Mistrzostwa Europy 2024 zakończyły się dla Polski już na etapie fazy grupowej, po zaledwie trzech rozegranych meczach. Czy można to uznać za zawód? Zdecydowanie tak. Mimo trudnej grupy i raczej umiarkowanych oczekiwań kibice liczyli na to, że nasza drużyna zaskoczy czymś pozytywnym. Niestety, zarówno zespół jako całość, jak i poszczególni zawodnicy nie sprostali wyzwaniu. Którzy reprezentanci nie będą mogli zaliczyć swoich występów na Euro do udanych? O tym przeczytasz w tym artykule.
Wczoraj na naszym portalu pojawił się opozycyjny do tego tekstu artykuł – przedstawiliśmy reprezentantów, którzy na tle tych słabszych pokazali się z naprawdę bardzo pozytywnej strony: Polacy na plus: najwięksi wygrani Euro 2024 naszej reprezentacji. ZAPRASZAMY!
Obrońcy
Paweł Dawidowicz
Paweł Dawidowicz był zdecydowanie najsłabszym punktem obrony reprezentacji Polski na tym turnieju. Defensor Hellasu Werona nie zagrał w meczu z Holandią z powodu kontuzji i z perspektywy czasu można powiedzieć, że jego nieobecność mogła okazać się korzystna – obrona bez niego spisywała się na tych mistrzostwach zdecydowanie lepiej. Dawidowicz wrócił na rywalizację z Austrią, ale trudno mówić o jego powrocie jako o wzmocnieniu defensywy. W meczu o wszystko reprezentacja Polski straciła aż trzy bramki i nie była w stanie kontrolować wydarzeń na boisku. W dużej mierze wynikało to z nieodpowiedzialnych decyzji Dawidowicza oraz braku zrozumienia między nim a Janem Bednarkiem. Niewiele było tak słabych indywidualnych występów polskich reprezentantów w ostatnich latach, co czyni sytuację tym bardziej bolesną ze względu na rangę meczu.
Gdyby 29-latek był wówczas lepiej dysponowany, prawdopodobnie odbiór meczu z Austrią (nawet w przypadku porażki) byłby inny. Tymczasem oglądaliśmy festiwal błędów, głupich zagrań i pomyłek… Dramat! Oceny jego występów w turnieju nie zmieni nawet całkiem przyzwoity występ przeciwko Francji w meczu o honor. Fakty są takie, że w najważniejszym momencie zawiódł na całej linii i musi być oceniony negatywnie. Zdecydowanie zawiódł.
Pomocnicy
Przemysław Frankowski
Jeszcze niecałe pół roku temu Przemysław Frankowski był jedną z wyróżniających się postaci w końcowej fazie eliminacji oraz baraży do mistrzostw Europy. Wygryzł wtedy ze składu Matty’ego Casha, a jego dobre występy przyczyniły się do tego, że Polak z angielskimi korzeniami nie pojechał na Euro do Niemiec. Jak pokazała przyszłość, zawodnik Aston Villi mógł okazać się lepszym wyborem – nawet będąc w słabszej formie fizycznej, prawdopodobnie wniósłby więcej do gry zespołu.











