Rozgrywki wystartowały historycznie wcześnie, bo pierwsze mecze zagrano już w styczniu. Część klubów, w tym Raków, szlifowało formę poza Polską. Szybko się okazało, że zagraniczne ziemie wcale nie pomogły, gdyż w starciach lepiej wypadały zespoły, które nie wyjeżdżały z kraju. Podopieczni trenera Marka Papszuna od wznowienia gry w 2021 roku nie zdobyli choćby bramki, a co dopiero punktów. Co jest powodem słabszej dyspozycji ekipy spod Jasnej Góry?
Jesienią rewelacją ligi trochę niespodziewanie stał się Raków Częstochowa. Grał bardzo dobrze, pierwszy raz w historii zajmował fotel lidera. Teraz trzecie miejsce, które zajmuje, wcale nie oddaje jego gry.
Coraz słabiej
Koniec 2020 roku już był ostrzeżeniem dla częstochowskiej drużyny. Remis z Wisłą Kraków i ledwo przepchnięte zwycięstwo z Wartą Poznań były sygnałem ostrzegawczym. Porażka ze Śląskiem i remis z Piastem Gliwice mogły budzić zaniepokojenie. Jednak wszyscy liczyli, że przyszło zmęczenie i regeneracja oraz przerwa w grze pomogą. Przygotowania w tureckim Belek odzwierciedlają obecną sytuację Rakowa. Wyniki nie wskazują na grę. Wtedy szło mu lepiej, niż na koniec wskazywały na to rezultaty spotkań. Ta sama zależność jest teraz. Raków nie gra źle, może za bardzo chce i dlatego nie wychodzi. Coś się zacięło i niezbyt wiadomo, gdzie jest przyczyna awarii. Pozostaje wierzyć, że zostanie ona szybko zdiagnozowana i usunięta.
Na początek 2021 roku trafiły się Pogoń Szczecin, obecny lider, oraz wymagająca Legia przy Łazienkowskiej. Zdawało się, że najtrudniejsi rywale za Rakowem, teraz powinno być tylko lepiej. W konfrontacji z niżej notowaną Lechią przełamanie w lidze dalej nie nastąpiło. Czym to usprawiedliwiać? Czy to wszystko po prostu siedzi w głowach zawodników Rakowa?
Paradoksalny puchar Polski
Niesamowitą sytuacją jest fakt, że kilka dni temu Raków pokonał w 1/8 finału Górnik Zabrze. Nic dziwnego, gdyby nie to, że bramki w lidze nie może strzelić od kilku spotkań, a zabrzanom potrafił trafić nawet cztery. Było to przed meczem z Lechią Gdańsk i wydawało się, że w lidze nastąpi zwrot, a niechlubna seria zostanie przerwana. Nie stało się tak i jest to tym bardziej zagadkowe. Tak jakby na puchar potrafił się zmobilizować i odpowiednio nastawić, a w lidze coś go blokuje.
Co o tym fakcie sądzi Piotr Tomalski, dziennikarz Radia Gol i „Sportu”?
– W pucharowym starciu swoje „zasługi” przy golach dla Rakowa miał Dawid Kudła. Sądzę, że Martin Chudy tak wielu błędów jak swój kolega by nie popełnił. Możliwe, że to pucharowe spotkanie uśpiło naszą czujność i lekko zamazało problemy Rakowa.











