Na Estadio do Dragao w Porto w ostatnim dzisiejszym pojedynku w grupie F Portugalia podejmowała Irlandię Północną. Oba zespoły w rankingu FIFA dzieli aż 114 miejsc. Portugalia jest trzecia, a goście z Irlandii zajmują 117. lokatę. Niespodziewanie pierwszego gola zdobyli Irlandczycy po strzale McGinna i taki wynik utrzymał się do przerwy. W drugiej połowie honor Portugalczyków uratował Postiga.
Od pierwszych minut to gospodarze dyktowali warunki i już w 2. minucie mogli objąć prowadzenie. Na strzał z dystansu zdecydował się Miguel Lopes, a w polu karnym o mały włos piłki nie trącił Postiga. Gdyby napastnikowi „Seleccao das Quinas” udało się zmienić tor lotu futbolówki, wynik mógłby ulec zmianie. Kilka chwil później Ronaldo w swoim stylu próbował uderzyć zza pola karnego prostym podbiciem w kierunku bramki Roya Carrolla, ale piłka poszybowała tuż obok lewego słupka. Podopieczni Paulo Bento swobodnie rozgrywali futbolówkę na własnej połowie i co kilkadziesiąt sekund przesuwali się pod pole karne rywala, lecz brakowało im ostatniego podania. W 12. minucie bardzo dobrym podaniem po ziemi z prawego skrzydła popisał się Nani, który zagrał do wbiegającego w pole karne Veloso, ale pomocnik gospodarzy nie doszedł do piłki. Gościom na pewno pomagały iście wyspiarskie warunki, bo podobnie jak w Warszawie, tak i w Porto lał deszcz.

W 19. minucie kolejnym dobrym rajdem prawą stroną popisał się Nani. Skrzydłowy Manchesteru United zbiegł po przekątnej w pole karne przyjezdnych i szukał dogrania do Postigi. Jego z kolei ubiegł dobrze wracający kolega klubowy Naniego – Jonathan Evans. Trzy minuty później odpowiedzieć próbowali Irlandczycy. Celnym uderzeniem z rzutu wolnego postraszył Oliver Norwood, ale Patricio poradził sobie bez większych problemów. Po kilkudziesięciu sekundach gra znów przeniosła się pod bramkę gości. W 26. minucie Ronaldo ograł w prawej części „szesnastki” jednego z defensorów „Norn Iron” i uderzył na bramkę irlandzkiego golkipera. Nie trafił jednak czysto w piłkę i nic nie wyszło z tego strzału.
W 30. minucie doczekaliśmy się pierwszego gola. O dziwo, zdobył go zespół Irlandii Północnej. Znakomitą kontrę odbiorem na własnej połowie zainicjował Jonathan Evans, po czym podał do wychodzącego na pozycję Lafferty’ego. Ten zauważył wbiegającego na lewym skrzydle Nialla McGinna i dograł mu piłkę. 25-letni pomocnik Celticu w sytuacji sam na sam z Patricio długo się nie zastanawiał i precyzyjnie podciął futbolówkę nad bezradnie interweniującym portugalskim bramkarzem. Pięć minut później znakomitym dośrodkowaniem spod linii bocznej na piąty metr popisał się prawy obrońca Portugalii Joao Pereira. Mocno bitą piłkę próbował wybijać Craig Cathcart i trafił w poprzeczkę bramki swojego zespołu. Goście mieli dużo szczęścia. Dosłownie minutę później w narożniku pola karnego strzałem zewnętrzną częścią stopy a la Quaresma popisał się Joao Pereira, ale irlandzki golkiper odprowadził wzrokiem futbolówkę lecącą obok dalszego słupka swojej bramki. Gorączkowe próby Portugalczyków nie przyniosły zmiany rezultatu i do przerwy goście sensacyjnie prowadzili w Porto z faworyzowaną Portugalią.











