W swoim ostatnim meczu w europejskich pucharach w sezonie 2011/2012 Szachtar Donieck wygrał na wyjeździe z APOEL-em Nikozja 2:0 (do przerwy 0:0). Mimo tej porażki zespół mistrza Cypru zagra wiosną w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Już w 1. minucie rumuński sędzia Ovidiu Hategan, dla którego był to pierwszy mecz w Lidze Mistrzów, podjął dobrą decyzję, nie dyktując rzutu karnego dla gości, po tym jak Willian padł w polu karnym APOEL-u. Również pogromcy krakowskiej Wisły postanowili sprawdzić cierpliwość arbitra.

Hategan bez wahania ukarał żółtą kartką Ivana Trickovskiego, który nieudolnie usiłował wymusić „jedenastkę”. W 11. minucie sędzia z Rumunii nie miał już wątpliwości, wskazując na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki APOEL-u. Nektarios Alexandrou powalił we własnym polu karnym Fernandinho i goście otrzymali rzut karny. Do piłki podszedł Luiz Adriano, lecz uderzył wprost w Urko Pardo, natomiast dobitkę Brazylijczyka ofiarnie zablokował Sanel Jahić.
„Górnicy” nie rezygnowali z dalszych prób strzelenia bramki. Bardzo aktywny był Fernandinho, który w 17. minucie przedarł się lewym skrzydłem i wyłożył piłkę niepilnowanemu Wiaczesławowi Szewczukowi. Ukraiński defensor popełnił jednak błąd w przyjęciu futbolówki i gracze APOEL-u zdołali zażegnać niebezpieczeństwa.
Dopiero po upływie 23 minut gospodarze zmusili do interwencji golkipera Szachtara. Z rzutu wolnego zagrywał Konstandinos Charalmbides, a Oleksandr Rybka wypiąstkował piłkę poza swoje pole karne. W odpowiedzi Henrik Mhitarjan usiłował zaskoczyć Pardo strzałem z dystansu, ale Hiszpan był na posterunku.
Następnie bramkarz ekipy mistrza Cypru wygrał pojedynek sam na sam z Willianem. Lewoskrzydłowy „Górników” nadal bombardował bramkę APOEL-u, czego skutkiem była dobra interwencja Pardo po jego uderzeniu z dystansu. Również zza pola karnego uderzył Douglas Costa, lecz i w tym przypadku zawodnik gospodarzy nie dał się zaskoczyć.
W końcówce pierwszej połowy na moment inicjatywę przejęli podopieczni Ivana Jovanovicia. W tym fragmencie gry przed znakomitą szansą na otwarcie wyniku spotkania stanął Marcinho. Brazylijski zawodnik APOEL-u trafił jednak wprost w wychodzącego z bramki Rybkę. Sporo pracy miał też sędzia, który ukarał żółtymi kartkami Jarosława Rakickiego i Mhitarjana.
Po zmianie stron pierwszą groźną akcję przeprowadzili zawodnicy APOEL-u. Strzał Charalambidesa był jednak bardzo niecelny. Podobnie pod drugą bramką zachował się Mhitarjan i Urko Pardo mógł spokojnie wznowić grę z piątego metra.











