Sześć meczów bez zwycięstwa i basta. Polonia Warszawa pokonała Polonię Bytom 2:1 i podnosi po blisko dwóch miesiącach komplet punktów. W drugiej połowie gra zaczęła nareszcie przypominać to, czego powinno oczekiwać się od zespołu mającego w planach baraże o ekstraklasę. Cieszy się także Mariusz Pawlak, wokół którego zaczęły się zbierać ciemne chmury.
Wybierając się na sobotni mecz przy K6, nie mieliśmy wielkich oczekiwań. Polonia Warszawa w ostatnich tygodniach jest w beznadziejnej formie, choć jak dla nas to i od początku sezonu nie do końca przekonywała. Na dokładkę w domowych meczach stołeczna ekipa notorycznie zawodziła i miała obok Puszczy najgorszy bilans w starciach domowych.
Zanim doszło do meczu, mały przejazd honorowy gen. Sosnkowskiego
Przed samym spotkaniem Polonia Warszawa przygotowała ciekawą i interesującą atrakcję. Ponieważ rok 2025 jest rokiem generała Kazimierza Sosnkowskiego (patrona polonijnego stadionu), to w ramach tej inicjatywy przed klubowy plac wystawiono zabytkowy samochód, który wykonał również rundę wokół boiska.
Toporna pierwsza połowa
Dlaczego Wam o tym piszemy? Ano dlatego, że to był przez długi czas najciekawszy element okołomeczowy ze strony gospodarzy. Zresztą tempo tego meczu było podobne do tempa przejazdu zabytkowego Packarda Landaulet. Jak się domyślacie, raczej wolne.
Wiało nudą okrutnie. Z ciekawszych momentów: w 23. minucie ładnie prawym skrzydłem na pełnym biegu pociągnął Brasido. Jednak do odbitej potem piłki źle się zabrał Nikita Vasin i po jego strzale poleciała ona dwa metry nad bramką.
Goście lepsi nie byli. Kilka długich piłek na bytomskiego napastnika, a nawet gdy podeszli pod pole karne warszawian, to kombinowali jak koń pod górkę i tylko tracili potencjalne okazje. Ich najgroźniejszą akcję widzieliśmy w 9. minucie. Długa piłka na Kamila Wojtyrę, ale czujny Mateusz Kuchta skrócił kąt i popisał się znakomitą paradą.
A tak to kiksy, błędy, zawodnicy obijali sami siebie. Pałowanie piłek do przodu, w 90 procentach na stratę. Ordynarna pierwszoligowa młócka. Nie tego kibice warszawskiej Polonii oczekują od swojego zespołu.
Kontuzje robią swoje
Oczywiście, gdy spojrzymy na absencje w zespole gospodarzy, to rozumiemy, że kilku ważnych graczy brakuje. Mariusz Pawlak nie może skorzystać z podstawowego obrońcy Przemysława Szura, skrzydłowego İlkaya Durmuşa czy pomocnika Simona Skrabba. Kontuzję leczą jeszcze Paweł Olszewski i Mateusz Młyński. Za chwilę powinni wrócić Patryk Janasik i Ernest Terpiłowski (ten pierwszy nawet zasiadł na ławce rezerwowych).











