Reprezentacja Polski zaskoczyła w meczu z Holandią w pozytywny sposób. Choć przegrała 1:2, zaprezentowała się z naprawdę dobrej strony. Bohater numer 1 tego starcia jest bardzo dobrze znany – na imię ma Wojciech, a na nazwisko Szczęsny… Był to dobry mecz pod względem organizacji w defensywie Polaków. Jak wyglądały ofensywne aspekty tego widowiska?
W końcu doczekaliśmy się meczu Polski z Holandią. Nastroje przed tym spotkaniem były dość mieszane… Z jednej strony cieszyć mogły ostatnie dobre rezultaty w meczach towarzyskich, z drugiej zaś niepokoiły liczne absencje ważnych zawodników. Największym brakiem była z pewnością nieobecność Roberta Lewandowskiego.
Jak prezentował się atak reprezentacji Polski bez naszego czołowego snajpera? Czy istnieje na ten moment życie bez napastnika FC Barcelony?
Buksa, Świderski – jak wypadli zastępcy Lewandowskiego
Największym problemem reprezentacji Polski przed meczem z Holandią wydawała się absencja Roberta Lewandowskiego, ale czy faktycznie była to aż tak duża bolączka? Selekcjoner Michał Probierz miał do wyboru jako zastępstwo Karola Świderskiego po lekkim urazie, Krzysztofa Piątka oraz Adama Buksę. Na plac boju od pierwszej minuty wyszedł ostatecznie ten ostatni i trzeba przyznać, że spisał się naprawdę bardzo dobrze. Nie dość, że strzelił jedyną dla Polski bramkę, to widać było jego wpływ na zrywy ofensywne kolegów (choćby w 58. minucie, w której ściągnął na siebie uwagę van Dijka oraz Ake, umożliwiając Jakubowi Kiwiorowi oddanie strzału).
W meczu tym uwydatnione zostały największe zalety napastnika Antalyasporu – skuteczność, dobra gra w powietrzu, mobilność, a także umiejętność wywierania presji na rywalu. Wszystko to robił wzorowo i szczerze mówiąc, zaprezentował się on lepiej niż Robert Lewandowski w większości swoich spotkań w kadrze w ciągu ostatnich lat. Obok Szczęsnego był zdecydowanie najmocniejszym punktem naszej drużyny.
A jak wyglądał Świderski po wejściu na boisko? Nie wiemy, czy to kwestia kontuzji, z jaką miał do czynienia, czy po prostu gorszego dnia, natomiast nie był to jego wybitny występ. Miał kilka szans na ukłucie Holendrów, natomiast niewiele mu wychodziło. Wszedł w 55. minucie, więc teoretycznie powinien być świeży – na samym boisku bardziej mógł się jednak podobać wcześniej wspomniany Buksa i na ten moment to on wygrywa tę rywalizację.











