Choć nazwa Pordenone Calcio przeciętnemu kibicowi nie mówi zbyt wiele, chyba pora to zmienić. Trudno bowiem znaleźć wiele ciekawszych ekip na zapleczu Serie A. Choć dopiero w tym sezonie zadebiutowała w Serie B, za kilka miesięcy ma szansę świętować kolejny awans. O jej sile może niebawem stanowić polski piłkarz.
Pordenone to miasto leżące w regionie Friuli-Wenecja Julijska na północy Włoch. Niegdyś należało ono do prowincji o tej samej wdzięcznej nazwie, jednak niecałe trzy lata temu została ona zniesiona. To właśnie tam w 1920 roku powstał klub, który dziś znany jest jako Pordenone Calcio.
W całej swojej historii „Neroverdi” błąkali się po niższych poziomach rozgrywkowych we Włoszech. Sytuacja ta zmieniła się dopiero w zeszłym sezonie. Wówczas podopieczni Attilio Tessera zdołali awansować do Serie B. To jednak nie koniec tej historii. Obecnie radzą sobie oni bowiem na tyle dobrze, że kolejny historyczny awans wcale nie jest wykluczony.
Ujednoliceni narodowo
Co sprawia, że Pordenone Calcio to jeden z najciekawszych klubów występujących na zapleczu włoskiej ekstraklasy? Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na nietypową budowę jego kadry, która składa się niemalże z samych Włochów. Tendencja do ujednolicania narodowego zespołu pojawiła się właściwie dopiero dwa lata temu.

Czym jest to spowodowane? O to postanowiliśmy zapytać Aleksandra Bernarda, któremu futbol na Półwyspie Apenińskim jest szczególnie bliski. – Zazwyczaj piłkarze z zagranicy są drożsi w utrzymaniu i zdecydowanie taniej jest sprowadzić rodzimego piłkarza, i na niego stawiać. Nie doszukiwałbym się tu większej filozofii jak w przypadku Monzy prowadzonej przez Silvio Berlusconiego. W Serie C podobną sytuację mamy chociażby w Pontederze czy Carrarese. Prezydent Mauro Lovisa ma głowę na karku i nie ma zamiaru w tym momencie nałogowo kupować piłkarzy spoza Włoch, aby popsuć sytuację finansową klubu – twierdzi współtwórca „Calcio Merito”.
Jak widać na powyższym wykresie, obecnie w drużynie ze Stadio Friuli występuje tylko jeden obcokrajowiec. Jest nim 32-letni Lucas Chiaretti, który na włoskich boiskach spędził łącznie już ponad osiem lat, a do Pordenone przeszedł on latem ubiegłego roku. Od tego czasu w rozgrywkach ligowych strzelił dwie bramki i zaliczył tyle samo asyst (obie przeciwko zespołom, które w zeszłym sezonie grały w Serie A).
– W Pordenone jest świetna struktura oraz ambitny projekt. Głęboko wierzę, że możemy grać bardzo dobrze. Z głodem, pożądaniem i pokorą, honorując tym samym drużynę. Serie B to jednak trudne i wysoce konkurencyjne miejsce – mówił pomocnik po podpisaniu kontraktu z nowym klubem.
(Nie)trwałe fundamenty
Żeby nie było tak kolorowo, klub z Pordenone przeważnie opiera się na dość nietrwałych fundamentach, jakimi są wypożyczenia piłkarzy. Obecnie w kadrze zespołu znajduje się aż dziewięciu zawodników, którzy wypożyczeni są z innych włoskich zespołów.












