Pora sjesty: Chimy Avila – po prostu rewelacja sezonu


Bardzo udany rok w wykonaniu Argentyńczyka na hiszpańskich boiskach

7 stycznia 2020 Pora sjesty: Chimy Avila – po prostu rewelacja sezonu
JOAQUIN CORCHERO ARCOS / Cordon Press / PressFocus

Chimy Avila, a tak naprawdę Luis Ezequiel Avila, jest jedną z rewelacji obecnej kampanii La Liga. Argentyńczyk z Rosario strzela gola za golem, dzięki czemu jego zespół – Osasuna – zajmuje miejsce w środku ligowej stawki i ma dziewięć punktów przewagi nad strefą spadkową. W Hiszpanii coraz głośniej mówi się o tym, że usługami 25-letniego napastnika zainteresowane są większe kluby niż ten z Nawarry.


Udostępnij na Udostępnij na

Chimy Avila nie miał łatwego dzieciństwa, zresztą jak wielu piłkarzy z Ameryki Południowej. Wychowywał się w dzielnicy Empalme Graneros, która znajduje się w północno-zachodniej części Rosario. Delikatnie mówiąc, okolica ta nie była zbyt ciekawa. Przestępstwa, walki gangów, narkotyki, to wszystko było tam na porządku dziennym. Dla Europejczyków jest to nie do pomyślenia, a dla takich Argentyńczyków to zwykła szara codzienność, która hartuje ich na resztę życia.

Gdy Chimy Avila był jeszcze mały, jego rodzice się rozstali. „El comandante” – taki nosi bowiem boiskowy przydomek – ma aż ośmioro rodzeństwa. Co ciekawe, jeden z jego braci – Gaston Avila – też gra w piłkę. 18-latek jest obrońcą, który obecnie związany jest kontraktem z Boca Juniors.

Będąc początkującym zawodnikiem Chimy Avila, trenował w argentyńskich klubach, a w wieku 15 lat trafił do Hiszpanii, a dokładniej do Katalonii, gdzie od stycznia do lipca 2010 roku trenował z Espanyolem Barcelona. Trenerem „Papużek” był wówczas Mauricio Pochettino, który stawiał wtedy swoje pierwsze kroki w karierze trenerskiej. Po pół roku spędzonym na Półwyspie Iberyjskim powrócił do ojczyzny, gdzie 12 miesięcy później zadebiutował w pierwszym zespole Tiro Federal.

W lutym 2015 roku podpisał kontrakt z San Lorenzo – jednym z najbardziej utytułowanych klubów w Argentynie. Dla ulubionego zespołu papieża Franciszka Chimy Avila rozegrał trzy sezony. W barwach zespołu z Buenos Aires wielkiej kariery nie zrobił, zagrał bowiem tylko w 28 spotkaniach, w których strzelił dwie bramki i zanotował tyle samo asyst. Nic więc dziwnego, że gdy latem 2017 roku po 23-letniego wówczas zawodnika zgłosiła się Huesca – drużyna z Segunda Division – włodarze San Lorenzo bez wahania wypożyczyli go na dwa lata.

Przyjazd do Hiszpanii

19 sierpnia 2017 roku Chimy Avila zadebiutował na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy. Od samego początku dał się poznać jako bardzo zadziorny i waleczny piłkarz, który nie boi się odstawiać nogi. Już w drugiej kolejce ligowej zaliczył asystę, ale też i pierwszą żółtą kartkę. Na premierowego gola natomiast czekał aż do początku grudnia. W 18. kolejce pokonał bramkarza Alcorcon. Później worek z bramkami się rozwiązał.

Do końca tamtej kampanii zaliczył jeszcze sześć trafień. Jeśli chodzi o ostatnie podania, to łącznie uzbierał ich dwa. Ponadto zebrał sześć żółtych kartek i jedną – bezpośrednią – czerwoną. I to wszystko w 35 meczach. Co ciekawe, gdy Chimy Avila brał udział przy golu, jego zespół nie przegrywał.

Sezon 2017/2018 był udany zarówno dla Hueski, jak i samego Argentyńczyka, który w końcu otrzymał prawdziwą szansę, w końcu ktoś mu zaufał i na niego postawił. Dla „Azulgranas” natomiast była to niezwykle wyjątkowa kampanii, bo pierwsza, która zakończyła się awansem do La Liga.

W najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii Huesca i jej piłkarze, w tym Chimy Avila, zderzyli się ze ścianą. Pierwsza część sezonu była bardzo, ale to bardzo nieudana, wręcz fatalna. Argentyńczyk kolekcjonował tylko upomnienia od arbitra. Raz udało mu się trafić do siatki rywala. Wszystko zmieniło się od 22. kolejki.

„Azulgranas” pokonali Real Valladolid 4:0, a „El comandante” zdobył jedną z bramek. W kolejnym meczu – przeciwko Gironie – dorzucił następne dwa trafienia. Na koniec zeszłorocznej kampanii Chimy Avila aż dziesięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców, poza tym zaliczył dwie asysty i uzbierał 12 żółtych kartek oraz jedną czerwoną (po dwóch żółtych).

