Portugalski car Villas-Boas opuszcza Petersburg


11 września 2015 Portugalski car Villas-Boas opuszcza Petersburg

– Pierwszy raz jestem w Petersburgu i jestem pod wrażeniem piękna tego miasta. Piotr Wielki zbudował je, a ja chcę zbudować wspaniałą drużynę Zenitu. Chcę, by klub był tak wielki, jak założyciel tego miasta – takimi słowami Andre Villas-Boas zaprezentował się w Petersburgu. Jakimi słowami się z nim pożegna? Tego dowiemy się już po tym sezonie, który dla Portugalczyka będzie ostatnim w roli trenera Zenitu.


Udostępnij na Udostępnij na

Andre Villas-Boas pragnął rozpocząć swoją pracę w Zenicie z wysokiego C. Od razu podkreślił, że chce zbudować wspaniałą drużynę. Taką, która zdobędzie mistrzostwo kraju i to w efektownym stylu. Porównał nawet swoją rolę do roli Piotra Wielkiego – założyciela Piotrogrodu. Swój cel osiągnął, gdyż, jak wiadomo, Zenit zdobył mistrzostwo kraju kilka kolejek przed zakończeniem rozgrywek. Budowa to jednak tylko początek drogi do zdobycia potęgi. Miasto trzeba wzmacniać fortyfikacjami, ale też zamieniać ograniczenia w atut, słuchać głosu doradców oraz zachowywać się tak, jak na cara przystało, by być dla innych wzorem. Wiadomo już, że Portugalczyk nie ma takiego zamiaru. Okazało się, że po sezonie rozstanie się z klubem z Petersburga. Deklaruje jednak, że nadal będzie robić wszystko, by zespół sięgnął po najwyższe cele.

KierżakOUT

Sezon 2015/2016 rozpoczął się od zaskakującej decyzji byłego trenera Chelsea i Tottenhamu. Otóż poinformował on, że Aleksandr Kierżakow zostanie odsunięty od pierwszego składu drużyny. Dlaczego? To wciąż pozostaje zagadką. W końcu Rosjanin jest żywą legendą Zenitu i należy do tych piłkarzy, dla których klub nie jest tylko miejscem pracy, ale również ich drugim domem. Decyzja ta została przyjęta z oburzeniem, a nawet szokiem przez kibiców klubu z Petersburga. Trudno się temu dziwić. W końcu rosyjski bombardier, mimo wieku, nadal był wartościowym zmiennikiem dla Hulka i Rondona. Powodem mógł być konflikt obu mężczyzn, jednak warto zauważyć, że tuż przed rozpoczęciem nowych rozgrywek trener gościł na licytacji, która została zorganizowana przez fundację odsuniętego napastnika. To jednak nie wszystko.

Więcej Rosjan w pierwszym składzie

Początek nowego sezonu przyniósł także zmianę dotyczącą liczby obcokrajowców w pierwszej drużynie. Wprowadzono model (6+5). Znaczy to, że w pierwszej jedenastce musi wystąpić aż pięciu Rosjan. Wcześniej musiało być ich czterech. Dla utalentowanej rosyjskiej młodzieży (której jest w kraju Putina naprawdę wiele) to szansa na pokazanie swoich umiejętności. W końcu w erze, w której za wielkie pieniądze zatrudnia się gigantów zza granicy, wielu z nich nawet nie śmiało marzyć, że mogą zadebiutować w pierwszej drużynie, mimo iż klasą wcale nie różnią się od wielu obcokrajowców. To jednak nie spodobało się trenerowi Zenitu. Skrytykował on tę decyzję, a wręcz czuł się nią poirytowany. Przede wszystkim dlatego, że musiał sprzedać klubowi West Bromwich Albion jednego ze swoich ulubieńców – Salomona Rondona. Irytacja była tym większa, iż to właśnie Wenezuelczyk był jedną z kilku czołowych postaci mistrzów Rosji z poprzedniego sezonu (został wicekrólem strzelców, tuż za Hulkiem).

Zenit gra poniżej oczekiwań. Kulminacja frustracji

Zenit na chwilę obecną zajmuje trzecie miejsce w tabeli, tuż za CSKA Moskwa oraz za Lokomotiwem. Jest to dziwna sytuacja, gdyż okienko transferowe było dość udane dla Zenitu. Portugalczyk zakontraktował Artioma Dziubę, Michaiła Kierżakowa (bramkarza, który prywatnie jest bratem odsuniętego Aleksandra) oraz zatrzymał w klubie: Danny’ego, Axela Witsela oraz Domenico Criscito, którymi interesowały się zachodnie drużyny. Mimo tego gra Zenitu woła o pomstę do nieba. Zespół, który jest przecież obecnym mistrzem Priemjer-Ligi, teraz gra bez wyrazu, wręcz bez werwy. Przede wszystkim defensywa zachowuje się momentami jak na boisku szkolnych rozgrywek.

Wszystko jest nie tak, jak być powinno. Czyżby trener i jego piłkarze przestali się dogadywać? Tego także nie można wykluczyć, mimo że w zeszłym sezonie relacji z piłkarzami mógłby mu pozazdrościć niejeden trener. Szczęśliwa wygrana z Ufą w ostatnich minutach meczu, przegrana z Krasnodarem oraz wygrana z Rubinem, która także nie przyszła Zenitowi łatwo, zwiastowały, że coś jest nie tak. Wyjazdowe spotkanie z Krylią Sowietow było kulminacją błędów Zenitu. Porażka 1:3 sprawiła też, że Villas-Boas nie wytrzymał i popisał się haniebnym zachowaniem. Otóż w 34. minucie spotkania mężczyzna podszedł do sędziego technicznego i dotknął głową jego czoła, co uchwyciły kamery. W raporcie tzw. czwarty arbiter wpisał do protokołu, iż Portugalczyk uderzył arbitra w klatkę piersiową i opuścił strefę dla trenera, co jest przecież zabronione. Karą za te przewinienia jest zawieszenie na sześć meczów ligi rosyjskiej. To fatalna wiadomość dla klubu z Petersburga. Pewnikiem jest jednak, że Siergiej Siemak z powodzeniem wprowadzi w grę wszystkie pomysły taktyczne pierwszego trenera.

Co dalej?

Popularny „AVB” ma wrócić na trenerską ławkę 30 października. Rosyjskie media poinformowały, iż zarząd klubu ma w najbliższym czasie spotkać się z 38-latkiem w celu.. wcześniejszego zakończenia umowy. Media spekulują nawet, że Andre Villasa-Boasa ma po sezonie zastąpić Jurgen Klopp bądź nawet Wiktor Gonczarenko, zwolniony ostatnio z Urala Jekaterynburg. Mówi się nawet, że stanowisko może objąć na nowo Luciano Spalletti, co jednak wydaje się mało prawdopodobne. Pewnikiem jest jednak to, że Portugalczyk faktycznie zakończy swoją pracę w Zenicie po tym sezonie. Przyznał to w wywiadzie dla oficjalnej strony klubu. Między wierszami można wyczytać, że Portugalczyka ciągle boli ten limit obcokrajowców, gdyż przyznał, że nie uznaje okienka transferowego za zbyt udane. Czy koniec jego pracy w Zenicie będzie taki sam jak początek? Czas wszystko zweryfikuje.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski