Już w piątek 16.06 mecz Polska – Niemcy. Nasz stadion, nasi kibice i nasz największy rywal (przynajmniej w sferze piłkarskiej) od lat! Jednocześnie spotkanie pożegnalne dla Jakuba Błaszczykowskiego, który w ten sposób definitywnie domknie swoją przygodę w kadrze. Raczej również tę piłkarską ogólnie. „Last dance” legendy reprezentacji Polski już w meczu, który odbędzie się o 20:45 na PGE Narodowym w Warszawie.
Ten mecz wywołał wiele kontrowersji na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. A to za sprawą wywiadów, w których Fernando Santos wyrażał swoje niezadowolenie w związku z rozgrywaniem tego spotkania. Wszystko przez przekazy medialne, które podawały horendalne sumy, jakie należało zapłacić naszym sąsiadom za ich przyjazd. Najważniejsze jest jednak to, że sam mecz dojdzie do skutku i reprezentacja Polski jako przedsmak przed Mołdawią, zmierzy się z Niemcami w meczu towarzyskim. Zapraszamy do dalszej części artykułu na kilka słów przed starciem z naszym rywalem…
Polska żegna „Kubę”
Choć Jakub Błaszczykowski ostatni raz grał z orzełkiem na piersi w eliminacjach do mistrzostw Europy 2020, w meczu rozegranym w październiku 2019 roku, jeszcze nie przeżył swojego pożegnania z reprezentacją Polski, której jest przecież niepodważalną legendą. Trzeba było czekać cztery lata, ale jak to mówią „lepiej później niż wcale”. W naszej kadrze był przez długi czas kapitanem, a ogólnie rozegrał aż 108 spotkań (licznik zatrzyma się na 109) dla „Biało-Czerwonych”. W tych wszystkich występach strzelił aż 21 goli. Kochany przez kibiców, szanowany przez rywali… To właśnie cały „Kuba”! Wielki gracz i jeszcze większy człowiek.
Choć pewnie zdecydowana większość kojarzy go głównie z przestrzelonym rzutem karnym przeciwko Portugalii w 2016 roku, nie powinien być postrzegany tylko na podstawie tego jednego incydentu. Tym bardziej, że tamtejsze Euro było bardzo udane w jego wykonaniu. Do tego stopnia, że wiele osób śmiało nazywa go najlepszym piłkarzem z tamtego „złotego” dla polskiej piłki roku. Daleko od prawdy nie są. Sam fakt, że strzelił wówczas dwie bramki (najwięcej ze wszystkich Polaków) i był jednym z głównych motorów napędowych tej drużyny. Chociażby dlatego to pożegnanie należy mu się jak mało komu.
Zagra przeciwko reprezentacji Niemiec prawdopodobnie 16 minut (choć tu wciąż do końca nie wiadomo), co ma być nawiązaniem do numeru na koszulce, z którym przez lata biegał po murawie. Rywal też nie jest przypadkowy. Przecież właśnie w Niemczech zaliczył on najlepsze momenty swojej bogatej kariery. Konkretniej w Borussii Dortmund, w której grał aż 9 lat z roczną przerwą. Później jeszcze trzy sezony w Wolfsburgu. Znają go więc bardzo dobrze kibice obu nacji z tego meczu. Lepiej chyba 37-latek nie mógł sobie tego wyobrazić.
Odkąd nauczyłem się chodzić, prowadzić piłkę to marzyłem o grze w reprezentacji Polski. Udało mi się to zrealizować. To marzenie pozwoliło mi nie zatracić się. Wygrałem życie, bo wiem, co musiałem przeżyć, żeby dzisiaj tutaj być z Wami. Nie było łatwo. Było dużo pagórków, wejść, zejść, ale szedłem do przodu i nie poddawałem się.