Gdy Argentyńczyk rozpoczynał swoją przygodę z hiszpańską Huescą, jego wartość przez niemiecki portal Transfermarkt.de wyceniana była na 400 tysięcy euro. Gdy zaś ją kończył, wart był już 5 milionów euro. To poniekąd pokazuje, jaki postęp zrobił w ciągu tych dwóch lat, od kiedy trafił do Hiszpanii.

Nowy sezon, jeszcze lepszy Chimy Avila

Mimo dobrej końcówki „Azulgranas” nie utrzymali się w La Liga. Za późno wzięli się za odrabianie strat. Po spadku z najwyższego poziomu rozgrywkowego Huesca była zmuszona do pozbycia się kilku piłkarzy, a kilku takich jak na przykład Chimy Avila nie mogła wykupić, bo najzwyczajniej w świecie nie było jej na to stać. Argentyńczyk zrobił spory postęp i stał się po prostu za drogi jak na możliwości spadkowicza.

Pod koniec czerwca 2019 roku poinformowano, że Chimy Avila jednak pozostanie w Hiszpanii. „El comandante” podpisał czteroletni kontrakt z Osasuną – beniaminkiem Primera Division. Klub z Nawarry zapłacił za niego 2,7 miliona euro i jak na możliwości tego zespołu to naprawdę ogromne pieniądze.

Kwota jest duża, największa w historii klubu, ale nadal nijaka w porównaniu z wydatkami klubu, który utrzymał się któryś tam sezon w La Liga z rzędu. Gorka Sanchez (redaktor Osasuna Polska)

Od samego początku było jasne, że 25-latek z Rosario będzie jednym z kluczowych zawodników dla swojego nowego zespołu. W przygotowywanym przez naszą redakcję Skarbie kibica La Liga przewidywaliśmy między innymi to, że Argentyńczyk będzie najskuteczniejszym piłkarzem Osasuny, i jak na razie to się sprawdza.

Chimy Avila już dziewięć razy trafił do siatki rywali (w 18 meczach). Przypomnijmy, że rok temu strzelił dziesięć goli, zatem jest on na dobrej drodze, aby się poprawić. W ostatnich sześciu spotkaniach zdobył sześć bramek, nie trafił tylko raz, w meczu przeciwko Atletico. Ponadto od początku sezonu zanotował dwie asysty i – co jest w jego stylu – obejrzał sześć żółtych kartek. Popełnił 42 faule, co daje mu obecnie trzecie miejsce w całej lidze. Z innych ciekawych statystyk – Argentyńczyk aż 23 raz złapany został na spalonego. Tylko Alvaro Morata był częściej na ofsajdzie (25).

Jest forma, jest zainteresowanie

Chimy Avila jest rewelacją nie tyko tej pierwszej części kampanii w La Liga, lecz także całego minionego już 2019 roku. Argentyńczyk zdobył aż 17 goli w ostatnich dwunastu miesiącach w Primera Division. Lepsi od niego byli tylko Luis Suarez (20), Karim Benzema (27) i Leo Messi (34). W tym sezonie także tylko ta trójka jest przed nim w klasyfikacji strzeleckiej hiszpańskiej ekstraklasy.

Jeśli chodzi o wszystkich Argentyńczyków grających w TOP5 europejskich lig, to tylko dwóch jego rodaków było skuteczniejszych w 2019 roku. Był to wspomniany już Messi oraz Sergio Aguero. Snajper Manchesteru City 20 razy wpisywał się na listę strzelców w Premier League.

Dobra, równa forma w ostatnich dwunastu miesiącach sprawiła, że Chimy Avila znalazł się na celowniku większych klubów aniżeli Osasuna, której obecnie jest piłkarzem. Jednak jak donosi hiszpańska „Marca”, mało prawdopodobne jest, aby już w tym zimowym okienku transferowym 25-letni napastnik zmienił barwy. Po pierwsze ze względu na to, że jest on bardzo ważną postacią dla zespołu z Nawarry. Można powiedzieć, że jest on wręcz kluczowy w tej całej układance aktualnego beniaminka La Liga.

Inny powód, dla którego odejście Argentyńczyka z El Sadar jest raczej niemożliwe, to jego narodowość. Jak na razie Chimy Avila z racji swojego pochodzenia jest traktowany jako zawodnik spoza Unii Europejskiej. Dopiero w czerwcu będzie mógł starać się o hiszpański paszport, a gdy go otrzyma, to zwolni miejsce dla innych piłkarzy spoza UE. A to oznacza, że będzie lepszym kąskiem niż teraz.

Aby go wykupić, jego przyszły pracodawca musi wyłożyć co najmniej 25 milionów euro, co umówmy się, w dzisiejszym świecie dla takiej Valencii, Sevilli, Betisu czy innych zespołów ze średniej lub nieco wyższej półki jest spokojnie w zasięgu letniego budżetu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski