Sparta Praga pokonała u siebie Lecha Poznań 1:0 w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Brabec.
Na początku spotkania inicjatywę posiadali zawodnicy „Kolejorza”, ale to Sparta pierwsza oddała strzał na bramkę Lecha. Z dystansu strzelał Kucka, a piłka po nodze Drygasa, który w tym meczu zaliczył oficjalny debiut w pierwszej drużynie, przeszła ponad poprzeczką. Kilka minut później młody pomocnik poznańskiej drużyny zagrał do Peszki, który, mając sporo miejsca z prawej strony, popędził w stronę bramki Blażka. Będąc na skraju pola karnego zdecydował się na uderzenie, ale futbolówka wylądowała w bocznej siatce. W 8. minucie z rzutu wolnego wrzucał piłkę Kriwiec, a głową uderzał Arboleda. Dobrą interwencją popisał się jednak Blażek. Po chwili do wybitej przed pole karne futbolówki dopadł Drygas uderzając bez zastanowienia. Również i tym razem dobrze ustawiony był bramkarz Sparty. Kilka minut później ofensywną akcję dośrodkowaniem zakończył Wojtkowiak. Piłka po głowie jednego z obrońców przeszłą na drugą stronę pola karnego, gdzie czyhał na nią Kriwiec. Białorusin zdecydował się na strzał, po którym futbolówka minimalnie przeszła obok słupka bramki gospodarzy.

Sparta groźnie zaatakowała w 14. minucie, ale Kladrubski fatalnie uderzył, mimo że miał wiele miejsca do skutecznego zakończenia akcji gospodarzy. Lechici od początku spotkania grali wysokim pressingiem, czym zmuszali prażan do gry długimi piłkami. Dziesięć minut później Kriwiec próbował z dystansu zaskoczyć Blażka, ale górą był golkiper gospodarzy. Niewiele brakowało, a to Sparta mogłaby objąć prowadzenie. W 28. minucie meczu na strzał z powietrza zdecydował się Kadlec, ale jego strzał nieznacznie minął bramkę „Kolejorza”. Wraz z upływającym czasem gra się wyrównywała, ale prażanom brakowało szybkości i pomysłu w rozegraniu akcji.
Do przerwy nie oglądaliśmy już zbyt wielu sytuacji, które mogłyby przynieść bramkę którejś z drużyn. Zarówno Lech, jak i Sparta próbowały akcji oskrzydlających, ale żadna z nich nie znalazła adresata.
Początek drugiej części gry rozpoczął się podobnie jak początek pierwszej. Znów na strzał zdecydował się Kucka, ale tym razem jego strzał minął bramkę Kotorowskiego bez rykoszetu i od bramki rozpoczynać mógł golkiper Lecha. Sparta czuła rosnącą z każdą minutę presję, przez co coraz lepiej sobie poczynała. Raz po raz kotłowało się pod polem karnym lechitów, ale podopieczni Jacka Zielińskiego radzili sobie z atakami gospodarzy. W 62. minucie po podaniu Wichniarka na strzał zdecydował się Stilić, ale piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny, który nie przyniósł „Kolejorzowi” większej korzyści.










