Transfer Karola Świderskiego do PAOK-u wywołał wśród polskich kibiców niemałe zamieszanie. Podają oni w wątpliwość słuszność kierunku, w jakim podążył młody piłkarz. Pamiętajmy jednak, iż w historii polskiej piłki nożnej było kilku graczy, którym się tam powiodło.
Poziom sportowy ligi greckiej choć nie należy do najwyższych w Europie, traktowany być jednak powinien z należytym szacunkiem. Pamiętajmy, iż jest to kraj który miał swojego przedstawiciela w finale Ligi Mistrzów w sezonie 1970/71. Biorąc pod uwagę ostatnie pięć edycji europejskich rozgrywek, nie mieliśmy sytuacji, w której w fazie grupowej nie byłby obecny jakiś zespół z tego malowniczego kraju. Czy więc dalej należy podawać w wątpliwość słuszność wyboru napastnika? Wydaje mi się, iż wręcz przeciwnie.
Dwóch dominatorów
Początki piłki nożnej w Grecji datowane są na rok 1906. Do roku 1927 rozgrywki toczyły się równolegle w kilku rejonach kraju. Sezon 1927/1928 uznaje się za pierwszy oficjalny bój o mistrza. Oryginalna nazwa rozgrywek to panhelleńskie mistrzostwa. Przez lata nazewnictwo zmieniało się jeszcze na Alpha Ethniki, a w sezonie 2006/2007 na Superleague Ellada, która to nazwa została do dnia dzisiejszego.
Krajowe rozgrywki na przestrzeni lat zdominowane zostały właściwie przez dwie drużyny. Zespoły Olympiakosu i Panathinaikosu, bo o nich mowa, z rozegranych dotychczas 82 sezonów wygrały bagatela 64 (odpowiednio 44 i 20 razy), co świadczy o niebywałej potędze obu ekip na krajowym podwórku. W ubiegłej kampanii w zdobyciu siódmego tytułu z rzędu ekipie z Pireusu przeszkodziła jednak inna drużyna z Aten. Zwyciężając w wyścigu o mistrzostwo, AEK nawiązał do rozgrywek 1993/1994, kiedy to po raz ostatni wznosił do góry mistrzowski puchar.
Futbolowe szaleństwo
Opisując ligę grecką, nie sposób nie wspomnieć o największym sukcesie sportowym, jaki przytrafił się temu niespełna 11-milionowemu państwu. W roku 2004 podczas mistrzostw Starego Kontynentu Grecy sensacyjnie pokonali w finale gospodarzy imprezy Portugalczyków. Jedną z czołowych postaci tej złotej drużyny był Giorgos Karagounis, który zresztą zdobył jedną z bramek w pierwszym grupowym spotkaniu z ówczesnymi wicemistrzami. Pewnie niektórzy z was kojarzą tego jegomościa także z Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. To wykonywany przez niego rzut karny zdołał wybronić wprowadzony chwilę wcześniej do bramki Przemysław Tytoń.
O swoistym fanatyzmie piłkarskim w Grecji miałem sposobność się przekonać także na własnej skórze. Podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów dobrych kilka lat temu (około 2-3 lata po wspomianym Euro 2004) udałem się na zakupy do jednego ze sklepów spożywczych w centrum Salonik. Po przekroczeniu jego progu doznałem oczopląsu. Spowodowany był on nagromadzeniem dużej liczby herbów i symboli PAOK-u na terenie całego pomieszczenia.
Również sam właściciel każdego dnia, w którym odwiedzałem sklep, ubrany był w inną koszulkę klubową. Podczas poobiednich sjest z wielu domów dochodziły odgłosy telewizyjnych odbiorników, kiedy to Grecy umilali sobie odpoczynek oglądaniem piłkarskich zmagań. Jak widać, taki niewiarygodny sukces rozbudził na jakiś czas apetyty mieszkańców tego kraju.










