W pierwszy dzień powrotu rozgrywek Ligi Mistrzów kibice na Estadio da Luz byli świadkami ciekawego spotkania. Dla Benfiki mecz na swoim obiekcie był bardzo kluczowy. Borussia przyjechała do Portugalii z myślą wywiezienia korzystnego rezultatu. Mocno nastawieni na kontry gospodarze potrzebowali zaledwie jednej sytuacji i jednego celnego strzału do zwycięstwa. Goście natomiast ewidentnie nie mieli swojego dnia, a gwiazda BVB Pierre-Emerick Aubameyang zaliczył najgorszy mecz w sezonie. Ostatecznie ze skromnego zwycięstwa mogła cieszyć się Benfica.
Dzień przed spotkaniem na konferencji prasowej obaj trenerzy wypowiadali się ze wzajemnym szacunkiem. Thomas Tuchel podkreślał, że w tym dwumeczu nie ma faworyta. Rui Vitoria mówił o sile ataku Borussii i o niewygodnym stylu gry przeciwnika. Na lekkiego faworyta pierwszego starcia w Lizbonie eksperci wskazywali drużynę z Niemiec. Przed rozpoczęciem spotkania na Estadio da Luz było wiadomo, że gospodarzom z powodu kontuzji nie pomogą Alejandro Grimaldo, Jonas oraz Lisandro Lopez. W drużynie BVB nie mogli zagrać kontuzjowani Sven Bender, Mario Goetze, Emre Mor, Sebastian Rode i Nuri Sahin.
Pierwsza połowa nie przyniosła za dużo emocji. Benfica postawiła na głęboką defensywę i nastawienie się na kontrataki. Borussia Dortmund dużo grała podaniami i przez atak pozycyjny starała się zdobywać coraz więcej pola. Jedyne warte uwagi wydarzenie z pierwszych 45 minut to zmarnowana okazja Pierra-Emericka Aubameyanga. W sytuacji sam na sam z Edersonem Gabończyk przesadził z siłą strzału i wyrzucił futbolówkę w trybuny. Mocno we znaki portugalskim obrońcom dał się jeszcze Ousmane Dembele. Benfica miała problemy z wyprowadzeniem ataku, a jej poczynania ofensywne były likwidowane przez obronę Borussii najpóźniej na 30. metrze. Pierwsza odsłona bitwy w Lizbonie bez bramek.
Grecki „Orzeł” wylądował
Benfica w pierwszej połowie miała kłopoty z atakiem, ale grała dobrze w obronie. Trener Rui Vitoria musiał użyć ostrych argumentów w przerwie, bo Portugalczycy wyszli żwawiej na drugą część spotkania. Już na „dzień dobry” dostali rzut rożny, po którym wyszli na prowadzenie. Borussia przy tym stałym fragmencie gry zapomniała na chwilę o Konstantinosie Mitroglou. Grek po wygranej główce przez Luisao z najbliższej odległości pokonał Romana Buerkiego. Po tej bramce goście z Niemiec ruszyli do ataku i rozpoczął się „koncert” Aubameyanga. Najpierw w 53. min Gabończyk znowu stanął oko w oko z Edersonem, ale podobnie jak w pierwszej odsłonie przedobrzył z siłą, przerzucając bramkę. Niecałe pięć minut później napastnik Borussii stanął przed kolejną okazją na pokonanie Brazylijczyka. Po ręce w polu karnym Ljubomira Fejsy sędzia Nicola Rizzoli podyktował „jedenastkę” dla przyjezdnych. Najlepszy strzelec Bundesligi postawił piłkę na wapnie i wreszcie trafił w światło bramki. Szkoda, że w sam jej środek, prosto w bramkarza Benfiki… Po tej serii „niefortunnych zdarzeń” Thomas Tuchel nie wytrzymał i zdjął Aubameyanga z boiska.










