Przegląd Lig Niepospolitych #II – Grecja


Słów kilka o piłce nożnej w kraju zorby, oliwy i sera feta

11 lutego 2019 Przegląd Lig Niepospolitych #II – Grecja

Transfer Karola Świderskiego do PAOK-u wywołał wśród polskich kibiców niemałe zamieszanie. Podają oni w wątpliwość słuszność kierunku, w jakim podążył młody piłkarz. Pamiętajmy jednak, iż w historii polskiej piłki nożnej było kilku graczy, którym się tam powiodło.


Udostępnij na Udostępnij na

Poziom sportowy ligi greckiej choć nie należy do najwyższych w Europie, traktowany być jednak powinien z należytym szacunkiem. Pamiętajmy, iż jest to kraj który miał swojego przedstawiciela w finale Ligi Mistrzów w sezonie 1970/71. Biorąc pod uwagę ostatnie pięć edycji europejskich rozgrywek, nie mieliśmy sytuacji, w której w fazie grupowej nie byłby obecny jakiś zespół z tego malowniczego kraju. Czy więc dalej należy podawać w wątpliwość słuszność wyboru napastnika? Wydaje mi się, iż wręcz przeciwnie.

Dwóch dominatorów

Początki piłki nożnej w Grecji datowane są na rok 1906. Do roku 1927 rozgrywki toczyły się równolegle w kilku rejonach kraju. Sezon 1927/1928 uznaje się za pierwszy oficjalny bój o mistrza. Oryginalna nazwa rozgrywek to panhelleńskie mistrzostwa. Przez lata nazewnictwo zmieniało się jeszcze na Alpha Ethniki, a w sezonie 2006/2007 na Superleague Ellada, która to nazwa została do dnia dzisiejszego.

Krajowe rozgrywki na przestrzeni lat zdominowane zostały właściwie przez dwie drużyny. Zespoły Olympiakosu i Panathinaikosu, bo o nich mowa, z rozegranych dotychczas 82 sezonów wygrały bagatela 64 (odpowiednio 44 i 20 razy), co świadczy o niebywałej potędze obu ekip na krajowym podwórku. W ubiegłej kampanii w zdobyciu siódmego tytułu z rzędu ekipie z Pireusu przeszkodziła jednak inna drużyna z Aten. Zwyciężając w wyścigu o mistrzostwo, AEK nawiązał do rozgrywek 1993/1994, kiedy to po raz ostatni wznosił do góry mistrzowski puchar.

Futbolowe szaleństwo

Opisując ligę grecką, nie sposób nie wspomnieć o największym sukcesie sportowym, jaki przytrafił się temu niespełna 11-milionowemu państwu. W roku 2004 podczas mistrzostw Starego Kontynentu Grecy sensacyjnie pokonali w finale gospodarzy imprezy Portugalczyków. Jedną z czołowych postaci tej złotej drużyny był Giorgos Karagounis, który zresztą zdobył jedną z bramek w pierwszym grupowym spotkaniu z ówczesnymi wicemistrzami. Pewnie niektórzy z was kojarzą tego jegomościa także z Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. To wykonywany przez niego rzut karny zdołał wybronić wprowadzony chwilę wcześniej do bramki Przemysław Tytoń.

O swoistym fanatyzmie piłkarskim w Grecji miałem sposobność się przekonać także na własnej skórze. Podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów dobrych kilka lat temu (około 2-3 lata po wspomianym Euro 2004) udałem się na zakupy do jednego ze sklepów spożywczych w centrum Salonik. Po przekroczeniu jego progu doznałem oczopląsu. Spowodowany był on nagromadzeniem dużej liczby herbów i symboli PAOK-u na terenie całego pomieszczenia.

Również sam właściciel każdego dnia, w którym odwiedzałem sklep, ubrany był w inną koszulkę klubową. Podczas poobiednich sjest z wielu domów dochodziły odgłosy telewizyjnych odbiorników, kiedy to Grecy umilali sobie odpoczynek oglądaniem piłkarskich zmagań. Jak widać, taki niewiarygodny sukces rozbudził na jakiś czas apetyty mieszkańców tego kraju.

„Kasa, misiu, kasa”

Cieniem na barwnych za sprawą kibiców rozgrywkach kładły się jednak korupcyjne afery, które przez lata miały miejsce w greckim futbolu. W roku 2010 na światło dziennie wyszła afera, w którą zamieszanych było wielu graczy, trenerów oraz działaczy z czołowych klubów w kraju. Jedną z zatrzymanych wtedy osób był między innymi prezes Olympiakosu i greckiej ekstraklasy pan Evangelos Marinakis. Choć sam proceder oficjalnie został zlikwidowany, to do dnia dzisiejszego mają miejsce przypadki, w których wyniki spotkań są ustawiane.

Z powodu problemów finansowych z europejskimi pucharami w ubiegłym roku na blisko trzy sezony pożegnać się musiał Panathinaikos. Kara ta jest pokłosiem zaległości klubu wobec wierzycieli i piłkarzy, z którymi popularne „Koniczynki” borykają się od wielu lat. Wypadkową tych problemów jest także forma sportowa drużyny ze stolicy, która swoje ostanie mistrzostwo świętowała w sezonie 2009/2010.

„Sarenka”, „Gucio” i wielu innych

Pierwszym z Polaków, który zapadł w pamięć mieszkańcom tego składającego się z blisko 2500 wysp kraju, był legendarny trener reprezentacji narodowej Kazimierz Górski. Po zakończeniu blisko dziesięcioletniej, niezwykle owocnej przygody z kadrą w roku 1976 zdecydował się na wyjazd do Grecji, gdzie objął posadę szkoleniowca Panathinaikosu. Podczas swojego pobytu na Półwyspie Bałkańskim zwyciężał w lidze między innymi ze wspomnianym wcześniej klubem ze stolicy oraz drużyną Olympiakosu Pireus. W swoim trenerskim CV posiadał także ekipy AGS Kastoria (Puchar Grecji 1979/1980) oraz Ethnikos Pireus. Dzięki swoim niebywałym osiągnięciom czczony był na greckich ziemiach niczym Bóg. Dla kulturalnego i skromnego pana Kazimierza była to sytuacja dość niezręczna, jednak dla każdego kibica zawsze znalazł choć chwilkę czasu.

Górski nie był jednak odosobnionym przykładem sukcesów w kraju słynącym z produkcji oliwy. Także popularny obecnie ekspert piłkarski Jacek Gmoch święcił z greckimi drużynami nie lada triumfy. Zasiadając na ławce trenerskiej między innymi AEK-u, Larisy, Panathinaikosu oraz Olympiakosu, może pochwalić się tytułami mistrza oraz wicemistrza kraju.

Równie wielkim szacunkiem jak trenera Górskiego oraz Gmocha darzono w Grecji również Krzysztofa Warzychę. Popularny „Gucio” przez około 14 lat gry w Grecji wystąpił w 503 oficjalnych spotkaniach Panathinaikosu, strzelając przy tym 288 bramek. Został tym samym najlepszym snajperem w historii „Koniczynek” i drugim najskuteczniejszym strzelcem ligi greckiej od momentu jej powstania. Co ciekawe, Warzycha posiada także obywatelstwo tego kraju, zamieszkując obecnie jego terytorium.

W latach późniejszych w Superleague występowało wielu naszych rodaków, jednak do sukcesów wyżej wymienionych, za wyjątkiem Michała Żewłakowa, nawiązało niewielu. Miejmy nadzieję, iż w przyszłości będzie zgoła inaczej.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski