Nietypowo, bo od czwartku do soboty rozgrywana będzie 17. seria gier w hiszpańskiej Primera Division. Najciekawszym wydarzeniem będzie mecz czwartej Malagi z trzecim Realem Madryt.
Real Sociedad – Sevilla
Mocno osłabioną Sevillę czeka w czwartkowy wieczór niezwykle trudne zadanie. Real Sociedad gra w tym sezonie momentami naprawdę bardzo dobrą piłkę i bez wątpienia jest w stanie przeciwko Andaluzyjczykom pokusić się o komplet punktów. Zwłaszcza że na Anoeta Michel nie będzie mógł zabrać kilku kluczowych w swojej układance zawodników. Mowa o kontuzjowanych Piotrze Trochowskim, Ivanie Rakiticiu, Diego Perottim i Jose Campanii, a także zawieszonym na to spotkanie Federico Fazio. Do kadry wraca jednak Hedwiges Maduro, co jest bez wątpienia bardzo dobrą wiadomością dla trenera ekipy z Ramon Sanchez Pizjuan. W drużynie gospodarzy brakować będzie tylko jednego piłkarza, ale za to jakże istotnego. Chodzi oczywiście o Markela Bergarę, który nadal zmaga się z kontuzją i nie będzie mógł pomóc swoim kolegom. A jego obecność w środku pola bez wątpienia byłaby krzepiąca dla całej drużyny i kibiców baskijskiego zespołu. Mimo wszystko nawet bez niego ekipa z Kraju Basków jest w stanie pokusić się o trzy punkty. Tak na dobrą sprawę to właśnie w gospodarzach należałoby upatrywać faworyta. Sociedad w ligowej tabeli ma bowiem trzy punkty więcej od swojego czwartkowego rywala.
Valencia – Getafe

Piątkowy wieczór również zarezerwowany jest dla hiszpańskiej piłki. Na Estadio Mestalla do Walencji przyjeżdża Getafe, które bez wątpienia na poważnie myśli o ograniu „Nietoperzy”. „El Geta” nie przegrali w lidze od pięciu spotkań, a Valencia w ostatnich tygodniach to zaledwie niewyraźny nawet cień drużyny z zeszłego sezonu. Goście spod Madrytu przyjadą jednak na Mestalla bez dwóch kluczowych piłkarzy. Znajdujący się ostatnimi czasy w bardzo dobrej formie Pedro Leon opuści mecz z „Los Ches” z powodu kontuzji. Za nadmiar żółtych kartek pauzować będzie z kolei Juan Valera. Oznacza to, że prawe skrzydło Getafe może być w piątkowym spotkaniu zdecydowanie największą bolączką. Jeśli chodzi o gospodarzy, to trener Ernesto Valverde w dalszym ciągu nie może korzystać z usług Sergio Canalesa, Jeremy’ego Mathieu, Fernando Gago, Adila Ramiego i Evera Banegi. Mimo wszystko wydaje się, że to braki w ekipie przyjezdnych będą zdecydowanie bardziej widoczne. Nie oznacza to jednak, że podopieczni Luisa Garcii będą w Walencji bez szans. Jest wprost przeciwnie – „Nietoperze” nie należą w tym sezonie do drużyn, z którymi wygrywa się jakoś przesadnie trudno.
Atletico Madryt – Celta Vigo
Po porażce z Realem Madryt Atletico podniosło się w sposób perfekcyjny – rozniosło przed własną publicznością 6:0 Deportivo, a pięć goli zdobył Falcao. Jak będzie wyglądał mecz z Celtą po porażce z kolejnym gigantem, Barceloną? Bardzo możliwe, że podobnie. Ekipa z Vigo nie ma za bardzo czym postraszyć zespołu z Vicente Calderon, a na dodatek w jej szeregach braknie dwóch niezwykle ważnych zawodników. Kontuzje uniemożliwiają występ w stolicy Roberto Lago i Aleksowi Lopezowi. W zdecydowanie lepszej sytuacji jest Diego Simeone, który na pewno nie będzie mógł skorzystać jedynie z Filipe Luisa. Niepewny występu jest także Christian Rodriguez, ale nawet jego ewentualna nieobecność nie będzie dla madrytczyków zbyt wielkim zmartwieniem. Argentyński trener bez problemu poradzi sobie także z nieobecnością Filipe Luisa. Atletico może i nie jest jeszcze zespołem, który jest w stanie rywalizować z Realem czy Barceloną, jednak nie ulega wątpliwości, że w spotkaniu z Galisyjczykami faworyt jest tylko jeden i jest nim właśnie zespół gospodarzy.











