 12. minucie gry dośrodkowanie w pole karne gości otrzymał niepilnowany Patryk Czarnowski. Maciej Krakowiak uporał się z główką rywala nie bez problemu, jednakże sędzia liniowy i tak zasygnalizował pozycję spaloną.
W 22. minucie spotkania Krakowiak skutecznie wypiąstkował z kolei dośrodkowanie we własną szesnastkę. Już chwilę później Czarnowski znalazł się o krok od wyprowadzenia Olimpii na prowadzenie – strzał z bliskiej odległości minął jednak bramkę KKS-u. Gospodarze zagrozili również ekipie gości za sprawą strzału Szymona Krocza – futbolówka poszybowała finalnie ponad poprzeczką.
Optyczny napór Olimpii narastał, nie przekładając się jednak na namacalne efekty. W 37. minucie spotkania, tuż przy skraju pola karnego, faulowany był Krocz. Dośrodkowanie z rzutu wolnego zostało ostatecznie wybite przez defensorów KKS-u. Napięcie pod polem karnym przyjezdnych rosło z każdą kolejną minutą.










