Od sezonu 2016/2017 zaczął obowiązywać Pro Junior System. Program ten ma w założeniu być motywacją dla klubów do odważniejszego stawiania na młodzież. Jak pokazuje jednak początek ligowych zmagań, PSJ działa świetnie w I czy II lidze, ale jego efekty w ekstraklasie pozostawiają wiele do życzenia. Do tej pory tylko Lech Poznań dopisał sobie jakiekolwiek punkty do klasyfikacji tego programu. Czy zatem jest sens kontynuacji go w przyszłym sezonie na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej?
Marchewka tylko dla niektórych
Pro Junior System został ogłoszony razem z Nowym Modelem Gry. O prezentacji obu programów pisaliśmy tutaj. W założeniu PSJ miał być swego rodzaju marchewką, która skłoniłaby kluby do bardziej śmiałego stawiania na wychowanków i młodzież. Na nagrody dla najlepszych klubów w klasyfikacji programu przygotowano 10 mln złotych, z czego aż 70% tej kwoty zarezerwowane jest dla drużyn I i II ligi. Wszystko wygląda na papierze bardzo optymistycznie, jednak nie w ekstraklasie.
Na nagrody dla najlepszych klubów w klasyfikacji programu przygotowano 10 mln złotych, z czego aż 70% tej kwoty zarezerwowane jest dla drużyn I i II ligi.
Przed 7. kolejką spotkań jedynie Lech Poznań zdążył zgromadzić jakieś punkty w klasyfikacji Pro Junior System, a konkretnie ma ich 868. Wszystkie pozostałe drużyny grające w elicie do tej pory ich nie zebrały. Jaki może być powód takiego obrotu spraw?
Chyba pierwsze, co przychodzi na myśl, to fakt, że kluby ekstraklasy chcą jak najlepiej rozpocząć nowy sezon i zwyczajnie wolą postawić na doświadczonych graczy. Może trochę to naciągane, ale, mówiąc pół żartem, pół serio, Lech stawiał na wychowanków i zdążył zgromadzić zaledwie osiem punktów. Jednak to bardziej wina słabej dyspozycji całego zespołu niż młodych zawodników na placu gry. Inna sprawa, że klasyfikacja Pro Junior System jest dosyć specyficzna i nie zalicza wszystkich punktów. Zawodnik, żeby zostać sklasyfikowanym w systemie, musi rozegrać co najmniej 270 minut i pojawić się na boisku w co najmniej pięciu spotkaniach ligowych. Niemniej jednak wprowadzenie tego programu nie ożywiło trenerów do wystawiania młodych piłkarzy tak, jak miało to uczynić.
Kwestia motywacji?
Wydaje się, że 3 miliony przeznaczone do podziału dla najlepszej trójki w klasyfikacji Pro Junior System w ekstraklasie nie są dosyć atrakcyjnym łupem. Zupełnie inaczej widzą to natomiast kluby I i II ligi, w których zdobycze punktowe sięgają nawet dwóch tysięcy. Nie ma się czemu dziwić, w końcu dla liderującej pod tym względem w II lidze Siarki Tarnobrzeg 750 tysięcy złotych to spory zastrzyk gotówki i jest o co walczyć.

Wymogi PZPN-u w kwestii przebywania młodzieżowców w niższych ligach także składają się na te dysproporcję między ekstraklasowymi drużynami a resztą. Skoro młodzi piłkarze i tak muszą przebywać na boisku, trenerzy nie mają większych oporów przed ich wystawianiem do składu. Nasuwa się wniosek, że przymuszenie jest najlepszą metodą osiągnięcia założonego celu, ale to bardzo luźna konkluzja.











