Pojedynek Chelsea i FC Porto będzie dla Jose Mourinho meczem pełnym sentymentów. To właśnie tutaj święcił swoje pierwsze poważne triumfy. Jeśli dodamy jeszcze słabą dyspozycję „The Blues” w obecnym sezonie i obecność Ikera Casilasa, z którym Portugalczyk miał na pieńku, to spotkanie to nabiera jeszcze większego smaku.
Powrót do korzeni
FC Porto to klub, który ma być za co wdzięczny „Mou”. To właśnie on był ojcem największych sukcesów drużyny. Zaczął od prawdziwego wejścia smoka, gdyż dokonał rewolucji kadrowej, która od razu się opłaciła. Rok 2003 przyniósł nie tylko mistrzostwo Portugalii (i to efektowne, gdyż „Smoki” wygrały 25 meczów na trzydzieści kolejek ligowych), ale także i wygraną Pucharu UEFA. Finałowy mecz z Celtikiem Glasgow przeszedł do historii także dlatego, że FC Porto było pierwszym portugalskim klubem, które sięgnęło po to trofeum. Mourinho potrafił też wyciągnąć wszystko co najlepsze z piłkarzy, których miał pod swoimi skrzydłami.
Mimo wielu ofert z innych klubów „The Special One” postanowił zostać w swoim rodzimym kraju. To była dobra decyzja dla obu stron – FC Porto znów zabłysnęło na europejskich boiskach. Manchester United, Lyon czy Deportivo La Coruna nie stanowiły dla „Smoków” bariery nie do przejścia. Tak samo jak AS Monaco, które było rywalem Porto w finale. Co prawda mecz ten nie należał do zbyt porywających, ale wynik 3:0 pozwolił na to, by cieszyć się zwycięstwem i zdobyciem Pucharu Europy. To nie mogło przejść bez echa w Europie. Właśnie wtedy Mourinho postanowił, że to Chelsea będzie jego kolejnym przystankiem w karierze. Jego zarobki rekordowo się powiększyły, jednak nadzieje pokładane w nim przez Romana Abramowicza nie spełniły się. „Mou” zajął się kolejnym wyzwaniem, jakim była posada trenera Interu, a potem Realu. Mimo to rosyjski krezus postanowił zaufać mu jeszcze raz.
Trzeba wspomnieć, że trener Chelsea odwiedził w poniedziałek nowo otwarte muzeum „Smoków”. Opowiedział, iż czuł się zaszczycony, mogąc być podczas tego wydarzenia (muzeum otwarto dokładnie w 122. rocznicę powstania klubu), i że nadal darzy „Smoki” ogromnym uczuciem. Stwierdził także, że mimo rozczulenia zrobi wszystko, by to Chelsea zwyciężyła. Taka postawa nie może dziwić, gdyż Mourinho jest jednym z tych trenerów, u którego sentymenty na pewno nie będą w stanie przyćmić motywacji do zwycięstwa.
Obecna forma
Każdy, kto nie śledzi na bieżąco angielskiej ligi, na pewno byłby zdziwiony, gdyby dowiedział się, że londyńska Chelsea zajmuje obecnie 15. miejsce w tabeli, a na jej koncie znalazły się jak dotąd tylko dwa (!) zwycięstwa. Nie jest to wyczyn godny mistrzów Anglii, których skład i poprzednie sukcesy są naprawdę imponujące. Ostatnim wynikiem był remis z Newcastle, który „Niebiescy” wydarli trzy minuty przed końcem spotkania. Porto także musiało zadowolić się podzieleniem punktów z









