Obydwie drużyny przystępowały do tego spotkania bez trenerów. Zarówno Polonia Warszawa, jak i Warta Poznań pałętają się w ligowym ogonie. Gospodarze mieli najgorszy atak, goście najgorszą defensywę. Zapowiadało się na nudny mecz, ale gospodarze w końcu pokazali, że jakości w składzie im nie brakuje, i dali dużo uśmiechu zgromadzonym przy Konwiktorskiej kibicom. „Czarne Koszule” wygrały to spotkanie i dobrze zaprezentowały się przed będącym na trybunach nowym szkoleniowcem zespołu.
Nie jest to łatwy początek sezonu Betclic 1. Ligi 2024/2025 dla obu zespołów. Polonia Warszawa oraz Warta Poznań bardzo słabo rozpoczęły sezon i nie skończył się jeszcze sierpień, a obydwa zespoły pożegnały swoich szkoleniowców. Dlatego dzisiejsze starcie było z gatunku o sześć punktów.
Polonia Warszawa chciała dobrze wypaść przed nowym trenerem — i to zrobiła
Polonia jak gdyby chciała zatrzeć fatalne wrażenie z zeszłego tygodnia oraz uskrzydlona faktem, że nowy trener (którym zostanie Mariusz Pawlak) zasiadł już na trybunach oglądać swoich podopiecznych, rzuciła się na warciarzy od samego początku. Efekty przyszły szybciej, niż zakładano. Już w 4. minucie po kiepskim wybiciu zagrożenia przez obronę Warty zasłonięty Jędrzej Grobelny nie złapał strzału zza pola karnego Oliwiera Wojciechowskiego.
Dzięki temu przed szansą stanął Bartłomiej. Z tą dobitką jeszcze sobie bramkarz poradził, ale z tą drugą w wykonaniu świetnie ustawionego Szymona Kobusińskiego już nie. Polonia kapitalnie weszła w to spotkanie i niejednokrotnie zagrażała bramce gości. Swoje szanse miał Grudniewski, Durmus huknął z dystansu.
Durmus rehabilituje się za zmarnowaną „jedenastkę”
Obecność nowego trenera chyba naprawdę zmotywowała do ambitniejszej gry. Kolejnym tego dowodem Ilkay Durmus. Niemiec z tureckim paszportem fantastycznie złożył się do woleja i w 24. minucie podwyższył prowadzenie „Czarnych Koszul” na 2:0. Asystę zaliczył Danny Vega, który bardzo dobrze wyglądał w tym meczu, i chyba będziemy oglądać go częściej.
Warta: chaos, panika, bezradność
Poznaniacy natomiast mieli olbrzymie problemy z wybiciem prostej piłki. Raz za to zostali skarceni, minutę później z takiej niefrasobliwości postanowił skorzystać Michał Grudniewski, ale jego strzał minął krótki słupek. Kilka minut później kolejne niefrasobliwe zachowanie obrońców mogło zostać ukarane. Przegrywali większość piłek, mieli problem z ich wyprowadzeniem.











