Po emocjach w Lidze Mistrzów mamy już pierwsze rozstrzygnięcia w Lidze Europy. Sparta Praga, Athletic Bilbao i Villarreal zapewniły sobie awans do 1/4 finału Ligi Europy. Czesi potrzebowali tylko 45 minut, aby wysoko rozprawić się z Lazio Rzym, Athletic Bilbao pomimo że przegrał z Valencią, gra dalej, podobnie jak Villarreal – awans zapewnił im lepszy bilans bramkowy.Rozgrywki Ligi Europy zbierają coraz większą rzeszę zwolenników, bo w sumie jest co oglądać. Grają w niej nie tylko polskie kluby, które nie potrafią dostać się do prestiżowej Champions League (lata lecą i na razie się nie zapowiada!), ale też znane europejskie firmy z Liverpoolem, Manchesterem United i Sevillą na czele. Dziś młodsza, przez długi czas stojąca z boku siostra nie zawiodła i pokazała, że stać ją na wiele, a po takich starciach widzów tylko przybędzie.
Ten, kto myślał, że mecz Lazio Rzym ze Spartą Praga był tylko drobną wpadką tych pierwszych – grubo się mylił. Co prawda to rzymianie byli stawiani w roli faworytów tego spotkania. Własny stadion, kibice, a do tego większy prestiż Serie A i samego klubu, który choć nie radzi sobie tak dobrze w krajowej lidze, to posiada piłkarzy, o których mówi się, że mogą zasilić lepsze kluby (Keita, Candreva). Goście są za to uważani za jedną z najagresywniej grających drużyn w tej fazie rozgrywek (pokazało to spotkanie 1/8 finału z Krasnodarem i 28 fauli w dwumeczu), jednak z drugiej strony jest to klub, który bez wielkiego budżetu i na prostych schematach potrafi zrobić zaskakująco wysokie wyniki.
https://twitter.com/CzeskiFutbol/status/710433463321628672
Kto by pomyślał, że 11 złożoną tylko z Czechów można dostać się do 1/4 finału Ligi Europy. Z perspektywy Polski i rodzimych klubów – niewyobrażalne, a jednak można. Sparta udowodniła jeszcze więcej. Piłkarze Zdenka Scasnego potrzebowali tylko 45 minut, aby pewnie i bez większych problemów rozbić drużynę z Wiecznego Miasta. Choć to do rzymian należał początek spotkania, już w 10. minucie było 1:0 dla Sparty. Kapitan prażan, Borek Dockal, po drobnym zamieszeniu w polu karnym rywali dostał piłkę od Ladislava Krejciego i strzałem zza szesnastki pokonał Federico Marchettiego. Była to pierwsza okazja Czechów, którzy wcale nie zamierzali zwolnić. Dosłownie dwie minuty później jeszcze oszołomieni po stracie gola piłkarze Lazio ponownie byli zmuszeni wyciągać futbolówkę z siatki. Tym razem to Krejci, który bardzo dobrze wszedł w spotkanie, precyzyjnym strzałem pokonał włoskiego bramkarza.












