Pora sjesty: Fede Valverde – przyszłość drugiej linii Realu Madryt


Dotychczasowy przebieg sezonu układa się dla Fede Valverdego znakomicie

26 listopada 2019 Pora sjesty: Fede Valverde – przyszłość drugiej linii Realu Madryt
https://s4.eestatic.com/

Podczas letniej przerwy transferowej w 2016 roku skauci Realu Madryt dostali zadanie wyszukania perełki do środka pola. Ich wzrok skierował się w stronę Ameryki Południowej, a konkretnie do Urugwaju, w którym tytuł mistrza kraju wywalczyła drużyna CA Penarol. Jednym z wielu ojców sukcesu został niejaki Fede Valverde. Mający wówczas osiemnaście lat pomocnik natychmiastowo przyciągnął wzrok włodarzy "Królewskich" i po kilku dniach podpisał kontrakt z Realem Madryt. Dzisiaj jest jednym z ulubieńców kibiców "Los Blancos". Młody pomocnik wyrasta na filar drugiej linii zespołu Zinedine'a Zidane'a.


Udostępnij na Udostępnij na

Jeszcze przed sezonem kadra Realu Madryt wyglądała na niekompletną. Wszystko za sprawą nie do końca wypełnionej linii pomocy, o której tak wiele mówiono. Najpierw afera związana z Jamesem Rodriguezem, następnie wypożyczenie Daniego Ceballosa do Arsenalu. W kontekście ewentualnych wzmocnień Realu wymieniano między innymi Christiana Eriksena, Donny’ego van de Beeka czy Paula Pogbę. Powszechnie wiadomo, że Zinedine Zidane jest wielkim fanem talentu tego ostatniego, jednak zakontraktowanie Francuza stało się niemożliwe. Efekt był taki, że drugiej linii nie wzmocnił nikt, dlatego „Zizou” został zmuszony do maksymalnego wykorzystania potencjału zawodników ze swojej kadry. Najlepiej wyszedł na tym Fede Valverde, który w trwającym sezonie złapał wiatr w żagle i gra jak z nut. Perełka, jaką przed trzema laty wyłowiono z urugwajskich boisk, nabrała prawdziwego blasku.

Po co Pogba czy Eriksen, skoro mamy Fede Valverdego?

W obliczu fatalnego poprzedniego sezonu kadra Realu Madryt wyraźnie straciła w oczach piłkarskiego świata. Odejście Cristiano Ronaldo stało się brutalniejsze, niż ktokolwiek by się spodziewał. Nie pomógł nowy trener, nie pomogła filozofia prezydenta, zatem zaczęto gromadzić finanse na prawdziwe wzmocnienia. Przywrócono Zinedine’a Zidane’a, który miał stać się ojcem nowego projektu. Niespełniona zachcianka w postaci transferu Paula Pogby okazała się kluczem do sukcesu dla innych pomocników. A najbardziej dla Fede Valverdego, który powoli na stałe zadomawia się w pierwszej jedenastce Realu Madryt.

21-letni pomocnik wykręca fantastyczne liczby i ze względu na tracący blask i jakość tercetu Modrić – Casemiro – Kroos okazał się idealnym uzupełnieniem. Trener coraz częściej włącza Urugwajczyka do wyjściowej jedenastki, a kiedy tak się dzieje, Real Madryt gra jak z nut. Dowodem na to są choćby ostatnie spotkania przeciwko Galatasaray, SD Eibar czy Realowi Sociedad. W dwóch z nich Fede Valverde zdobył swoje pierwsze bramki w futbolu na najwyższym szczeblu. Kiedy po raz ostatni „Zizou” wystawił w pierwszej jedenastce wyżej wspomniany tercet, padł remis 0:0, a miało to miejsce w spotkaniu przeciwko Realowi Betis.

Zatem można się zastanawiać, czy ewentualne galaktyczne wzmocnienia drugiej linii mają obecnie jakiś sens. Oczywiście Real Madryt jest klubem, który chce przyciągać najlepszych piłkarzy świata, jednak warto spojrzeć na to z innej strony. Kadra Realu Madryt złożona jest obecnie z 26 zawodników, z czego zaledwie sześciu to pomocnicy. Do tego dochodzą zawodnicy wypożyczeni. Z pomocników zaliczają się do nich Dani Ceballos, Takefusa Kubo (występujący także na skrzydle) czy fenomenalny w tym sezonie Martin Odegaard. Są to piłkarze o ogromnym potencjale, dlatego sprowadzenie kolejnej ewentualnej gwiazdy mogłoby zdecydowanie zahamować ich rozwój i możliwości przebicia się na stałe do pierwszego składu.

