Hubert Wołąkiewicz, zawodnik Lechii Gdańsk, doszedł do porozumienia z poznańskim Lechem i podpisał umowę obowiązującą od 1 lipca 2011 roku. Media donoszą o odsunięciu naszego reprezentacyjnego obrońcy od pierwszej drużyny i pominięcie go przy ustalaniu składu, który weźmie udział w zgrupowaniu przygotowującym zespół do wiosennej rundy rozgrywek.
Trener Tomasz Kafarski Wołąkiewicza widzi oczywiście w składzie, ale musi myśleć przyszłościowo. Szczerze życzymy mu utrzymania się na stanowisku jak najdłużej, ale pozbywając się tak wartościowych graczy, może on nie mieć szansy ze swojego przyszłościowego myślenia skorzystać. Klubowi z kolei życzymy wpadnięcia na pomysł rozwiązania umowy ze swoim czołowym obrońcą – wszak wychodzi na to, że nie jest w Gdańsku potrzebny, a przecież płacić nadal trzeba. A pieniądze można przecież przeznaczyć na szkolenie młodzieży lub cele charytatywne.

Nie pierwszy raz zawodnika podpisującego kontrakt z nowym klubem z wyprzedzeniem, a więc korzystającego jedynie z przysługującego mu prawa, spotykają szykany i represje w dotychczasowym klubie. Piłkarzowi narodowej reprezentacji uwłacza się, nakazując grę z dopiero kształtującymi swoje piłkarskie charaktery młodzieżowcami w Młodej Ekstraklasie lub III-ligowcami.
Ten mechanizm niezmiennie budzi nasze zdziwienie – Lechia pozbywa się swojego podstawowego zawodnika, uchodzącego za jednego z najlepszych na swojej pozycji, tym samym osłabiając się przed rundą rewanżową; Wołąkiewicz zatrzymuje się w piłkarskim rozwoju, będąc zmuszony rywalizować na poziomie nieprzystającym do jego talentu; wreszcie dotknięci jesteśmy my wszyscy, jako że Franciszek Smuda będzie albo korzystał z usług III-ligowca, albo w ogóle Wołąkiewicza przy ustalaniu kadry pominie.
Słowem, tracą wszyscy, dosłownie wszyscy, i to jedynie w imię irracjonalnej zawziętości i złośliwości klubu z Wybrzeża.
Poziom profesjonalizmu naszych klubów w ostatnim czasie z pewnością uległ poprawie, zaczyna powoli pachnieć u nas Zachodem.
Niektóre nawyki pozostały jednak niezmienione, przez co cały czas mamy wrażenie, że naszym klubom wciąż dalej jest niż bliżej do europejskiej czołówki czy też wyższej klasy średniej.
Autor: Polski Związek Piłkarzy / http://pzp.info.pl











