Przed oficjalnym treningiem zawodników Jagiellonii na stadionie Kleanthis Vikelidis w Salonikach z przedstawicielami mediów na konferencji prasowej spotkał się trener „Żółto-czerwonych” Michał Probierz.

Na samym początku szkoleniowiec odwołał się do ubytków w jego zespole, po zwycięskim spotkaniu z Lechem:
– Na pewno mecz w Superpucharze skomplikował nam nieco sprawę , gdyż trzech piłkarzy odniosło kontuzje, z czego dwóch (Cionek i Hus – przyp. red.) nie przyleciało z nami do Salonik, zaś decyzję w sprawie trzeciego (Hermes) podejmiemy jutro przed meczem. Wiadomo, że jeżeli podstawowi zawodnicy doznają kontuzji, to szanse zespołu maleją – wyjaśniał trener. – Jestem jednak pewien, że ci, którzy zagrają w ich miejsce, dadzą z siebie wszystko i zaprezentują się bardzo dobrze. W piłce bywa też tak, że czasami zawodnik rezerwowy wskakuje w miejsce kontuzjowanego i też zostaje bohaterem.
Szkoleniowiec Jagiellonii chciał także odwołać się do sytuacji, jaka miała miejsce przed pierwszym meczem w Białymstoku, gdy powiedział, że grecka drużyna awansowała do pucharów, mając dużo szczęścia. Dziennikarze z Grecji stwierdzili szybko, że Probierz zadrwił w ten sposób z ich teamu. – Nie powiedziałem wówczas, że Aris jest złym zespołem, jak odebrały to media greckie, tylko zajął takie miejsce w tabeli, a nie inne – wyjaśnił i dodał po chwili: – Jako zespół zdajemy sobie sprawę z siły Arisu, który co roku gra w pucharach, a my jesteśmy beniaminkiem tych rozgrywek. Oglądając ostatnie mecze poprzedniego sezonu i mecze sparingowe widać rękę trenera Cupera, którego zespoły stawiałem za wzór swoim piłkarzom, pracując jeszcze w Polonii Bytom. Dzisiaj Aris jest zupełnie innym zespołem niż przed rokiem. Życie pisze jednak różne scenariusze i postaramy się sprawić jutro niespodziankę.
Odnosząc się na zakończenie do pytania, czy nie boi się temperatur, jakie panują w Grecji odparł: – To Aris może mieć problemy, mecz o Superpuchar graliśmy o 17.00 w czterdziestostopniowym upale, mecze sparingowe tez graliśmy w południe. Więc jesteśmy przygotowani – zakończył Probierz, po czym udał się na płytę murawy, gdzie odbył się ostatni trening jego podopiecznych przed pucharowym meczem.