Linia pomocy Realu Madryt przyszłością stoi

Wyżej wymienieni zawodnicy są zaliczani jako prawdziwe perły światowego futbolu. Real Madryt na czele z Florentino Perezem wiedzą, że czasy Cristiano Ronaldo nie wrócą, dlatego postanowili stworzyć projekt, który zapewni rozwój młodym zawodnikom. Fede Valverde jest jednym z piłkarzy, którzy mają być głównymi narzędziami tego projektu. Jakość, jaką wnosi do gry, jest ponadprzeciętna, a dodatkowo jego wszechstronność pozwala na ustawianiu go zarówno na pozycji defensywnego, jak i ofensywnego pomocnika. Często można dostrzec jego pracę na skrzydłach.

Poruszając wyobraźnię oraz robiąc mały krok w przyszłość, już teraz można przewidzieć wygląd linii pomocy „Królewskich”. Martin Odegaard, który w Realu Sociedad już dwukrotnie został wybrany na zawodnika miesiąca i prezentuje niebywałą dojrzałość, po sezonie wróci na Santiago Bernabeu. Podobnie jest z Danim Ceballosem. Zatem Zidane będzie musiał wybrać, czy stawiać na młodych czy sprowadzać nowe gwiazdy. Po Francuzie można spodziewać się wszystkiego, ale pewne jest jedno, nie każdy będzie grać, dlatego wybór będzie naprawdę trudny. Podobna sytuacja ma miejsce obecnie na skrzydłach w przypadku Rodrygo Goesa oraz Viniciusa Juniora.

Warto zaznaczyć, że mimo ubogiej linii pomocy, jaką dysponuje „Zizou”, każdy z zawodników prezentuje się naprawdę doskonale. Jedynym wyjątkiem może tutaj być Isco, który jest trzecim po Mariano i Brahimie piłkarzem z najmniejszą liczbą rozegranych minut. Mający 34 lata Luka Modrić nie zwalnia tempa i spisuje się doskonale. W ostatnim meczu przeciwko Realowi Sociedad został wybrany na zawodnika meczu. Wraz z Tonim Kroosem, który zalicza najlepsze wejście w sezon, stworzyli idealny duet w tym spotkaniu. Casemiro podobnie jak koledzy imponuje formą, dlatego pozycja defensywnego pomocnika jest nienaruszalna. Zatem problem biedy w liczbach drugiej linii przerodził się w problem bogatej formy, ponieważ każdy z nich zasługuje na grę. James Rodriguez podczas przerwy reprezentacyjnej odniósł kontuzję i czeka go długa rekonwalescencja.

Pan Profesor Fede Valverde

Zachwyt nad umiejętnościami urugwajskiego zawodnika narasta z każdym następnym spotkaniem. Fede Valverde niejednokrotnie powtarzał, że jego idolem jest Toni Kroos i chciałby grać tak jak on. Mając przyjemność codziennego trenowania u boku swojego autorytetu oraz podpatrywania jego gry, wyrasta na prawdziwego profesora. Nie bez przyczyny średnia skuteczność podań na mecz Urugwajczyka wynosi 87%, a ich zdecydowana większość pada na połowie przeciwnika.

Fantastycznie spisuje się w grze pressingiem, co jednocześnie przekłada się na odciążenie z obowiązków Casemiro. I to jest jeden z największych pozytywów posiadania w składzie Fede Valverdego. Jego profil gry pozwala na uzupełnianie innych piłkarzy zarówno z przodu, jak i z tyłu. Jest szybkim zawodnikiem, który dynamicznie rzuca się na rywala w celu odebrania piłki. Posyła doskonałe krosy, które w większości przypadków znajdują swojego adresata. Wykonuje niemal 25 agresywnych akcji na mecz, a dodatkowo stał się jedenastym piłkarzem „Królewskich”, który przekroczył granicę 430 minut w bieżącym sezonie.

– Najlepszą rzeczą, jaką mam, jest moja wizja i rytm gry w piłkę. Zawsze z chęcią biegam i przybywam w obu obszarach boiska w celu bronienia i atakowania. Można powiedzieć, że jestem trochę gorliwy na boisku. Zasadniczo oferuję wszystko. Wszystko, czego potrzebuje Zidane – tymi słowami skomentował swoją grę Fede Valverde podczas wywiadu dla RealMadrid TV. Początkowo Zidane przewidywał włączanie Urugwajczyka do wyjściowej jedenastki, jednak takiego obrotu spraw sam się nie spodziewał. Stanowi jedno z najważniejszych ogniw tego sezonu, dlatego niewykluczone, że w dzisiejszym spotkaniu przeciwko PSG również zobaczymy Fede Valverdego w wyjściowej jedenastce Realu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski