Do ćwierćfinałowego starcia przeciwko Portugalii drużyna Rafała Lasockiego nie przystępowała w roli faworyta. Naszej reprezentacji przyszło w końcu zmierzyć się z ekipą, która wygrała grupę śmierci, pokonując w niej Hiszpanię i Anglię. W spotkaniu z „Biało-czerwonymi” zespół z Półwyspu Iberyjskiego nie wyglądał fenomenalnie, jednak był lepszy i zasłużenie awansował do półfinału Euro U-17. Tym samym Polska żegna się z tym turniejem.
Samo spotkanie trzeba zaliczyć do intensywnych. Reprezentacja Polski była drużyną waleczną, jednak to nie wystarczyło, aby pokonać Portugalczyków. Mimo wszystko po tym meczu nie możemy się wstydzić postawy naszych zawodników.
Zbyt nerwowa gra
Reprezentacja Polski w pierwszej połowie miała problem z wymianą kilku podań czy przeprowadzeniem składnej akcji ofensywnej. Stosowaliśmy dość intensywny pressing, który był skuteczny, jednak jak szybko zdobywaliśmy piłkę, tak samo szybko ją traciliśmy. Akcje ofensywne „Biało-czerwonych” polegały głównie na podaniach górą do napastników, co było bardzo nieskuteczne. Taki stan rzeczy nie odpowiadał również napastnikom, którzy pokazywali, aby koledzy z drużyny zagrywali piłki po ziemi. Po golu Michaela Izunwanne w 34. minucie zaczęliśmy grać dynamiczniej i celniej, jednak dalej nie brakowało piłek zagrywanych górą do rywala.
Dość mocno nerwowość w grze było widać po Dawidzie Mazurku. Młodzieżowy piłkarz Górnika Zabrze często zagrywał piłkę do przeciwnika i miał problem z wyprowadzeniem piłki. W pierwszej połowie był znacznie bardziej widoczny od grającego po przeciwnej stronie Szczepaniaka, lecz nie przekładało się to na dobrą grę.
Fenomenalny Mateusz Jeleń
Bramkarz „Biało-czerwonych” już niejednokrotnie pokazywał, jak ważnym jest zawodnikiem dla tej drużyny. Dzięki jego interwencjom w meczu przeciwko Szwecji udało się zdobyć bardzo cenny punkt. W spotkaniu z Portugalczykami również pokazał się z bardzo dobrej strony. W 31. minucie piłkę z dogodnej pozycji w polu karnym uderzał Gabriel Silva, jednak dzięki dobrej interwencji polskiego golkipera nie straciliśmy gola. Pod koniec pierwszej połowy z rzutu wolnego mocny strzał na bramkę posłał Quenda, lecz i tym razem Mateusz Jeleń wykazał się dobrą paradą. Pod koniec spotkania kolejne uderzenie Silvy mogło zamknąć spotkanie, ale ponownie na posterunku stał młodzieżowy bramkarz Górnika Zabrze.











