Wielu ekspertów określało spotkanie Portsmouth i Newcastle mianem pojedynku o wolne miejsce w ataku reprezentacji Anglii. Naprzeciwko stanęło dwóch napastników walczących o powołanie: Michael Owen i Jermain Defoe, a każdy z nich chciałby dołączyć na stałe do kadry Fabio Capello.
Newcastle, wygrywając to spotkanie, miało szansę oddalić się od przedostatniego w tabeli Blackburn na pięć punktów. Problem jednak w tym, że podopieczni Joe Kinneara w tym sezonie na meczach wyjazdowych spisują się fatalnie – żadnej wygranej i cztery remisy w ośmiu spotkaniach poza St James’ Park. Pomóc w przełamaniu na pewno nie zamierzali zawodnicy Portsmouth, którzy ostatnio spisują się coraz lepiej i zajmują miejsce w górnej części tabeli.

Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami, gospodarze kontrolowali przebieg spotkania, szukając w polu karnym Croucha i Defoe. Pierwszą szansę w spotkaniu mieli goście, jednak dobre podanie Martinsa zmarnował Owen, źle przyjmując piłkę. Zawodnicy Tony’ego Adamsa szybko próbowali się zrewanżować, ale napastnicy Portsmouth z prostych okazji strzelali albo obok, albo nad bramką Givena. Po 15 minutach przewagi gospodarzy to Newcastle przejęło inicjatywę i powinno było wyjść na prowadzenie. David James najpierw nie miałby nic do powiedzenia, gdyby Habib Beye trafił w światło bramki, a następnie świetnie wybronił potężne uderzenie Martinsa. Pierwsza połowa obfitowała w dogodne sytuacje, ale żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć bramki; kibice mieli prawo narzekać na skuteczność swoich napastników.
Na szczęście dla widowiska po przerwie rozwiązał się worek z bramkami. Mniej szczęśliwi będą gospodarze tego spotkania, ponieważ wszystkie gole wpadły do bramki Davida Jamesa. W 51. minucie Jonas Gutierrez odebrał piłkę rywalowi i odnalazł w polu karnym Micheala Owena. Ten mimo złego przyjęcia piłki nie zmarnował sytuacji i podciął piłkę nad wychodzącym z bramki golkiperem Portsmouth. Gospodarze chcieli się natychmiast odgryźć i byli blisko wyrównania, jednak Pamarot nie wykorzystał błędu w kryciu gości przy rzucie rożnym. Portsmouth podkręciło tempo i stwarzało sobie kilka sytuacji, głównie dzięki nerwowym interwencjom obrońców Newcastle. Tego dnia jednak skuteczność Defoe i jego kolegów była na zerowym poziomie: nie potrafili oni wykorzystywać tych akcji. Goście skoncentrowali się tylko na kontrach i przyniosło im to dwie kolejne bramki w końcówce spotkania. W 76. minucie fatalnie zachowała się obrona Portsmouth z bramkarzem na czele, Martins wreszcie strzelił swoją bramkę w tym meczu, a tuż przed końcem Danny Guthrie wykorzystał dośrodkowanie Ameobiego.
Tony Adams może mieć pretensje do swoich napastników, bowiem mimo kilkunastu okazji żaden z jego podopiecznych nie był w stanie pokonać Givena. Z drugiej strony goście imponowali mądrą taktyką i wykorzystywaniem nielicznych w drugiej połowie szans na zdobycie bramki. Dzięki temu zwycięstwu Newcastle wychodzi ze strefy spadkowej i ma tyle samo punktów co czternasty w tabeli Tottenham.











